Spektakl ‘Fiat Lux’ w Watykanie na rozpoczęcie Roku Świętego

 

Jutro rozpoczyna się Jubileusz Miłosierdzia mszą na Placu św. Piotra o godz. 9.30, podczas której około godziny 10.30 papież otworzy Drzwi Święte Bazyliki św. Piotra, a o godzinie 16.00 jak co roku uda się pod Kolumnę Niepokalanego Poczęcia i do Bazyliki Santa Maria Maggiore. Dzisiejsze serwisy informacyjne bombardują co kilkanaście minut relacjami z przygotowań. Watykan przypomina oblężoną twierdzę, ale ludzie są spokojni i cierpliwie poddają się ostrej kontroli, najpierw detektorem metalu przy wejściu na Plac św. Piotra, potem przy bramkach prowadzących do bazyliki. Via della Conciliazione została wyłączona z ruchu. Dziennikarze zgodnie podkreślają, że nie widzieli tak mało pielgrzymów na inauguracji Roku Świętego. Trudno jednak porównywać Wielki Jubileusz 2000, do którego przygotowywano się juz ponad trzy lata wcześniej z obecnym. Sama pamiętam jak na targach Tour Salon w Poznaniu w 1997 roku hotelarze z Riwiery Adriatyckiej sprzedawali swoją ofertę. Papież Franciszek oficjalnie ogłosił Jubileusz Miłosierdzia zaledwie 11 kwietnia tego roku (nieoficjalnie podczas mszy 13 marca). Jeśli dodać do tego brak pieniędzy, miesięczny strajk komunikacji miejskiej w lipcu i polityczne trzęsienie na Kapitolu zakończone odwołaniem burmistrza Ignazio Marino i powołaniem komisarza z Mediolanu, a na koniec zamachy terrorystyczne w Paryżu, to i tak Rzym się zmobilizował. A pielgrzymi są, nie tylko z Włoch, z całego świata, choć wielu Włochów podkreśla, że zrezygnowało z przyjazdu do Rzymu ze względów bezpieczeństwa. Z myślą o wszystkich: i mieszkańcach, i gościach Watykan przygotował niezwykły wieczorny spektakl ‘Fiat Lux’ (Niech się stanie Światłość).

 

Spektakl ‘Fiat Lux’ – foto: cercoiltuovolto

 

 

2 grudnia zgasły światła kopuły bazyliki. Przez moment zapanował popłoch. Okazało się, że to próba świateł przed spektaklem zaplanowanym na 8 grudnia. A przy okazji sprawdzano nowe oświetlenie LED całej Via della Conciliazione i kolumnady na Placu św. Piotra.

 

 

Na fasadzie Bazyliki św. Piotra niczym na wielkim ekranie kinowym zaprezentują się wielcy mistrzowie fotografii, wśród nich również Steve McCurry – bardzo popularny we Włoszech. Pomiędzy fotografiami nawiązującymi tematycznie do godności człowieka, a także zmian klimatycznych pojawią się cytaty z encykliki papieża Franciszka ‘Laudato sì’.

 

Spektakl ‘Fiat Lux’ rozpocznie się o 19.00 i potrwa do 22.00. Więcej  próbnych zdjęć możecie obejrzeć tutaj.

 

Na żywo można będzie śledzić to wydarzenie na stronie ourcommonhome.world

  • Przygotowania do Niedzieli Palmowej
  • Bazylika św. Piotra

O tym, jak liguryjskie palmy zagościły w Watykanie

Na jednej ze ścian Palazzo degli Uffici w dzielnicy EUR zobaczyłam piękny, marmurowy fryz z 1939 roku autorstwa Publio Morbiducciego, przedstawiający najważniejsze wydarzenia z dziejów Rzymu poprzez zabytki.  Rzucił mi się w oczy ten znany całemu światu obelisk zdobiący dziś Plac św. Piotra, a w zasadzie moment jego podnoszenia, bo w tym dniu na placu panowała grobowa cisza, jakiej nigdy przedtem nie doświadczono.

 

Podnoszenie obelisku na Placu św. Piotra : Publio Morbiducci

 

10 września 1586 roku, tłum wiernych i gapiów oczekuje punktu kulminacyjnego prac, które trwały już od czterech miesięcy. Domenico Fontanie – architektowi kierującemu tą delikatną operacją podnoszenia obelisku przywiezionego z Egiptu przez cesarza Kaligulę też nie jest do śmiechu. Wszak jego przyszłość i kariera zależy od tego nieszczęsnego obelisku. No i ten zawzięty papież Sykstus V, (il papa tosto), dobrze płaci, ale ledwie zasiadł na Stolicy Piotrowej, już porządkuje cały Rzym. Dlaczego tak bardzo zależy mu na tym blisko 26-metrowym kawałku? A jeśli się nie uda, trzeba będzie uciekać, bo inaczej zginę, na wszelki wypadek umieściłem konie w bramach watykańskich.

 

Biada temu, kto wypowie choć jedno słowo. Papież zapowiedział karę śmierci. Stąd ta cisza. I już machina ruszyła. 900 robotników, 140 koni, 44 kołowrotów, 350 ton do podniesienia. Ale w pewnym momencie liny podtrzymujące obelisk są tak napięte i rozgrzane, że lada moment pękną. Już widać nadchodzącą katastrofę. I wtedy z głębi placu padają te słowa wypowiedziane w dialekcie liguryjskim: Aiga ae corde – acqua alle corde, czyli polejcie sznury wodą. Kto ośmielił się złamać papieski? To kapitan Benedetto Bresca, z miasteczka Bordighera (niektórzy twierdzą, że z San Remo). Doświadczony marynarz, wie, co mówi, wie, ze liny wykonane z konopi, zmoczone zimną wodą, chłodzą się, unikając w ten sposób postrzępienia włókien, a w konsekwencji pęknięcia. I tak kapitan ratuje chyba najtrudniejszą technicznie operację w Watykanie. Obelisk zostaje postawiony ku uciesze papieża. Cieszy się również Domenico Fontana (wkrótce podniesie jeszcze dwa inne obeliski: na Lateranie i przed Bazyliką Santa Maria Maggiore).

 

A co z karą śmierci, wszak kapitan złamał papieski zakaz?

 

Papież jest w doskonałym humorze, spełniło się jego marzenie. Nie tylko uchyla swój zakaz, dziękuje osobiście kapitanowi i każe mu wybrać sobie nagrodę. Kapitan Bresca jest skromny i ku zaskoczeniu papieża prosi go jedynie o dożywotni przywilej dla siebie i swoich potomków dostarczania papieżowi palm na Niedzielę Palmową.

 

I tak co roku, od wieków dwa miasteczka liguryjskie San Remo & Bordighera wysyłają do Watykanu tysiące palm na uroczystość Niedzieli Palmowej. W tym roku ponad 2000 tysiące kompozycji, w tym 100 palm około metrowej wysokości zostanie podarowanych kardynałom, a ta największa i najpiękniejsza  z palm – samemu papieżowi Franciszkowi.

 

Parmureli  – bo tak nazywają się te palmy – są wyjątkowe, mają niespotykany, jasny kolor, momentami przypominający kość słoniową. I od wieków wyplata się je ręcznie – trzy liście palmowe tworzące kompozycję symbolizują Trójcę Świętą.

 

A w tym roku po raz pierwszy palmy wyruszą też do Pragi. Zamówił je kościół Matki Bożej Zwycięskiej (tam, gdzie znajduje się cudowna figurka Dzieciątka Jezus).

 

Co roku Plac św. Piotra zdobią również drzewka oliwne, a wierni w rzymskich kościołach także trzymają gałązki oliwne, które później zabierają do domów. W tym roku, podobnie jak rok temu podarowała je Watykanowi Apulia – ziemia pokoju (przynajmniej tak się reklamuje).

 

I wreszcie sama Niedziela Palmowa – 29 marca 2015. 

 

 

 

  • Kopuła Bazyliki św. Piotra

O pewnej operze, która poślubiła szopkę – Watykan 2014

Kiedy w 1908 roku Emanuele Fontanini zakładał swoją firmę, nawet mu się nie śniło, że któregoś dnia figurki z jego pracowni ozdobią szopkę watykańską, wszak to szczyt marzeń każdego artysty w tej bardzo włoskiej branży. A to właśnie pracownia Fontanini z Chifenti w powiecie Lukka wyposażyła ”operową szopkę” 2014 na Placu św. Piotra. ”Nie ukrywamy, że to dla nas doskonała promocja, ale przede wszystkim cieszymy się ze spotkania z papieżem Franciszka, którego podziwiamy, to dla nas wielka radość i zaszczyt – powiedział mediom Marco Fontanini, przedstawiciel rodziny (prace firmy Fontanini można obejrzeć na http://www.fontanini.pl/, mają również stronę w języku polskim).

 

Szopka Watykan 2014

 

Nie lada wyzwanie stanęło także przed Francesco Canessą, scenografem areny werońskiej (Fundacja Opery Werońskiej i Diecezja Werońska są fundatorami tej szopki). Musiał on bowiem zharmonizować scenę Narodzin Pańskich z wiejską dekoracją ‘Eliksiru miłości’ Gateano Donizettiego, połączyć sacrum i profanum. A ponieważ scena operowa rządzi się swoimi prawami, Canessa dopracował nie tylko detale sceny głównej, ale również tło. I tak za łukiem widać wiejski wóz, a tyły dekoracji sprytnie zostały zamknięte kopią malowidła przedstawiającego muzykujące anioły (‘Angeli musicanti’ Giovanni Battista Gaulii, zwany il Baciccia/Baciccio, oryginał znajduje się w Muzeach Watykańskich). 

 

 

Co z tego wyszło? Małżeństwo doskonałe moim zdaniem.

 

14 figurek z terakoty naturalnej wielkości, najwyższej jakości, malowane ręcznie, precyzyjnie, detal po detalu. 8 owieczek i 4 baranki też naturalnej wielkości. Po bokach drzewka oliwne z okolic Viterbo. A na scenie dwa pałace: wyższy – 7, 5 m i drugi 6,5 m wysokości, pod którego tarasem umieszczono Świętą Rodzinę. Trzeba przyznać, że całość robi wrażenie, zwłaszcza wieczorem, dzięki genialnemu oświetleniu.

Północ i południe Włoch spotkały się tym razem na Placu św. Piotra, bo choinka  przybyła z Kalabrii: 25, 5 metrowy biały świerk, prawie 70-letni, osobliwy, bo z dwoma pniami, które wyglądają na bliźniacze. Warto dodać, że we włoskich kościołach nie spotkamy choinek. Są za to szopki, niektóre z nich to prawdziwe arcydzieła sztuki. Watykan też nie miał wcześniej takiej scenerii. To Jan Paweł II po raz pierwszy w 1982 roku zainaugurował szopkę i choinkę na Placu św. Piotra. Pierwsza choinka przyjechała z okolicznych lasów, potem co roku regiony lub kraje obdarowywały papieża drzewkiem, wśród nich byli także nasi górale z Zakopanego w 1997 roku. Od kilku lat drzewka nie wyrzuca się, lecz przerabia na pamiątki, a dochód z ich sprzedaży idzie na cele dobroczynne.

 

 

Sam proces wyboru fundatorów szopki i choinki jest dość długi, a już wkrótce Watykan ogłosi, kto je przygotuje na Boże Narodzenie 2015 🙂 Ale póki co dekoracje bożonarodzeniowe 2014 można podziwiać jeszcze do 2 lutego. Wieczorami także nowe oświetlenie kopuły i fasady Bazyliki św. Piotra.

 


 

 

 

 

  • Piazza Navona - 2013
  • Piazza Navona - Befana
  • Piazza Navona - Befana
  • Piazza Navona - karuzela
  • Piazza Navona - karuzela
  • Piazza Navona - karuzela

Niech żyje Befana!

Gdyby nie Trzej Królowie, świat być może nie poznałby Befany. To ta poczciwa wiedźma wskazała drogę do Betlejem trzem zbłąkanym dostojnikom. Sama nie skorzystała z propozycji dołączenia się do ich orszaku, wykręcając się nadmiarem obowiązków. Szybko jednak pożałowała swojej decyzji. Nie znalazła już bowiem ani króli, ani Gwiazdy Betlejemskiej, która poprowadziła ich do Dzieciątka Jezus. Skruszona, zapakowała prezenty do dużego worka i wyruszyła w podniebną podróż na miotle od mieszkania do mieszkania, zostawiając prezenty każdemu dziecku w nadziei, że któreś z nich okaże się Dzieciątkiem.

 

Befana

 

I choć Mikołaj (Babbo Natale) już dawno zdetronizował Befanę, nad czym ubolewają starsze pokolenia, gdyż przynajmniej do końca drugiej wojny światowej to Befana przynosiła dzieciom podarki, to i tak noc z 5 na 6 stycznia  pozostaje magiczną nocą dla włoskich dzieci. Trzeba się przygotować do spotkania z Befaną, zostawić jej poczęstunek na stoliku (ciasteczka, mleko), żeby posiliła się po podroży i zostawić pustą skarpetę na prezenty: na kominku, kaloryferze lub gdzie popadnie. A rankiem okaże się kto był grzeczny, a kto rozrabiaką. Dobre dzieci znajdują w skarpecie słodkości i niespodzianki, niegrzeczne – węgiel.

 

Nazwa Befana jest zniekształconą formą Epifanii (z greckiego: manifestacja, objawienie). Kościół katolicki czci ten dzień jako święto Trzech Króli, którzy złożyli Jezusowi w darze mirrę, kadzidło i złoto (mirra była bardzo kosztowna w tamtych czasach, dorównywała wartością złotu). W Watykanie już po raz 30 6 stycznia wzdłuż Via della Conciliazione przejdzie orszak historyczno-folklorystyczny Trzech Króli, blisko 1500 postaci w kostiumach zakończy paradę na placu św. Piotra, wręczając papieżowi symboliczne królewskie dary.

 

Piazza Navona – Natale 2014

 

W czasach antycznych rzymianie wierzyli, że w ciągu 12 dni po Bożym Narodzeniu krążyły nad ziemią tajemnicze bóstwa kobiece, którym przewodziła Diana, bogini związana z wegetacją. Rozsiewały one nasiona po całej ziemi, tak aby przygotować ją do wydawania płodów w następnym roku. Wierzono też, że w ciągu tych dwunastu dni Matka Natura, zmęczona i pozbawiona energii, musiała odpocząć, dokonać samospalenia, aby potem odrodzić się z popiołów. Ale zanim to nastąpiło, przybierała postać wiedźmy, która krążyła na miotle po niebie i rozdawała wszystkim dary.

 

Włoska Befana jest sympatyczną wiedźmą. Ubrana w długą, szarą spódnicę, fartuch z kieszeniami, owinięta szalem, w kapeluszu, z koszykiem pełnym prezentów i w zniszczonych butach (bo przecież obeszła tyle domostw) odwiedza dzieciaki, a ile domów, tyle wersji popularnego wierszyka:

 

La Befana vien di notte

con le scarpe tutte rotte

col vestito alla romana:

Viva viva la Befana!

 

czyli: Befana przychodzi nocą, w zniszczonych butach, ubrana po rzymsku, niech żyje Befana.

 

W Rzymie do 1870 roku święto Befany obchodzono na Placu św. Eustachego (tam, gdzie dziś najlepsza kawa). Potem areną wydarzeń został Plac Navona. To tu odbywały  się kiermasze, zabawy dla dzieci, no a wreszcie można było spotkać samą Befanę.

 

 

W tym roku, po konflikcie z władzami miasta, które znacznie ograniczyły liczbę licencji, tłumacząc się dążeniem do przywrócenia dawnego, ludycznego charakteru tego święta, właściciele kramów w geście solidarności nie otworzyli żadnego z nich. No cóż, kij ma dwa końce. Prawdą jest, że Piazza Navona w pewnym momencie zamieniła się w piknik z pieczonymi prosiakami, fast foodami i czym tylko się da, tracąc swoją pierwotną twarz. Nie pomógł nawet spektakularny pogrzeb Befany zainscenizowany 8 grudnia przez sklepikarzy. Choć straganów z rękodziełem żal, bez nich Piazza Navona jest inna i czegoś brak, przyzna to chyba każdy rzymianin, który przychodził tu jako dziecko kupić sobie Befanę lub figurki do domowej szopki (na zdjęciach poniżej  2013 rok).

 

 

Dzieci się cieszą, wszak to ich święto, jest mnóstwo gier, spektakli kukiełkowych, widowisk oraz nieśmiertelna karuzela.

 

 

Dorośli docenią spektakl świateł na Fontannie Czterech Rzek z obeliskiem imitującym choinkę.

 

 

 

A ponieważ Epifania tutte le feste le porta via, czyli Epifania kończy okres leniuchowania i zabiera ze sobą wszystkie święta, więc świętujmy!