Luisa Spagnoli – kobieta, która podarowała światu najsłodsze pocałunki

 

Bacio (pocałunek) to marzenie. To miłość, która trwa całe życie. Bacio to wspaniała Luisa Spagnoli, kobieta z nizin, która dzięki swojemu uporowi, pracowitości, intuicji, inteligencji oraz inwestycji w kapitał ludzki zbudowała czekoladowe imperium, wchodząc do świata zarezerwowanego wyłącznie dla mężczyzn.

 

Perugia
Perugia

 

To tu, w Perugii, pośród umbryjskich wzgórz przychodzi na świat w 1877 roku jako Luisa Sargentini. Rodzina jest biedna, ojciec sprzedaje ryby, matka zajmuje się domem. Nie stać ich na edukację dzieci.

 

Luisa Spagnoli w młodości – foto wikipedia

 

Luisa w wieku 22 lat wychodzi za mąż za Annibala Spagnoli. Marzy o prowadzeniu malutkiej cukierni. Spełni swoje marzenie, zakładając z mężem sklep, słynący ze znakomitych confetti (czyli drażetek, dziś przygotowywanych głównie na ważne uroczystości rodzinne: chrzest, ślub etc) ich własnej produkcji. Szybko podbijają Perugię, a znany producent pasty Francesco Buitoni wraz z dwoma innymi inwestorami decydują się wejść w spółkę z mężem Luisy, Annibalem Spagnoli. Tak w 1907 roku rodzi się Perugina

 

Nie jest łatwo przebić się na rynku czekolady. Północ, zwłaszcza Turyn to jej królestwo, tam działają giganci. Firma popada w tarapaty finansowe i aby ratować jej kondycję Buitoni wprowadza do gry swojego syna Giovanniego, przeznaczonego do kariery prawniczej. To on zmienia strategię sprzedaży, choć Luisa sugerowała juz wcześniej takie rozwiązanie, ale ze zdaniem kobiet nikt się nie liczy. Uderzają na południe kraju. To dziewiczy ląd. Obiecujący. Szybko odbijają się od dna. Zależy im na podkreśleniu silnej więzi z miejscem działalności, więc za zgodą władz miasta umieszczają w swoim logo gryfa –  pół lwa, pół orła obecnego w herbie Perugii.

 

Gryf – pół lew, pół orzeł – herb Perugii i logo Peruginy

 

Perugina wypływa na szerokie wody. Latem 1915 roku przeprowadzają się z centrum Perugii do nowej fabryki, blisko stacji kolejowej Fontivegge. Ale rok wcześniej wybuchła wojna i mężczyźni muszą iść na front. Fabryce grozi zamknięcie. Kto ją uratuje? Brakuje rąk do pracy. Jak to kto? Kobiety – mówi Luisa. To ona – matka trójki dzieci – mocno wierzy w kobiecą potęgę, a wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom, otwiera salę do karmienia maluchów na terenie fabryki, bo wie, że kiedy matka ma w pobliżu syte i bezpieczne dziecko, pracuje spokojnie i wydajnie. To ogromny sukces Luisy, wyprzedziła świat na wiele lat tym rozwiązaniem. Oczywiście konkurencja – przedsiębiorcy z północy Włoch podśmiewują się z tej fanaberii. Perugina nie notuje jednak strat w czasie wojny.

 

W 1919 roku pojawia się pierwsza gorzka czekolada wyprodukowana w fabryce. Luisa. Rok później Luisa zostanie szefową działu konfitur, a fabryka zmieni nazwę na ‘La Perugina Cioccolato e Confetture’. Działania, które co najmniej irytują konkurentów. Jak to kobieta szefem? Cóż ona wie o zarządzaniu? A Luisa tymczasem tworzy nowe przepisy po to, aby czekoladę – do tej pory luksusowy produkt, uczynić dostępniejszą dla zwykłych ludzi.

 

Pierwszy czekolada Peruginy – Luisa 1919

 

Któregoś dnia pojawia się w fabryce młody futurystyczny artysta z Mediolanu. To Federico Seneca. Przedstawia jej projekt plakatu wzorowanego na ‘Pocałunku’ Francesca Hayeza. Pomysł podoba się Luisie. Jest kreatywna, chłonie nowości. Daje Federicowi szansę. Wtedy jeszcze nie wie, że ta decyzja to kamień milowy w karierze wszystkich: jej, Federica i całej Peruginy. Federico będzie dyrektorem artystycznym Peruginy aż do 1932 roku i mistrzem grafiki użytkowej.

 

‘Pocałunek’ – Francesco Hayez foto wikipedia

 

Federico Seneca pokazuje dwoje zakochanych na tle kobaltu podobnego do morza o północy, które właśnie o tej porze widziało wielu kochanków wyznających sobie miłość. U dołu napis Baci, czyli pocałunki oświetlony księżycowym srebrem.

 

Pocałunek – Federico Seneca

 

A samo bacio rodzi się przez przypadek. Zawsze kiedy spada sprzedaż, Luisa kreuje nowy produkt. Tym razem wykorzystuje resztki orzechów, które wcześniej wyrzucano pod koniec dnia. Dodaje je do czekolady, w środek wkłada orzech i polewa go obficie czekoladą. Całość przypomina wodospad lub zaciśniętą pięść, stąd Luisa nazwie czekoladkę ‘cazzotto’. Niezbyt wyrafinowanie. Kiedy Giovanni Buitoni powraca z zagranicznych wojaży i widzi ‘cazzotto’ na witrynie sklepowej, załamuje ręce. Wyobraża sobie Pani, że oto wchodzi dama i prosi sprzedawczynię: Signorina, mi dà un cazzotto? Czy nie lepiej brzmi: Signorina mi dà un baccio? Jest rok 1922, tak nieśmiertelne ‘bacio’ wchodzi na rynek.

 

W 1923 roku mąż Luisy wycofuje się z firmy, przekazując swoje udziały żonie. A Luisa romansuje z młodszym o 14 lat Giovannim Buitonim. Nie pokazują się oficjalnie, wymieniają jedynie sekretne liściki miłosne. Tak oto rodzą się słynne karteczki dodawane do baci zawierające aforyzmy miłosne. Mało tego, każdą czekoladkę opakowują srebrem ozdobionym gwiazdkami.

 

Baci – liściki miłosne

 

Oraz pakują czekoladki do pudełek. Całkowita rewolucja na rynku, bo do tej pory kupowało się je wyłącznie luzem. Później znów jako pierwsi wprowadzą bombonierkę z różnym asortymentem czekoladek. Zawsze w awangardzie.

 

Pierwsze opakowanie Baci

 

Konkurencja jest wściekła. Kiedy obmyśla, jak tu wykończyć rywala, Luisa wprowadza na rynek nowy produkt: banan oblany czekoladą. Jak to? Zwykły banan, na punkcie którego szaleją tłumy? A potem cukierki Rosanna – od imienia ukochanej Cyrano de Bergeraca – Roxanny – obleczone czerwonym, szeleszczącym papierkiem. Dzieci je uwielbiają. 

 

perugina papierki

 

 

Firma kwitnie. Otwierają sklep w Neapolu, w Nowym Jorku, gdzie mieszka sporo Włochów. Luisa osobiście otworzy stołówkę, salę do karmienia dzieci, pierwszy żłobek. Buduje domy dla pracownikow, basen – słowem inwestuje w pracownika, stwarzając mu najbardzej dogodne warunki pracy. W 1924 roku organizują wyścig samochodowy kontynuowany do dziś – La Coppa di Perugina – o puchar Peruginy. 

 

Opakowania vintage – kolekcja na 90 lat Baci

 

Ale biznes czekoladowy to tylko jedna strona medalu. Syn podarowuje jej na urodziny dwa króliczki rasy angora. Mają tak mięciutką wełnę, że szkoda ją wyrzucać. No właśnie! Będziemy z niej produkować sweterki, szale, a może nawet płaszcze po przystępnej cenie. Do tej pory wełnę sprowadzano z Anglii po horrendalnych cenach. A zwierzątek nie trzeba zabijać, tylko czesać. Jako pierwszy produkt powstaje słynny bliźniak: sweterek i koszulka, nierozłączni jak Romeo i Julia – Romeo i Giulietta – odnoszą ogromny sukces. Luisa potrafi projektować. Zanim zaczęła prowadzić swój pierwszy sklep, szyła. Do jaj wielkanocnych Perugina dołącza rękawiczki, szaliczki. Doskonała promocja. Luisa jednak nie doczeka rozkwitu firmy sygnowanej jej imieniem i nazwiskiem. Założy ją po wojnie jej syn Mario, a potomkowie Luisy będą kontynuować rodzinny biznes.

 

Luisa Spagnoli – sklep firmowy przy Via del Corso w Rzymie

 

 

Luisa ma raka gardła. Jeszcze tylko z daleka będzie oglądać ogromny sukces obrazków, które wymyśli Angelo Bialetto. Adam i Ewa – wąż zamiast jabłka kusi ich opakowaniem czekoladek Baci. 92 mln obrazków sprzedanych w ciągu roku. Każdy chce mieć kolekcję obrazków Peruginy. Konkurencja rozwścieczona blokuje reklamę w Ministerstwie Finansów, ale przekupiony łapówkami minister nieprzychylny firmie umiera i Perugina znów wypływa na szerokie wody. Ale juz bez Luisy.

 

Wąż kusi Adama i Ewę czekoladkami Baci

 

Kochanek Giovanni Buitoni wiezie ją do Paryża w nadziei na lepsze leczenie. Bezskutecznie. Luisa umiera w mieście miłości w 1935 roku, prosząc Giovanniego na łożu śmierci, aby ułożył sobie życie z inną. Ma wielką klasę, do końca. Podkreśla to we wspomnieniach Giovanni Buitoni, który ułożył sobie życie ze śpiewaczką operową.

 

Nadciąga wojna. W tych mroźnych latach pracownicy Peruginy otrzymują od firmy cieplutkie skarpety, rękawiczki, szale warte ogromne pieniądze.  W czerwcu 1944 roku Niemcy wysadzają fabrykę. Ale udaje się ją bardzo szybko odbudować dzięki lojalności i przywiązaniu pracowników.

 

Czekoladki Baci

 

 

Od 1963 roku działa nowa fabryka w San Sisto kolo Perugii. Jedyna na świecie, w której do dziś codziennie powstają Baci Perugina. 

 

Czasy jednak zmieniają się i trzeba umieć odpowiednio dotrzeć do klienta. A świetny kontakt z klientem to od lat znak firmowy Peruginy.

 

Pojawiają się więc bombonierki na Dzień Matki, bo kto jak kto, ale włoska mamma jest jedyna i niepowtarzalna! Bingo, nikt na to nie wpadł wcześniej.

 

Baci na Dzień Matki

 

 

Lata 80-te to nowy, młody odbiorca, powstają słynne tuby. A reklamę tu … tu … tubiamo powtarzają całe Włochy.

 

 

 W latach 90-tych dochodzą kolekcje na Dzień Kobiet, na Boże Narodzenie czy walentynkowe jak autografy znanych artystów, m.in. najsłynniejsze zdania miłosne Federica Mocci włączone do Baci Perugina. 

 

Asortyment Baci

 

W 1991 roku Peruginę kupuje szwajcarskie Nestle. Przy fabryce znajduje się również Casa del Cioccolato – a w niej muzeum, degustacje, szkoła, w której można wykupić lekcje przygotowywania czekolady (jak w filmie ‘Lezioni di cioccolato’ z Violante Placide).

 

Nudi nowa linia Peruginy

 

 

Sklep firmowy Peruginy mieści się w Rzymie przy Via del Corso, 29. A sklepy firmowe Luisy Spagnoli znajdują się w całych Włoszech, a także zagranicą.

 

Sklep firmowy Peruginy – Rzym – Via del Corso

 

1 i 2 lutego 2016 roku RAI1 wyemitowała dwuczęściową opowieść o Luisie Spagnoli ze znakomitą Luisą Ranieri w roli głównej. Obie części możecie obejrzeć tutaj. Gorąco polecam. 

 

Zdjęcia pochodzą z wystawy Baci Perugina zorganizowanej wiosną 2014 w il Vittoriano w Rzymie.

 

Miłość w czasach kłódek

posted in: Osobliwości rzymskie | 4

Znam piękniejsze sposoby wyznania miłości – powiedział mer Paryża – Bruno Julliard, podejmując w maju 2015 roku decyzję o usunięciu kłódek zakochanych ze słynnego paryskiego mostu – le Pont des Arts. Lucchettomania (lucchetto to po włosku kłódka) ogarnęła świat. Zakochani na całym globie zawieszają kłódki na mostach, bramach i gdzie tylko się da, władze bezradnie rozkładają ręce, bo kłódki powracają jak bumerang, chociażby na dublińskim Ha’penny Bridge. A wszystko zaczęło się od tej sceny.

 


 

Stefano (Step) i Ginevra (Gin) – bohaterowie filmu ‘Ho voglia di te’ (Pragnę Cię), nakręconego na postawie powieści o tym samym tytule jadą na Ponte Milvio (Most Milwijski). Zawieszają tam kłódkę z wypisanymi na niej swoimi imionami na trzeciej latarni po północnej stronie stronie mostu, a kluczyk wrzucają do Tybru na znak wiecznej miłości.

 

Sprawca całego zamieszania to Federico Moccia – reżyser, scenarzysta, pisarz, a obecnie burmistrz Rosello w Abruzji, skąd pochodzi jego żona. Pierwszą powieść ‘Tre metri sopra il cielo’ (Trzy metry ponad niebem) opublikował za własne pieniądze w 1992 roku, ale przeszła bez rozgłosu. Boom nadszedł niespodziewanie w 2004 roku, kiedy licealiści pocztą pantoflową zaczęli polecać sobie tę opowieść. Wtedy też la Feltrinelli zdecydowała się wydać jej ekonomiczną wersję. Powieść została sfilmowana – a grający Stepa Riccardo Scamarcio stał się idolem młodego pokolenia. W 2006 roku ukazała się druga powieść – ‘Ho voglia di te’ – kontynuacja historii Stepa. Rok później film. I tak narodziła się lucchettomania (choć to nie włoski pomysł, bo Chińczycy byli pierwsi, stamtąd ten zwyczaj przywędrował do Europy).

 

Ponte Milvio – Most Milwijski

 

Tłumy zakochanych pędziły na Ponte Milvio – zwany odtąd mostem zakochanych, aby zostawić tam swoją kłódkę. Dla tych, którzy nie mogli złożyć przysięgi osobiście w Rzymie, uruchomiono specjalną stronę: www.lucchettialpontemilvio.it. (strona jest aktywna cały czas, można tam zostawić swoją kłódkę i wyznanie miłosne). Epidemia kłódek zakochanych rozprzestrzeniała się w zatrważającym tempie na całym świecie.

 

 

 

Ponte Milvio – kłódki miłości dzisiaj

 

Rzym powiedział dość we wrześniu 2012 roku, kiedy to osławiona latarnia o mało co nie zawaliła się pod ciężarem kłódek. Usunięto wszystkie (tak naprawdę do końca nie wiadomo, gdzie je zdeponowano, mówiło się o muzeum). Ale nie przeraziło to młodych, wszak mostów w Rzymie nie brak i na pierwszy ogień poszedł Most Anioła oraz zaułek zakochanych w pobliżu Fontanny di Trevi, czyli brama ortodoksyjnego bułgarskiego kościoła San Vincenzo e Anastasio (dziś oba obiekty przeszły gruntowny remont, więc oby tu już nie wracały). Na Ponte Milvio przez jakiś czas był spokój. Ale kłódki powróciły. Tym razem jednak wyznaczono bezpieczne miejsca na ich zawieszanie, a jak widać na zdjęciu most poniszczyły też autografy miłosne. Pojawili się także nielegali sprzedawcy kłódek (biznes kwitnie: ceny €3, €5 i €10 za sztukę w zależności od wielkości). 

 

Oby tylko nie zakończyło się takim romantycznym wyznaniem ( zoccola – sprawdźcie sami, co to znaczy  ;))

 

© Gente allegra facebook

 

No to jak, lucchettiamo?

 

Rzym – uliczka miłości

 

Do Ponte Milvio można dojechać tramwajem nr 2 spod Porta Flaminia (przystanek za Piazza del Popolo). Wysiadamy na końcowym przystanku i kawałek idziemy pieszo.

Kobiety Vigoroso – piękno zamknięte w brązie

 

Czy istnieje coś piękniejszego niż kobieta? Nie! I Innocenzo Vigoroso wie o tym, dlatego tak bardzo kocha kobiece ciało. Jemu poświęca sporą część swojej twórczości artystycznej.

 

Kobiety Vigoroso są zmysłowe i świadome swojej kobiecości.

 

Dama na okrągłym krześle

 

 

Kobiety Vigoroso są eleganckie, a miłość rzeźbiarza do sztuki klasycznej pomaga mu uwydatnić to piękno.

 

 

Kobiety Vigoroso są żywiołowe (nomen omen: vigoroso to po włosku: pełen ruchu, życia), uwielbiają ruch, zwłaszcza jego tancerki.

 

 

Kobiety Vigoroso są nieco tajemnicze i ekscentryczne nawet wtedy, kiedy zastygają na chwilę w ruchu: śpią, siedzą na krześle, niewinnie opuszczają głowę na bok. Odnosimy wrażenie, że ta chwila to tylko moment zawieszenia i nie potrwa zbyt długo i  dlatego mamy ochotę krzyknąć za Faustem: ‘Chwilo trwaj! Jesteś piękna’.

 

Innocenzo Vigoroso – rzeźbiarz i architekt, znany we Włoszech i na świecie, sycylijczyk rodem z urokliwego Caltagirone i rzymianin z wyboru.

 

W październiku na dziedzińcu Sant’Ivo alla Sapienza w Rzymie zaprezentował swoją wystawę ‘Il corpo leggero’ (Lekkie ciało). Wystawia również w innych włoskich miastach: Orvieto, Mediolanie etc.

 

A wśród tych wszystkich kobiet zaskoczyła mnie rzeźba przedstawiająca papieża Jana Pawła II unoszącego do góry małe dziecko. Piękna. Radosna. I bardzo prawdziwa. Czy przypadkowo umieszczona tutaj? Nie sądzę. Może to rodzaj hołdu złożonego kobiecie …