Park Akweduktów – wielkie piękno w sąsiedztwie Cinecittà

posted in: Perły Rzymu | 2

‘My to nie umiemy dobrze inwestować w nasze zabytki‘ – użala się mój kolega. ‘Anglicy czy Irlandczycy ogrodzą siatką kawałek muru, obok wybudują jakąś restaurację i biznes się kręci’. ‘Macie wszystkiego za dużo’ – uśmiecham się, ale po cichu przyznaję mu rację, patrząc na Park Akweduktów. Mieszkańcy okolicznych dzielnic przez całe lata 80-te pisali petycje, zbierali podpisy, walcząc o ten wyjątkowy obszar, w końcu w 1988 roku włączono go w obręb Parku Regionalnego Appia Antica. O jego istnieniu wiedzieli jednak wyłącznie miejscowi. Przewodniki milczały, a świat ujrzał wspaniały Akwedukt Klaudiusza (Acquedotto Claudio) dzięki filmowi Sorrentino -‘Wielkie Piękno’. Zbyt wielkie, aby je pominąć, choć słyszę głównie turystów anglojęzycznych. Dojazd jest naprawdę bajecznie prosty, o ile nie strajkuje metro, a samo przejście najbardziej urokliwego odcinka też nie zabierze zbyt wiele czasu.

 

Najszybciej dociera się od stacji metra A – Cinecittà, choć proponuję wysiąść na wcześniejszej stacji Subaugusta chociażby po to, aby spojrzeć na najbardziej rozrywkowy lokal z czasów świetności miasteczka filmowego, otwarty w 1954 roku, ulubione miejsce spotkań aktorów – Meo Pinelli. Któż go nie odwiedzał – fotografie mówią same za siebie. Znajduje się tuż przy wyjściu ze stacji metra. W listopadzie 1991 roku został tu schwytany Ciro Mariano, jeden z najbardziej okrutnych przywódców Camorry, odpowiedzialny za dwie rzezie w Neapolu. Uciekł z Neapolu. Policja poszukiwała go od miesięcy, a namierzyła, śledząc jego młodą kochankę, również córkę jednego z camorristów. Policjanci przebrani za kelnerów przyjęli zamówienie, po czym zakuli go w kajdanki. Czasy nie tak odległe …

W Meo Pinelli można wypić kawę albo coś mocniejszego, skorzystać z toalety (w parku nie ma ani toalet, ani punktów gastronomicznych). Tuż za nim znajdziecie pizzę Alice czy lodziarnię sycylijską, jeśli macie ochotę przekąsić małe co nieco przed spacerem.

 

Meo Pinelli – legendarny lokal Cinecittà

 

 

Idziemy w kierunku pętli autobusowej na Piazza di Cinecittà, a potem skręcamy w Circonvallazione Tuscolana, którą dojdziemy do samego parku przy Via Lemonia.

 

 

Drogowskaz do Parku Akweduktów

 

 

Park Akweduktow mapa

 

Na terenie parku znajdują się pozostałości sześciu z jedenastu starożytnych akweduktów, które zaopatrywały Rzym w wodę:

z czasów republiki – l’Anio Vetus, l’Acqua Marcia, l’Acqua Tepula i l’Acqua Iulia

z czasów imperium – l’Acqua Claudia i l’Anio Novus

i siódmy akwedukt  powstały w czasach renesansowych – l’Acquedotto Felice – zbudowany przez Sykstusa V w latach 1585-1590, wykorzystujący jednak arkady l’Acqua Marcia.

 

Park Akweduktów – w tle pozostałości l’Acqua Marcia

 

Cywilizacja rzymska to cywilizacja wody, a akwedukty rzymskie – arcydzieła inżynierii. Woda przynosiła życie do Rzymu, stąd Wieczne Miasto nazywano Regina Acquarum – królową wód.  Sieć akweduktów wokół Rzymu licząca około 416 kilometrów codziennie doprowadzała prawie miliard litrów wody do miasta (tę kwotę pokonano dopiero w latach 70-tych XX wieku) – woda spływała obficie do fontann publicznych, do term, do domów patrycjuszy. Można było umyć się (termy kosztowały grosze i każdy mógł z nich skorzystać), napić, najeść, załatwić potrzeby higieniczne i jeszcze pozostawała nadwyżka. Woda pomagała przetrwać rzymskie upały. Wreszcie dodawała splendoru Rzymowi, który w czasach cesarza Trajana był najbardziej wyrafinowanym, ale też najbardziej zaludnionym miastem świata. Liczył od 1 do 1,5 mln mieszkańców. 

 

Akwedukt l’Acqua Marcia

 

Warto dodać, że już w starożytności zdarzały się kradzieże wody, zwłaszcza że część akweduktów biegła nad ziemią. Wodę dostarczały źródła górskie, a nie Tyber. To również wymagało nie lada umiejętności od budowniczych, ogromnych ilości studzienek, odpowiedniej wysokości akweduktów, zwykle nie przekraczającej 21 metrów i ułożenia rur tak, aby nie było zbyt wielkich spadków. Rzec można – awangardowy system jak na tamte czasy. W pobliżu Porta Maggiore zbiegało się 8 akweduktów – był to ważny punkt strategiczny, można powiedzieć centrala wodna. Tak obszerną wiedzę o akweduktach zawdzięczamy Sesto Giulio Frontino  ich kuratorowi i pisarzowi z czasów cesarza Nerwy (97 rok).

 

Akwedukt l’Acqua Marcia

 

Wchodzimy na teren parku. Mijamy pozostałości l’Acqua Marcia.

 

Akwedukt Klaudiusza – l’Acquedotto Claudio

 

W oddali uwodzą piękne Wzgórza Albańskie. Co jakiś czas przeleci samolot lądujący na pobliskim Ciampino. Sielski klimat wsi rzymskiej.

 

Akwedukt Klaudiusza – l’Acquedotto Claudio

 

Naszym oczom ukazuje się wspaniały Acquedotto Claudio (Akwedukt Klaudiusza) – niezwykle fotogeniczny, pięknie prezentuje się o każdej porze roku. Jego budowę rozpoczęto w 38 roku, zakończono w 52 roku, już za Klaudiusza, stąd nazwa. Mierzył prawie 69 kilometrów, aż 15 kilometrów na powierzchni ziemi. Ten fragment na terenie Parku Akweduktów jest najlepiej zachowanym. 

 

l’Acquedotto Claudio wiosną

 

l’Acquedotto Claudio jesienią

 

Jeśli skręcicie w lewo i miniecie już cały Akwedukt Klaudiusza, dotrzecie do ruin dawnej stacji kolejowej Roma – Frascati, z której korzystał papież Pius IX. Nie radzę robić tego w pojedynkę, ta część jest wyjątkowo odludna, a i sam park nie należy do bezpiecznych, nie ma tu żadnych patroli. Zachowajcie więc ostrożność na terenie całego parku podczas spacerów w ciągu tygodnia. W weekendy przychodzi sporo ludzi, sporo rowerzystów, piknikują rodziny, więc jest nieco bezpieczniej. 

 

Park Akweduktów wiosną

 

Na tyłach Akweduktu Klaudiusza grają w golfa. 

 

Park Akweduktów – pole golfowe

 

 

A z przodu piknikują.

 

Piknik w Parku Akweduktów

 

U zbiegu l’Acqua Marcia i l’Acqua Claudio spotykamy Casal Roma Vecchia – to pozostałość po jednym z nielegalnych domów wybudowanych po wojnie, kiedy to w parku osiedlali się na dziko wydziedziczeni jak ich nazywano, głównie mieszkańcy włoskiego Południa, którzy przybywali do stolicy w poszukiwaniu pracy i szczęścia. 

 

Casal Roma Vecchia

 

Obok sztucznego jeziorka wchodzimy w głąb parku, kuszą liczne ścieżki spacerowe i rowerowe. To doskonałe miejsce zabaw dla dzieci, mogą szaleć do woli.

 

Spacerkiem bądź rowerem po Parku Akweduktów

 

Z daleka prężą się pojedyncze łuki Akweduktu Klaudiusza osiągające tu po 27-28 metrów wysokości. Wiosną towarzyszą im makowe pola.

 

Wiosna w Parku Akweduktów

 

Park Akweduktów wiosną

 

Czerwone maki nie tylko na Monte Cassino

 

 

Wiosna w Parku Akweduktów

 

 

Jesienią – skąpa ziemia przygotowująca się do zimy.

 

Jesień w Parku Akweduktów

 

Park Akweduktów jesienią

 

Jesień w Parku Akweduktów

 

Ścieżki doprowadzą nas do początku Akweduktu Felice. 

 

l’Acquedotto Felice

 

l’Acquedotto Felice

 

l’Acquedotto Felice

 

Na tej wysokości znajduje się oficjalne wejście do parku – przy Via Lemonia, 256. Punkt informacyjny jednak nie działa.

 

Oficjalne wejście do Parku Akweduktów

 

 

Punkt informacyjny – zamknięty

 

Zlikwidowany plac zabaw

 

Plac zabaw również. W przyszłych wyborach nie zagłosujemy na tych, którzy zniszczyli plac zabaw – głosi napis. Dodam, że pobliska Via Tuscolana to jedna z najbardziej zaludnionych dzielnic Europy, potrzeb jest wiele, można więc zrozumieć gniew i oburzenie rodziców. 

 

Kościół San Policarpo

 

Macie dwie możliwości: albo opuścicie Park Akweduktów tutaj przy kościele San Policarpo i dojdziecie do stacji metra Giulio Agricola, co osobiście doradzam, ewentualnie nieco dalej tak, aby wyjść na wysokości metra Lucio Sestio bądź Numidio Quadraro ( w tej części parku pozostałości Villa delle Vignacce – II-IV w, la Tomba dei cento scalini – czyli 100 schodków prowadzących do komory grobowej, nie są jednak ani dobrze oznaczone, a tym bardziej otwarte), albo powędrujecie dalej wzdłuż Akweduktu Felice aż do Parku Tor Fiscale. Ta droga nie jest bezpieczna, trzeba przejść chaszcze pod wiaduktem kolejowym Roma-Casino-Napoli, kręci się tam wielu Cyganów. Odradzam ze względu na bezpieczeństwo. Przeszłam ją raz w niedzielę i więcej nie planuję, a Parco di Tor Fiscale, gdzie najlepiej można podziwiać Akwedukt Felice da się odwiedzić w bardziej cywilizowany sposób, o czym wkrótce.

 

Alitalia zmienia mundury personelu

posted in: Wiadomości z Rzymu | 0

Alitalia po prawie dwudziestu latach postanowiła zmienić mundury personelu. To wielki powrót stylu retro lat 50-tych i 60-tych. Kolekcję zaprojektował mediolański stylista Ettore Bilotta, który wyeksponował kolory flagi włoskiej. Chwała mu za to, a nowe mundury są przede wszystkim hołdem złożonym sztuce rękodzieła, która to uczyniła z Italii światowy symbol stylu i elegancji.

 

Od 1 lipca zobaczymy stewardessy Alitalia w mundurach płonących czerwienią, a pilotów w kolorze niezwykle eleganckiego szarego antracytu z czerwonym krawatem. Naziemny personel przywdzieje mundury w kolorze zieleni leśnej.

 

Dopełnieniem żeńskich strojów są seksowne kapelusiki inspirowane elegancją tarasów Cinque Terre w latach 50-tych i 60-tych.

 

Photo credit – Alitalia FB

 

Nową, elegancką kolekcją chcemy uczcić i 70 lat firmy,  i doskonałość wyrobów włoskiej odzieży słynną na całym świecie – powiedział Cramer Ball – manager Alitalii, Australijczyk z pochodzenia.

 

Ball nie tylko kładzie nacisk na dochodowość linii, lecz w 2017 roku chce ją uczynić najlepszą w Europie, wykorzystując partnerstwo z Etihad Airways – narodowym przewoźnikiem Zjednoczonych Emiratów Arabskich (mają 49 % udziałów). Czy się uda, czas pokaże, bo jak dotychczas Alitalia wciąż notuje straty, ale szansą na korzystny bilans są loty pozaeuropejskie.

 

 

Po drugiej stronie Fontanny di Trevi

Fontanna di Trevi – królowa rzymskich fontann, najbardziej fotogeniczna, najbardziej znana, najczęściej fotografowana. Taką znamy wszyscy, jeśli nie osobiście, to z albumów czy przewodników. Jak wygląda jej serce, wiedzą nieliczni. Właśnie ono było jedną z atrakcji przygotowanych na tegoroczną edycję Open House Roma. Oto Fontanna di Trevi, jakiej nie znacie.

 

Drzwi prowadzą do ujęcia wody

 

To centrum dowodzenia fontanną. Monitoringiem i utrzymaniem zajmuje się ACEA.  Rury, które widać na zdjęciu prowadzą do ujęcia wody z akweduktu dell’Acqua Vergine, jedynego starożytnego akweduktu, który funkcjonuje do dziś i oprócz Fontanny di Trevi dostarcza wodę do najsłynniejszych fontann centrum Rzymu (Fontana dei Quattro Fiumi na Piazza Navona, La Barcaccia u stóp Schodów Hiszpańskich, la Terrina przed kościołem Santa Maria in Vallicella przy Corso Vittorio Emanuele).

 

Fontanna di Trevi – ujęcie wody z akweduktu Acqua Vergine

 

A wszystko zaczęło się od zięcia cesarza Augusta, Agryppy, który doprowadził wodę na Campo Marzio z myślą o własnych termach znajdujących się na jej obszarze. Inaugurował go 19 czerwca 19 roku przed Chrystusem.

 

Starożytny Rzym wodą stał, nie bez przyczyny nazywano go Regina Acquarum – królowa wód. W czasach cesarza Trajana był najbardziej zaludnionym miastem świata, mieszkało tu około 1,5 mln osób. Dziennie 11 rzymskich akweduktów dostarczało około miliarda litrów wody, która docierała do term, do fontann publicznych i do prywatnych domów i jeszcze pozostawała nadwyżka. Ten rekord pobito dopiero w latach 70-tych XX wieku. 

 

Piazza di Trevi inaczej

 

Akwedukt dell’Acqua Vergine liczył niewiele ponad 20 kilometrów i prawie w całości biegł pod ziemią, poza niecałym 2-kilometrowym odcinkiem na końcu. To pozwoliło mu przetrwać w tak dobrym stanie do dziś, podczas gdy pozostałe ucierpiały podczas najazdów barbarzyńców, zwłaszcza Wizygotów, którzy w pierwszym momencie niszczyli arkady akweduktów, aby odciąć miasto od wody.

 

Hydraulika najsłynniejszej rzymskiej fontanny

 

Legenda wiąże jego nazwę z dziewczynką, która wskazała źródło spragnionym żołnierzom rzymskim. W rzeczywistości to tylko legenda, bo nazwa vergine, czyli dziewicza odnosi się do czystej wody, pozbawionej wapnia, nadającej się do picia praktycznie aż do lat 60-tych ubiegłego wieku. Było to możliwe również dzięki łagodnemu spadkowi wody, tzn. co kilometr spadek biegu wody następował jedynie co 15 centymetrów, a osad zatrzymywał się na dnie. Akwedukt dostarczał 1200 litrów wody na sekundę. Dziś działają cztery pompy, które filtrują wodę i oczyszczają ją z kamienia, co jest istotne zwłaszcza po ostatniej renowacji, widzicie zresztą bardzo jaskrawy kolor wody w zbiorniku fontanny. Woda jednak nie nadaje się do picia, jest transportowana jedynie do fontann publicznych.

 

 

Lista użytkowników akweduktu

 

Hydrometr

 

Na ścianie umieszczono listę osób prywatnych, oczywiście zamożnych, które korzystały z tego akweduktu. Niewielu było stać na prywatne ujęcie wody w domu. Każdy z zamawiających miał oddzielny pojemnik jak na zdjęciu, do którego wkładano reduktor.

 

Pojemniki poszczególnych rodzin

 

Jego rozmiar zależał od ilości wody dostarczanej dziennie i trzeba przyznać, że były precyzyjne. Jeśli na przykład rodzina życzyła sobie 5 litrów dziennie, docierało 5 litrów.

 

Reduktor

 

Pracownik ACEA wyjaśnił, że Fontanna di Trevi jest monitorowana 24h. Jeśli poziom wody zmienia się, pompa automatycznie go uzupełnia. Po ostatnim remoncie rozmieszczone wiele kamer wokół. Wodę zmienia się średnio co 3-4 tygodnie w zależności od warunków atmosferycznych częściej, jeśli pada. Monety z fontanny wyławia się co 3 dni. Są one przekazywane Caritas. Euro idzie na bieżące wydatki, natomiast w przypadku monet innych niż euro, Caritas ma umowy z bankami poszczególnych państw, które płacą za nie w zależności od wagi.

 

Wejście na zaplecze fontanny

 

Wejście na zaplecze Fontanny di Trevi znajduje się przy Via della Stamperia, 3 i być może w przyszłym roku znowu będzie można je obejrzeć.

 

Przez cały rok można natomiast zejść pod ziemię i zobaczyć pozostałości akweduktu odkryte przypadkiem podczas remontu sali kinowej imienia Alberta Sordi przy Vicolo del Puttarello, 25 – Vicus Caprarius – Città dell’Acqua. Od poniedziałku do piątku od 11.00 do 17.30, w soboty i niedziele 11.00 – 19.00. Koszt €3.00, ulgowy €1.5 powyżej 65 lat, uczniowie 18-25 lat UE, nauczyciele UE, dzieci €1.00. Zwiedzanie z przewodnikiem po włosku €5, po niemiecku i angielsku €6. Należy wysłać e-mail na [email protected] Szczegóły na www.vicuscaprarius.com.

Niezwykły pomnik upamiętniający wyzwolenie Włoch

posted in: Osobliwości rzymskie | 0

Na Piazzale Ostiense – historycznym miejscu rzymskiego ruchu oporu stoi przejmujący pomnik wykonany z żelaza, stali i brązu. Podarowano go w 50-tą rocznice wyzwolenia Włoch, 25 kwietnia 1995 roku. Do końca nie było wiadomo, czy stanie, władze kapitolińskie uznały go za kontrowersyjny i prowokacyjny i wydały zgodę na umieszczenie go wieczorem przed uroczystościami. Miał zostać rozebrany po 10 dniach, stoi do dziś. Dedykowano go ofiarom nazizmu, rasizmu i wszystkim mniejszościom prześladowanym na świecie.

 

Wyzwolenie Włoch – pomnik ‘Tutti potenziali bersagli’ – Piazzale Ostiense

 

Naprzeciwko piramidy Gajusza Cestiusza stoi pięć sylwetek. ‘Tutti potenziali bersagli’ – wszystkie możliwe cele, obiekty ataku. Na ich plecach umieszczono tarcze strzelnicze. Mają związane ręce. Stoją przodem do luster, w których zdążą się jeszcze przejrzeć i w których odbijają się kolorowe gwiazdy przyczepione do ich piersi. Kolory gwiazd nawiązują do segregacji, jaką przeprowadzali naziści w obozach zagłady.

 

Wyzwolenie Włoch – pomnik ‘Tutti potenziali bersagli’ – Piazzale Ostiense

 

Różowym kolorem oznaczano homoseksualistów

Niebieskim – imigrantów

Podwójnym żółtym trójkątem – gwiazdą Dawida – Żydów

Czerwonym – antyfaszystów

Brązowym – nomadów, w szczególności Cyganów.

 

Wyzwolenie Włoch – wieniec składany co roku 25 kwietnia pod murem przylegającym do piramidy Gajusza Cestiusza

 

 

Pomnik-przestroga, szczególnie dziś, kiedy w wielu krajach do władzy dochodzi skrajna prawica. Każdy z nas może stać się potencjalnym obiektem ataków i prześladowań.

 

 

Wyzwolenie Włoch – plakat na 71-rocznicę obchodów

 

 

 

Jak przyjemnie spędzić 2769 urodziny Rzymu

 

Rzym jest kobietą, piękną kobieta (w języku włoskim Roma jest rodzaju żeńskiego). Rzym jest miłością (wszak Roma czytane na wspak to Amor – bóg miłości). I jak tu nie kochać Rzymu? 21 kwietnia ta dostojna dama skończy 2769 lat. Urodziny Rzymu – Natale di Roma to inicjatywa Gruppo Storico Romano z entuzjazmem przyjęta przez władze kapitolińskie.

 

Roma Amor

 

 

To ciekawe, że Mussolini i faszyści obchodzili Natale di Roma. Połączyli je jednak ze świętem pracy. Po 1945 roku obchody święta pracy przeniesiono z powrotem na 1 maja, a o urodzinach Rzymu zapomniano. Wskrzesiła je dopiero grupa miłośników starożytnego Rzymu, zwana Gruppo Storico Romano i to dzięki tym pasjonatom możemy oglądać już XIV edycję. Areną wydarzeń jak zawsze będzie Circo Massimo.

 

Schody prowadzące na Kapitol wyjątkowo w tym roku ozdobiły azaleje z uwagi na remont Schodów Hiszpańskich. Ubarwią tegoroczne obchody urodzin włoskiej stolicy.

 

Świętowanie rozpoczniemy już 20 kwietnia, kiedy to w Sali Pietro da Cortona na Kapitolu od 16.00 do 19.00 odbędzie się maraton czytania sonetów znakomitego rzymskiego poety, piewcy ludu rzymskiego – Gioacchino Giovanni Belli.

 

Urodziny Rzymu

 

Tegoroczne urodziny skoncentrują się wokół podboju Brytanii w 43-44 roku, za cesarza Klaudiusza. Inscenizacja odbędzie się w niedzielę o 17.00 w Circo Massimo po uroczystej paradzie.

 

Urodziny Rzymu – podbój Brytanii

 

 

21 kwietnia

 

Od rana aż do niedzieli w Circo Massimo zamieni się w castrum – wielką warownię, a w niej warsztaty dla szkół, stoiska z medycyną rzymską, antycznymi kosmetykami, gladiatorzy i wiele innych atrakcji dla dzieci. Można tylko pozazdrościć maluchom, bo to bardzo dobrze zorganizowane warsztaty. Na pamiątkę można kupić sobie pamiątkowy T-shirt w kolorach Wiecznego Miasta (bordowo-pomarańczowy).

 

Circo Massimo i Palatyn – miejsce narodzin Rzymu

 

Tłumy zgromadzą się jak co roku, by obejrzeć

o 15.00 – inscenizację założenia Rzymu – Tracciato del solco

o 16.00 – inscenizację obchodów Palilia – rytu oczyszczenia stad i pasterzy, zbiegającego się z obchodami narodzin Rzymu.

 

Tego dnia wstęp gratis do wszystkich muzeów miejskich Rzymu. Ja szczególnie polecam Muzea Kapitolińskie. To jedna z niewielu okazji, by zwiedzić je za darmo. Pierwsze muzeum publiczne na świecie, imponujące zbiory, wymienię tylko słynną Wilczycę Kapitolińską, Spinario (posąg chłopczyka wyciągającego cierń ze stopy), Wenus Kapitolińską czy wspaniały posąg Marka Aureliusza. 

 

Rzym – Muzea Kapitolińskie

 

O 12.30 – uroczyste otwarcie Ogrodów Pomarańczy na Awentynie po restauracji

O 19.58 zapali się Forum Romanum – nowe oświetlenie specjalnie na urodziny Rzymu ufundowała ACEA

O 20.30 inauguracja fryzu południowoafrykańskiego artysty Williama Kentridge’a  – między Ponte Sisto a Ponte Mazzini. Powtórka spektaklu następnego dnia.

 

William Kentridge – Triumphs and Laments

 

Kulminacją obchodów będzie doroczny pochód ulicami miasta w niedzielę 24 kwietnia. Poprowadzi go Camilla Bruno  – tegoroczna Dea Roma – bogini Roma – wybrana 16 kwietnia.

 

Camilla Bruno Dea Roma 2016 FB Gruppo Storico Romano

 

O 10.00 zapalenie ognia w Circo Massimo

około 11.00 orszak wyruszy z Circo Massimo następującą trasą:

 

FB Gruppo Storico Romano

 

 

Via dei Cerchi – Via del Teatro Marcello – Piazza Venezia – Via dei Fori Imperiali – Piazza del Colosseo – Via San Gregorio – Circo Massimo

Około 12.15 złożenie kwiatów przed posągiem Juliusza Cezara na Via dei Fori Imperiali.

 

Tradycyjnie 21 kwietnia otwiera swoje bramy ogród różany u stóp Awentynu, po drugiej stronie Circo Massimo.

 

Ogród różany – Roseto – u stóp Awentynu

 

I jeszcze jedna dobra wiadomość: komisarz Rzymu Tronca przywrócił miastu historyczne logo Rzymu – SPQR – z woli Senatu i Ludu Rzymskiego, które to usunął poprzedni burmistrz Ignazio Marino, zastępując je idiotycznym angielskim Rome & You. Ta zabawa kosztowała miasto 20 tysięcy euro. Marino już odfrunął na Marsa, ale szkód narobił wiele. W czerwcu poznamy nowego burmistrza Rzymu.

 

logo Rzymu

 

 

A tymczasem Auguri Roma!

William Kentridge na urodziny Rzymu

 

‘W historii ludzkości zwycięstwo jednych pociąga za sobą porażkę innych. Każdy triumf współistnieje z bólem i rozpaczą. Żaden bohater nie jest wolny od wstydu – tak tłumaczy tytuł swojej pracy William Kentridge, znakomity artysta o międzynarodowej sławie, pochodzący z Republiki Południowej Afryki. Niezwykły orszak zdobiący mury okalające Tyber między dwoma mostami: Ponte Sisto a Ponte Mazzini to hołd artysty złożony Wiecznemu Miastu. Na jego urodziny.

 

Fryz widziany z Ponte Sisto

 

Hołd wyjątkowy, bo narodził się z brudu i brud zapewne go pokryje za 3-4 lata. ‘Wybiórczo oczyściliśmy mury trawertynowe z patyny czasu. Te mikroby za jakiś czas powrócą. Mam świadomość ulotności mojego projektu – mówi artysta.’ Ale póki co, pozwólmy popłynąć postaciom i wydarzeniom wraz z nurtem rzeki …

 

Fryz oglądany po drugiej stronie rzeki

 

‘Triumphs and Laments’ – największe zwycięstwa i porażki Italii od czasów mitologicznych po współczesność.

 

Rejsy po Tybrze

 

Ponad 80 postaci 10-metrowej wielkości na fryzie długości 550 metrów. Sporo pracy. Nie ma w tym orszaku żadnego porządku chronologicznego. 

 

Fryz część I

 

To także osobista i dość zaskakująca momentami autorska interpretacja, jak chociażby słynna wilczyca z winem i wodą, a nie bliźniakami jak zawsze.

 

Fryz część II

 

Są skrzydlate Wiktorie i szkielety, prawdopodobnie tej samej wilczycy. Rzym w momencie chwały i w dniach zapomnienia.

 

Fryz część III

 

Papieże – władający miastem przez wieki i pierwszy król zjednoczonych Włoch.

 

Fryz część IV

 

Imperatorzy i słynny Pasolini.

 

íõ­Q+•ïÄkÂøs¢Æ&ÝÍ"HXÀ²SÎAÂŽ¬Rµø!€÷ÿޓ¶4‘èá+GO+1XCçâ$_RÁ¡¥LÓD°C;À‹n¡‹óçî#ýÝ+R3Qª­a XM3ñ#íc~>ïwúW"¨p©«§¯‚>«YEHøÔ©Ëßm4Õý)  ¨iÙ䓴±#Œàߦ„MCµMN²Ì&æיœß»îv†ÄÉÛº<5ê ?YY]{Ií$_Ì[HaûÃQ­ m¾"^s€*KÈðt‘DU6â±4HªÊEX܁ab4ut«ZM¡¦tå‹3‹úMǗ:`´xŸk‰b‚Erës’¨¶+æ97$–¦¬t6«’Üp̤Fö¾7÷é¤&Q*䪂 @_ë#Ò¨äÜÞ÷óÖ© °ßO‘Ò€7`–[ËJ °L}šÀ#nÍùC@ÿÑòÍÒ1֍^B_¸œÕQDÇãUÁTÃON©ff°6cÜGˎÒÚÊäk8ö‚eˆãvöhœºŽq¿9Xh`‚ãŽEfœÔ” ‡ÖR~žCÏݨ¶Pú§ÅIT©J^u&‹‚Áð»A'^3 ™b‡«<|`ZŊ‹sÛ¤ÊQÕn¯U3¿OÙ@½DÄ6WãÕ-4„M³UCC¥É
Fryz część V

Wydarzenia II wojny światowej i jeńcy żydowscy sprowadzeni po podboju Jerozolimy. 

 

Fryz część VI

 

Fryz część VII

 

Jest ukrzyżowany święty Piotr.

 

Fryz część VIII

 

Fryz część IX

 

Oraz Marcello Mastroianni i Anita Ekberg w Fontannie di Trevi (i pod prysznicem) – słynna ‘La Dolce Vita’.

 

Fryz zostanie otwarty oficjalnie 21 kwietnia o 20.30 – w urodziny Rzymu. Pokazowi świateł będzie towarzyszyć muzyka południowoafrykańska Philipa Millera – wyznaczająca rytm zwycięstwa i porażki. Spektakl zostanie powtórzony 22 kwietnia o 20.30 i 22.30.

 

A w muzeum MACRO przy Via Nizza, 138 od 17 kwietnia do 2 października wystawa obrazująca przebieg prac nad projektem Kentridge’a.

 

 

 

 

W rzymskich ogrodach Medyceuszy – Villa Medici

Rzymski sen kardynała Ferdynanda I Medyceusza nie trwał zbyt długo, bo zaledwie 11 lat, ale to wystarczyło, aby stworzyć jedną z najpiękniejszych renesansowych willi miejskich i ogrody nie mające sobie równych. W 2015 roku wygrały konkurs na najpiękniejszy park publiczny Włoch. Kto raz spojrzy na Wieczne Miasto z belwederu czy kawiarnianego tarasu, zakocha się w tym miejscu bez pamięci. Villa Medici musiała być godna tak wielkiego nazwiska. 

Villa Medici – dojście od stacji metra Spagna

Z zewnątrz Villa Medici jest surowa, przypomina raczej klasztor, a nie lekki pałac. Cuda kryją się po drugiej stronie.

Villa Medici – wejście – w fontannie według legendy kula królowej szwedzkiej Krystyny

Ale zanim na dobre przekroczymy jej progi, cóż to za kula w fontannie przed wejściem? Plotka głosi, że to pamiątka po igraszkach królowej szwedzkiej Krystyny, która nie zdążyła na umówione spotkanie ze swoim kochankiem kardynałem Decio Azzolino, właśnie w Villa Medici, więc znalazła oryginalny sposób na powiadomienie o swej nieobecności, odpalając jedno z dział umieszczonych na tarasie Zamku Świętego Anioła. Pocisk trafił wprost na drzwi wejściowe Villa Medici. Tyle legendy, bo eksperci przyznają, że pocisk nie dałby rady przelecieć 1,5 kilometra i uderzyć z taką siłą. W rzeczywistości granitowa misa w kształcie pucharu została kupiona do zakonników z San Salvatore in Lauro, a kula to element dekoracji. Drzwi wejściowe z brązu są jednak oryginalne i rzeczywiście pozostał na nich jakiś odcisk, ale dokładnie nie znamy jego pochodzenia.

Villa Medici – drzwi wejściowe

Nad wejściem widnieje napis: Akademia Francuska. Na schodach wita nas jej założyciel – Ludwik XIV –  przebiegły król, który stworzył ją w 1666 roku, wysyłając najzdolniejszych artystów na studia do Wiecznego Miasta, aby potem kopiowali to samo w Paryżu. Sprytnie to sobie wymyślił. Kręte, ślimacze schody przywodzą na myśl zamki nad Loarą. 11 lutego 2016 Akademia Francuska obchodziła 350 lat istnienia. Ale pierwotnie mieściła się w Palazzo Mancini niedaleko Via del Corso. Kiedy tylko Napoleon zajął Rzym, zagarniał również najpiękniejsze zakątki Wiecznego Miasta. W 1803 roku przeniósł siedzibę Akademii Francuskiej do tej willi – przepięknej renesansowej rezydencji rodu Medyceuszy z fenomenalnymi ogrodami.

Villa Medici Ludwik XIV

No właśnie  8-hektarowe ogrody dzisiejszej willi są niczym w porównaniu z 25 hektarowymi słynnymi ogrodami Lukullusa z winnicą na zboczu Pincio (dzisiejsza Salita di S. Sebastianello). Były fenomenalne, akwedukt bezpośrednio doprowadzał tu wodę, wewnątrz znajdowały się także cysterny z wodą. Po śmierci Lukullusa w 52 r przeszły w posiadanie cesarskie i powoli zaczęły popadać w ruinę. Ponieważ było to miejsce peryferyjne, więc przez wieki nie zasilano go wodą publiczną. Bratankowie kardynała Giovanniego Ricci z Montepulciano, również Giovanni i Giulio zakupili obszary willi w połowie XVI wieku, budując pałac i czyniąc z tego miejsca jedno z najbardziej prestiżowych w Rzymie. Nic więc dziwnego, że kardynał Ferdynand I Medyceusz miał na nią chęć i zakupił przy najbliższej okazji – w 1576 roku, a przy pomocy florenckiego architekta Bartolomeo Ammanatiego przekształcił ją w willę marzeń. Nowo powstały akwedukt Acqua Felice zbudowany za Sykstusa V doprowadził tu wodę. Willa szybko stała się modnym miejscem w Rzymie. Pomieszkiwał w niej kardynał Aleksander – przyszły papież Leon XI, którego pontyfikat trwał zaledwie 27 dni. I nawet kiedy Ferdynand I Medyceusz w 1587 roku powrócił do Florencji, obejmując tron Wielkiego Księcia Toskanii, willa pozostała prestiżowym miejscem toskańskim. Mieszkał tu ambasador Toskanii, zamknięto w niej Galileusza po wyroku Świętej Inkwizycji. 

Właściwie, aby zobaczyć oryginalne rzeźby ozdabiające i pałac, i ogrody, trzeba udać się do Florencji – mówi przewodniczka (willi nie można zwiedzać indywidualnie). Ferdynand i jego potomkowie wywieźli najcenniejsze dzieła zdobiące posiadłość, ale to była ich kolekcja prywatna – mieli prawo.  

Dea Roma – Villa Medici – Roma

Przy wejściu do ogrodów wita nas Dea Roma – bogini opiekująca się miastem (jej wizerunki możecie zobaczyć także na Placu Kapitolińskim i na Piazza del Popolo). To dar dla Medyceuszy od papieża Grzegorza XIII (tego od reformy kalendarza), a figurkę zakupił kardynał d’Este do ogrodów kwirynalskich – ówczesnej letniej rezydencji papieży.

Nieco dalej słynna Niobe i jej dzieci, grupa rzeźb odnalezionych w 1583 roku w Villa Tommasini pobliżu Porta San Giovanni i zakupiona przez kardynała de’Medici. Choć to tylko odlew gipsowy wykonany przez stypendystów willi za czasów dyrektora Balthusa (oryginał we florenckich Uffizi), robi ogromne wrażenie.

Villa Medici - Niobe
Villa Medici – Niobe

Niobe – matka 14 dzieci: 7 chłopców, 7 dziewczynek, zabitych strzałami przez Artemidę i Apolla, po tym, jak ośmieliła się publicznie porównać z ich matką Latoną – mającą jedynie dwójkę dzieci. Jej nieopisany ból malujący się na twarzy po utracie dzieci.

Jeszcze próbuje obronić najmłodszą dziewczynkę. Bezskutecznie – bogowie są bezlitośni dla śmiertelników, którzy muszą znać swoje miejsce w szeregu.

Niobe – pośrodku – ratuje najmłodsze dziecko

Pod krzakiem paproci leży jeden martwy syn, drugi już omdlewa.

Niobe – Villa Medici – Rome

Idziemy dalej. Widok znajomy. Kadr z filmu ‘Wielkie piękno’. To po tym labiryncie przechadza się główny bohater.

La Grande Bellezza – Villa Medici – Rome

Ale najpiękniejsze dopiero przed nami. To fasada pałacu wychodząca na ogrody. Lekka, zwiewna. Skąpana rzymskim słońcem. Filmowa scenografia.

Villa Medici - fasada od strony ogrodów
Villa Medici – fasada od strony ogrodów

Zdobią ją płaskorzeźby z antycznych sarkofagów. Są niejednorodne, pochodzą z różnych miejsc. Taka była ówczesna moda, wykorzystać antyk jak najlepiej. Te najcenniejsze płaskorzeźby m.in. z Ara Pacis odjechały do Florencji – z Ara Pacis zachowały się jedynie girlandy.

Villa Medici
Villa Medici

Odjechały również posągi, niegdyś wbudowane w fasadę, pozostały po nich puste nisze. Ferdynand był wysmakowanym kolekcjonerem. Największą kolekcję zakupił m. in. z Valle Capranica (1584) – ponad 128 posągów, 54 popiersi i głów. Oprócz tego korzystał z okazji, tak wszedł w posiadanie Wenus Medycejskiej odnalezionej w Willi Hadriana w Tivoli (dziś w Uffizich) czy wspomnianej wcześniej Niobe. 

Villa Medici - girlanda z Ara Pacis
Villa Medici – girlanda z Ara Pacis

Czego nie zdążyli wywieźć Medyceusze, wywieźli Francuzi, kiedy Napoleon przejął willę w posiadanie. 

Villa Medici – detale fasady

Lekka Loggia dei Leoni (Loggia Lwów) prowadziła z salonu wprost do ogrodów. Lwy od 1798 roku zdobią Loggia della Signoria we Florencji. 

Loggia Lwów

Zwiewny Merkury w locie (oryginał Giambologna) – gości we florenckim Museo Bargello.

Villa Medici - Merkury
Villa Medici – Merkury

Obelisk egipski ze świątyni Izydy w Heliopolis pośrodku sześciu trawników w oryginale można obejrzeć we florenckich ogrodach Boboli. 

Obelisk egipski – Villa Medici

Akademia Francuska szybko stała się ośrodkiem kulturalnym. Przybywali tu najwięksi artyści francuscy: Fragonard, Ingres, Corot, Berlioz, Debussy. Ale najwięcej zrobił dla niej Balthus – znakomity artysta i dyrektor Villa Medici w latach 1961-1979. To on przywrócił jej dawny blask i splendor. Stypendyści wykonali wiele kopii antycznych posągów. Uporządkowano ogrody (zostały odnowione w latach 2000-2005).

Wchodzimy na taras.

Villa Medici – taras

To stąd rozciąga się nieziemski widok na willę i Bazylikę św. Piotra w oddali.

Tu kończy się najbardziej cywilizowana część ogrodów. Za tarasem rozpoczyna się dzika strefa.

Idziemy aleją, w której zamordowano Messalinę (ponoć urządzała tu orgie seksualne ze swoim kochankiem Sillo). Dochodzimy do schodów prowadzących na najwyższy punkt ogrodów – według przewodniczki oprowadzającej nas znajduje się na wysokości kopuły Bazyliki św. Piotra. Mauzoleum otoczone cyprysami, z którego miała spływać woda. Kardynał nie zdążył ze swoim projektem. Może zrealizują go inni architekci, bo zaledwie kilka dni temu ogłoszono konkurs na odnowę tego miejsca.

Monte Parnaso – Villa Medici

A dalej gąszcze, ogród warzywny, sad i wiszące ogrody nad Muro Torto wzdłuż którego grzebani niegdyś prostytutki.

Villa Medici
Villa Medici

Tu mieszkają stypendyści Akademii Francuskiej z całego świata. Selekcja jest ostra, ale kto ją przejdzie, otrzymuje €3000 miesięcznie przez 12 lub 18 miesięcy (wiek 20-45 lat). Stypendyści mają opłacone mieszkanie, parking, szkołę dla dzieci, a współmałżonek również otrzymuje pensję, żyć nie umierać. Wcześniej mogli korzystać także z basenu, ale sąsiadujący hotel nie życzył sobie widoków nagich kąpiących się pod ich oknami, więc basen zamknięto.

Villa Medici Rome – mieszkania stypendystów

W drodze powrotnej podążamy ścieżką wzdłuż muru, pachną kwiaty i cytrusy. Tędy wjeżdżały powozy kardynalskie. Docieramy do Gipsoteki – a wewnątrz jakby cała Francja się tu zjechała – to gipsowe kopie posągów z Chartres, Reims, Luwru i posągów antycznych wykonywane przez stypendystów.

Villa Medici – Gipsoteka
Villa Medici – Gipsoteka
Villa Medici – Gipsoteka

Apartamenty kardynalskie wewnątrz willi są ciasne i mroczne i przynajmniej na mnie nie zrobiły wielkiego wrażenia. Nie można ich fotografować, ale w niektórych pokojach można przenocować (szczegóły tutaj).

Natomiast z tarasu kawiarni rozpościera się wspaniała panorama Rzymu. 

Widok z kawiarni Villa Medici
Widok z kawiarni Villa Medici
Villa Medici - widok na Rzym
Villa Medici – widok na Rzym

Villa Medici

Viale Trinita dei Monti, 1

powyżej Schodów Hiszpańskich – metro A – Spagna

otwarta od wtorku do niedzieli – 9.30 – 17.30, jeśli jest wystawa od 10.00 do 19.00 

Bilet wstępu €12, zniżkowy €6 (seniorzy po 60 roku życia, studenci, posiadacze m.in. Roma Pass)

Uwaga! W czwartki po 17.00 wstęp wolny na wystawy.

Willę zwiedza się grupowo (włoski, francuski i angielski) – godziny odwiedzin znajdziecie na oficjalnej stronie willi. Zwiedzanie obejmuje ogrody i apartamenty kardynalskie. 

W niedzielę, o 15.30 – trasa ‘Sekretne miejsca twórczości’ i wtedy można obejrzeć dziką część ogrodów. 

Luisa Spagnoli – kobieta, która podarowała światu najsłodsze pocałunki

Bacio (pocałunek) to marzenie. To miłość, która trwa całe życie. Bacio to wspaniała Luisa Spagnoli, kobieta z nizin, która dzięki swojemu uporowi, pracowitości, intuicji, inteligencji oraz inwestycji w kapitał ludzki zbudowała czekoladowe imperium, wchodząc do świata zarezerwowanego wyłącznie dla mężczyzn.

Perugia
Perugia

To tu, w Perugii, pośród umbryjskich wzgórz przychodzi na świat w 1877 roku jako Luisa Sargentini. Rodzina jest biedna, ojciec sprzedaje ryby, matka zajmuje się domem. Nie stać ich na edukację dzieci.

Luisa Spagnoli w młodości – foto wikipedia

Luisa w wieku 22 lat wychodzi za mąż za Annibala Spagnoli. Marzy o prowadzeniu malutkiej cukierni. Spełni swoje marzenie, zakładając z mężem sklep, słynący ze znakomitych confetti (czyli drażetek, dziś przygotowywanych głównie na ważne uroczystości rodzinne: chrzest, ślub etc) ich własnej produkcji. Szybko podbijają Perugię, a znany producent pasty Francesco Buitoni wraz z dwoma innymi inwestorami decydują się wejść w spółkę z mężem Luisy, Annibalem Spagnoli. Tak w 1907 roku rodzi się Perugina

Nie jest łatwo przebić się na rynku czekolady. Północ, zwłaszcza Turyn to jej królestwo, tam działają giganci. Firma popada w tarapaty finansowe i aby ratować jej kondycję Buitoni wprowadza do gry swojego syna Giovanniego, przeznaczonego do kariery prawniczej. To on zmienia strategię sprzedaży, choć Luisa sugerowała juz wcześniej takie rozwiązanie, ale ze zdaniem kobiet nikt się nie liczy. Uderzają na południe kraju. To dziewiczy ląd. Obiecujący. Szybko odbijają się od dna. Zależy im na podkreśleniu silnej więzi z miejscem działalności, więc za zgodą władz miasta umieszczają w swoim logo gryfa –  pół lwa, pół orła obecnego w herbie Perugii.

Gryf – pół lew, pół orzeł – herb Perugii i logo Peruginy

Perugina wypływa na szerokie wody. Latem 1915 roku przeprowadzają się z centrum Perugii do nowej fabryki, blisko stacji kolejowej Fontivegge. Ale rok wcześniej wybuchła wojna i mężczyźni muszą iść na front. Fabryce grozi zamknięcie. Kto ją uratuje? Brakuje rąk do pracy. Jak to kto? Kobiety – mówi Luisa. To ona – matka trójki dzieci – mocno wierzy w kobiecą potęgę, a wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom, otwiera salę do karmienia maluchów na terenie fabryki, bo wie, że kiedy matka ma w pobliżu syte i bezpieczne dziecko, pracuje spokojnie i wydajnie. To ogromny sukces Luisy, wyprzedziła świat na wiele lat tym rozwiązaniem. Oczywiście konkurencja – przedsiębiorcy z północy Włoch podśmiewują się z tej fanaberii. Perugina nie notuje jednak strat w czasie wojny.

W 1919 roku pojawia się pierwsza gorzka czekolada wyprodukowana w fabryce. Luisa. Rok później Luisa zostanie szefową działu konfitur, a fabryka zmieni nazwę na ‘La Perugina Cioccolato e Confetture’. Działania, które co najmniej irytują konkurentów. Jak to kobieta szefem? Cóż ona wie o zarządzaniu? A Luisa tymczasem tworzy nowe przepisy po to, aby czekoladę – do tej pory luksusowy produkt, uczynić dostępniejszą dla zwykłych ludzi.

Pierwszy czekolada Peruginy – Luisa 1919

Któregoś dnia pojawia się w fabryce młody futurystyczny artysta z Mediolanu. To Federico Seneca. Przedstawia jej projekt plakatu wzorowanego na ‘Pocałunku’ Francesca Hayeza. Pomysł podoba się Luisie. Jest kreatywna, chłonie nowości. Daje Federicowi szansę. Wtedy jeszcze nie wie, że ta decyzja to kamień milowy w karierze wszystkich: jej, Federica i całej Peruginy. Federico będzie dyrektorem artystycznym Peruginy aż do 1932 roku i mistrzem grafiki użytkowej.

‘Pocałunek’ – Francesco Hayez foto wikipedia

Federico Seneca pokazuje dwoje zakochanych na tle kobaltu podobnego do morza o północy, które właśnie o tej porze widziało wielu kochanków wyznających sobie miłość. U dołu napis Baci, czyli pocałunki oświetlony księżycowym srebrem.

Pocałunek – Federico Seneca

A samo bacio rodzi się przez przypadek. Zawsze kiedy spada sprzedaż, Luisa kreuje nowy produkt. Tym razem wykorzystuje resztki orzechów, które wcześniej wyrzucano pod koniec dnia. Dodaje je do czekolady, w środek wkłada orzech i polewa go obficie czekoladą. Całość przypomina wodospad lub zaciśniętą pięść, stąd Luisa nazwie czekoladkę ‘cazzotto’. Niezbyt wyrafinowanie. Kiedy Giovanni Buitoni powraca z zagranicznych wojaży i widzi ‘cazzotto’ na witrynie sklepowej, załamuje ręce. Wyobraża sobie Pani, że oto wchodzi dama i prosi sprzedawczynię: Signorina, mi dà un cazzotto? Czy nie lepiej brzmi: Signorina mi dà un baccio? Jest rok 1922, tak nieśmiertelne ‘bacio’ wchodzi na rynek.

W 1923 roku mąż Luisy wycofuje się z firmy, przekazując swoje udziały żonie. A Luisa romansuje z młodszym o 14 lat Giovannim Buitonim. Nie pokazują się oficjalnie, wymieniają jedynie sekretne liściki miłosne. Tak oto rodzą się słynne karteczki dodawane do baci zawierające aforyzmy miłosne. Mało tego, każdą czekoladkę opakowują srebrem ozdobionym gwiazdkami.

Baci – liściki miłosne

Oraz pakują czekoladki do pudełek. Całkowita rewolucja na rynku, bo do tej pory kupowało się je wyłącznie luzem. Później znów jako pierwsi wprowadzą bombonierkę z różnym asortymentem czekoladek. Zawsze w awangardzie.

Pierwsze opakowanie Baci

Konkurencja jest wściekła. Kiedy obmyśla, jak tu wykończyć rywala, Luisa wprowadza na rynek nowy produkt: banan oblany czekoladą. Jak to? Zwykły banan, na punkcie którego szaleją tłumy? A potem cukierki Rosanna – od imienia ukochanej Cyrano de Bergeraca – Roxanny – obleczone czerwonym, szeleszczącym papierkiem. Dzieci je uwielbiają. 

perugina papierki

Firma kwitnie. Otwierają sklep w Neapolu, w Nowym Jorku, gdzie mieszka sporo Włochów. Luisa osobiście otworzy stołówkę, salę do karmienia dzieci, pierwszy żłobek. Buduje domy dla pracownikow, basen – słowem inwestuje w pracownika, stwarzając mu najbardzej dogodne warunki pracy. W 1924 roku organizują wyścig samochodowy kontynuowany do dziś – La Coppa di Perugina – o puchar Peruginy. 

Opakowania vintage – kolekcja na 90 lat Baci

Ale biznes czekoladowy to tylko jedna strona medalu. Syn podarowuje jej na urodziny dwa króliczki rasy angora. Mają tak mięciutką wełnę, że szkoda ją wyrzucać. No właśnie! Będziemy z niej produkować sweterki, szale, a może nawet płaszcze po przystępnej cenie. Do tej pory wełnę sprowadzano z Anglii po horrendalnych cenach. A zwierzątek nie trzeba zabijać, tylko czesać. Jako pierwszy produkt powstaje słynny bliźniak: sweterek i koszulka, nierozłączni jak Romeo i Julia – Romeo i Giulietta – odnoszą ogromny sukces. Luisa potrafi projektować. Zanim zaczęła prowadzić swój pierwszy sklep, szyła. Do jaj wielkanocnych Perugina dołącza rękawiczki, szaliczki. Doskonała promocja. Luisa jednak nie doczeka rozkwitu firmy sygnowanej jej imieniem i nazwiskiem. Założy ją po wojnie jej syn Mario, a potomkowie Luisy będą kontynuować rodzinny biznes.

Luisa ma raka gardła. Jeszcze tylko z daleka będzie oglądać ogromny sukces obrazków, które wymyśli Angelo Bialetto. Adam i Ewa – wąż zamiast jabłka kusi ich opakowaniem czekoladek Baci. 92 mln obrazków sprzedanych w ciągu roku. Każdy chce mieć kolekcję obrazków Peruginy. Konkurencja rozwścieczona blokuje reklamę w Ministerstwie Finansów, ale przekupiony łapówkami minister nieprzychylny firmie umiera i Perugina znów wypływa na szerokie wody. Ale juz bez Luisy.

Wąż kusi Adama i Ewę czekoladkami Baci

Kochanek Giovanni Buitoni wiezie ją do Paryża w nadziei na lepsze leczenie. Bezskutecznie. Luisa umiera w mieście miłości w 1935 roku, prosząc Giovanniego na łożu śmierci, aby ułożył sobie życie z inną. Ma wielką klasę, do końca. Podkreśla to we wspomnieniach Giovanni Buitoni, który ułożył sobie życie ze śpiewaczką operową.

Nadciąga wojna. W tych mroźnych latach pracownicy Peruginy otrzymują od firmy cieplutkie skarpety, rękawiczki, szale warte ogromne pieniądze.  W czerwcu 1944 roku Niemcy wysadzają fabrykę. Ale udaje się ją bardzo szybko odbudować dzięki lojalności i przywiązaniu pracowników.

Czekoladki Baci

Od 1963 roku działa nowa fabryka w San Sisto kolo Perugii. Jedyna na świecie, w której do dziś codziennie powstają Baci Perugina. 

Czasy jednak zmieniają się i trzeba umieć odpowiednio dotrzeć do klienta. A świetny kontakt z klientem to od lat znak firmowy Peruginy.

Pojawiają się więc bombonierki na Dzień Matki, bo kto jak kto, ale włoska mamma jest jedyna i niepowtarzalna! Bingo, nikt na to nie wpadł wcześniej.

Baci na Dzień Matki

Lata 80-te to nowy, młody odbiorca, powstają słynne tuby. A reklamę tu … tu … tubiamo powtarzają całe Włochy.

 W latach 90-tych dochodzą kolekcje na Dzień Kobiet, na Boże Narodzenie czy walentynkowe jak autografy znanych artystów, m.in. najsłynniejsze zdania miłosne Federica Mocci włączone do Baci Perugina. 
Asortyment Baci

W 1991 roku Peruginę kupuje szwajcarskie Nestle. Przy fabryce znajduje się również Casa del Cioccolato – a w niej muzeum, degustacje, szkoła, w której można wykupić lekcje przygotowywania czekolady (jak w filmie ‘Lezioni di cioccolato’ z Violante Placide).

Nudi nowa linia Peruginy

Sklep firmowy Peruginy mieścił się w Rzymie przy Via del Corso, 29. Niestety, już go zamknięto. Na jego miejscu otwarto firmowy sklep AS Roma. Sklepy firmowe Luisy Spagnoli znajdują się w całych Włoszech, a także zagranicą.

Sklep firmowy Peruginy – Rzym – Via del Corso

1 i 2 lutego 2016 roku RAI1 wyemitowała dwuczęściową opowieść o Luisie Spagnoli ze znakomitą Luisą Ranieri w roli głównej. Gorąco polecam. 

Zdjęcia pochodzą z wystawy Baci Perugina zorganizowanej wiosną 2014 w il Vittoriano w Rzymie.

Miłość w czasach kłódek

posted in: Osobliwości rzymskie | 4

Znam piękniejsze sposoby wyznania miłości – powiedział mer Paryża – Bruno Julliard, podejmując w maju 2015 roku decyzję o usunięciu kłódek zakochanych ze słynnego paryskiego mostu – le Pont des Arts. Lucchettomania (lucchetto to po włosku kłódka) ogarnęła świat. Zakochani na całym globie zawieszają kłódki na mostach, bramach i gdzie tylko się da, władze bezradnie rozkładają ręce, bo kłódki powracają jak bumerang, chociażby na dublińskim Ha’penny Bridge. A wszystko zaczęło się od tej sceny.

 


 

Stefano (Step) i Ginevra (Gin) – bohaterowie filmu ‘Ho voglia di te’ (Pragnę Cię), nakręconego na postawie powieści o tym samym tytule jadą na Ponte Milvio (Most Milwijski). Zawieszają tam kłódkę z wypisanymi na niej swoimi imionami na trzeciej latarni po północnej stronie stronie mostu, a kluczyk wrzucają do Tybru na znak wiecznej miłości.

 

Sprawca całego zamieszania to Federico Moccia – reżyser, scenarzysta, pisarz, a obecnie burmistrz Rosello w Abruzji, skąd pochodzi jego żona. Pierwszą powieść ‘Tre metri sopra il cielo’ (Trzy metry ponad niebem) opublikował za własne pieniądze w 1992 roku, ale przeszła bez rozgłosu. Boom nadszedł niespodziewanie w 2004 roku, kiedy licealiści pocztą pantoflową zaczęli polecać sobie tę opowieść. Wtedy też la Feltrinelli zdecydowała się wydać jej ekonomiczną wersję. Powieść została sfilmowana – a grający Stepa Riccardo Scamarcio stał się idolem młodego pokolenia. W 2006 roku ukazała się druga powieść – ‘Ho voglia di te’ – kontynuacja historii Stepa. Rok później film. I tak narodziła się lucchettomania (choć to nie włoski pomysł, bo Chińczycy byli pierwsi, stamtąd ten zwyczaj przywędrował do Europy).

 

Ponte Milvio – Most Milwijski

 

Tłumy zakochanych pędziły na Ponte Milvio – zwany odtąd mostem zakochanych, aby zostawić tam swoją kłódkę. Dla tych, którzy nie mogli złożyć przysięgi osobiście w Rzymie, uruchomiono specjalną stronę: www.lucchettialpontemilvio.it. (strona jest aktywna cały czas, można tam zostawić swoją kłódkę i wyznanie miłosne). Epidemia kłódek zakochanych rozprzestrzeniała się w zatrważającym tempie na całym świecie.

 

 

 

Ponte Milvio – kłódki miłości dzisiaj

 

Rzym powiedział dość we wrześniu 2012 roku, kiedy to osławiona latarnia o mało co nie zawaliła się pod ciężarem kłódek. Usunięto wszystkie (tak naprawdę do końca nie wiadomo, gdzie je zdeponowano, mówiło się o muzeum). Ale nie przeraziło to młodych, wszak mostów w Rzymie nie brak i na pierwszy ogień poszedł Most Anioła oraz zaułek zakochanych w pobliżu Fontanny di Trevi, czyli brama ortodoksyjnego bułgarskiego kościoła San Vincenzo e Anastasio (dziś oba obiekty przeszły gruntowny remont, więc oby tu już nie wracały). Na Ponte Milvio przez jakiś czas był spokój. Ale kłódki powróciły. Tym razem jednak wyznaczono bezpieczne miejsca na ich zawieszanie, a jak widać na zdjęciu most poniszczyły też autografy miłosne. Pojawili się także nielegali sprzedawcy kłódek (biznes kwitnie: ceny €3, €5 i €10 za sztukę w zależności od wielkości). 

 

Oby tylko nie zakończyło się takim romantycznym wyznaniem ( zoccola – sprawdźcie sami, co to znaczy  ;))

 

© Gente allegra facebook

 

No to jak, lucchettiamo?

 

Rzym – uliczka miłości

 

Do Ponte Milvio można dojechać tramwajem nr 2 spod Porta Flaminia (przystanek za Piazza del Popolo). Wysiadamy na końcowym przystanku i kawałek idziemy pieszo.

Koloseum najczęściej odwiedzanym zabytkiem Włoch

To był dla nas fantastyczny rok – ogłosił dziś włoski minister kultury Dario Franceschini podczas konferencji podsumowującej 2015 rok w kulturze. Koloseum jest najczęściej odwiedzanym zabytkiem Włoch i drugim najczęściej odwiedzanym obiektem na świecie po Wielkim Murze Chińskim. Ponad 6 milionów odwiedziło to cudowne miejsce w 2015 roku. Wiadomo: dopóki istnieje Koloseum, tak długo stać będzie Rzym.

 

Cieszymy się, że Włosi powrócili do muzeów. Pierwsza niedziela miesiąca gratis w muzeach państwowych (a dla rezydentów również i w muzeach miejskich) okazała się strzałem w dziesiątkę. Mamy wspaniałe dziedzictwo kulturowe – dodał Franceschini, cieszą nas ogromnie te statystyki.

 

Koloseum

 

 

Które obiekty znalazły się w pierwszej dziesiątce najczęściej odwiedzanych? Oto ranking – nie ma niespodzianek w pierwszej trójce.

 

1. Koloseum – 6.551.046 – nie dziwią wyniki. To najbardziej rozpoznawalny obiekt włoski na świecie, nic dziwnego, że pojawił się w logo igrzysk olimpijskich 2024. Obiekt można zwiedzać od niedawna z audioprzewodnikiem po polsku.

2. Wykopaliska w Pompejach – 2.934.010

3. Galleria degli Uffizi – Florencja – 1.971.596

4. Galleria dell’Accademia – Florencja

5. Castel Sant’Angelo – Rzym

6. Il Giardino di Boboli e il Museo degli Argenti – Florencja

7. Muzeum Egipskie – Turyn

8. La Venaria Reale  – Rezydencja Królewska niedaleko Turynu

9. Galleria Borghese – Rzym

10. La Reggia di Caserta – Rezydencja Królewska w Casercie, niedaleko Neapolu.

 

Forum Romanum – widok na Koloseum

 

Najczęściej odwiedzane regiony włoskie to:

  1. Lacjum
  2. Kampania
  3. Toskania

 

Pamiętajcie: bilet wstępu obejmuje również Forum Romanum i Palatyn, jest ważny dwa dni, koszt €12, ulgowy €7.5, a gratis do 18 lat. Można go zarezerwować na stronie Coopculture. Bez kolejki wejdziecie także z Roma Pass, którą jednak polecam tylko wtedy, jeśli zamierzacie odwiedzić więcej muzeów (nie obejmuje Muzeów Watykańskich ani katakumb).