Mój Rzym – magiczny Awentyn

Drodzy Czytelnicy!

Witam po wakacyjnej przerwie. Rzym jeszcze nie odpoczął po letnich żarach. Upały afrykańskie nie odpuszczają. Ale już za chwilę nadejdzie październik – najpiękniejszy rzymski miesiąc. Widok Wiecznego Miasta skąpanego promieniami jesiennego słońca nie ma sobie równych. ,,Mój Rzym” – to nowy cykl na blogu. Rzym widziany oczami czytelników. To Wasze miejsce. Jestem niezmiernie ciekawa, jakie macie wspomnienia z Rzymu. Co Was zaskoczyło, co urzekło, co zniechęciło. A jeśli jeszcze nie byliście, o jakim Rzymie marzycie? Zachęcam do zwierzeń.

 

Cykl rozpoczynam wspomnieniami mojej przyjaciółki Joli. Jola odpoczywała we Włoszech na przełomie czerwca i lipca. Znalazła chwilkę czasu, aby odwiedzić mnie w Rzymie, za co jej niezmiernie dziękuję, bo wypad do Wiecznego Miasta znad Morza Tyrreńskiego z dwójką małych dzieci i w rozpoczynających się właśnie upałach to nie lada wyzwanie :). Dziewczynki spisały się na medal i przeżyły jeden dzień w Rzymie. Pomogły lody, magiczne fontanny, z których można pić wodę i kolorowanie Rzymu na Schodach Hiszpańskich. A także mąż i siostra, którzy zaopiekowali się dziećmi, dzięki czemu drugi dzień miałyśmy tylko dla siebie. Czas na spacer poza utartymi szlakami, plotki i kawusię. Odwiedziłyśmy Awentyn, rzymskie getto, Gallerię Spada z perspektywą Borrominiego, magiczną Via Giulia, oczywiście Campo dei Fiori i cudne mozaiki u św. Praksedy oraz w Bazylice Santa Maria Maggiore. A oto relacja Joli:

 

 

Dwa dni to za mało, żeby dobrze poznać Rzym, ale wystarczająco dużo, żeby zobaczyć najważniejsze miejsca, napić się pysznej, włoskiej kawy i postanowić, żeby znowu tu wrócić 🙂

 

 

Bazylika Santa Maria in Ara Coeli na Kapitolu

 

 

To, co zwraca uwagę od razu to fakt, że na każdym kroku dosłownie „potykasz” się o zabytek. Patrzysz na imponujące Koloseum, na Forum Romanum, na Panteon – jeden z najlepiej zachowanych zabytków starożytnego Rzymu i myślisz: no tak, to Wieczne Miasto…

 

 

Wrażenie robi niezliczona liczba kościołów – pięknych, bogato zdobionych, i pewnie kryjących wiele tajemnic… A w każdym tyle dzieł sztuki, tyle ciekawostek, jak również niespotykane nagromadzenie relikwii… Kilka wymienię:

 

czaszka św. Agnieszki w kościele św. Agnieszki przy Piazza Navona

żłóbek betlejemski w Bazylice Santa Maria Maggiore

część szaty ojca Pio w kościele San Salvatore in Lauro

 

San Salvatore in Lauro

 

Urzekło mnie Wzgórze Awentyńskie z dwoma kościołami: świętego Aleksego i świętej Sabiny. Kto nie pamięta z liceum wiersza o św. Aleksym, siedzącym pod schodami, czyniącym cuda? Otóż te schody (a raczej pewną ich część) można zobaczyć (oczywiście, kolejna relikwia).

 

 

To właśnie w tym miejscu znajduje się „dziurka na Awentynie”, o której mało chyba kto wie. Kto przez nią zerknie, zobaczy Bazylikę św. Piotra. Dziurka znajduje się w bramie siedziby Kawalerów Maltańskich.

 

 

 

Plac Kawalerów Maltańskich

 

 

 

Uroczo wygląda Ogród Pomarańczy, a dodatkową atrakcją jest piękny widok na panoramę Zatybrza. Na wzgórzu panuje spokój, nie ma zbyt dużo turystów. To mała enklawa ciszy i spokoju, o co raczej trudno w Rzymie.

 

 

Jola w Ogrodzie Pomarańczy

 

 

To, co jest przytłaczające w Rzymie, to zbyt duży ruch samochodowo-skuterowy, hałas, chaos i nieustanny pęd. Wszyscy biegną, trąbią, o dziwo – mało jest wypadków. W tym pozornym, ulicznym  chaosie panują jednak jakieś zasady. Dla mnie jednak było to męczące – ciągła uwaga, aby nie zostać stratowanym przez lawinę skuterów. Być kierowcą w Rzymie to wyzwanie 🙂

 

 

 

A co mają Włosi najlepszego? Oczywiście lody i kawę. Różnorodne smaki, nigdzie indziej nie spotykane, a poza tym to są chyba największe lody na świecie. Codzienna porcja lodów obowiązkowo  🙂

 

Kawa również smakowała inaczej. Nowy rodzaj, jaki piłam, to granita al caffè. To napitek idealny na upały, oziębiony, o stałej konsystencji i z bitą śmietaną.

 

Granita al caffè
Granita al caffè – rzymska specjalność – najlepsza w Tazza d’Oro

 

Kolejny rodzaj pysznej kawy – niestety, bardzo kaloryczny – to iced coffee (mrożona kawa) wypity w kultowej Sant’Eustachio Caffè.

 

Z nowości kulinarnych, które polecam, to smażone kwiaty cukinii. Po prostu delicje!

 

Rzym kusi zabytkami, kusi kuchnią, jednak nie polecam uleganiu tej pokusie w lipcu (tak jak my to uczyniliśmy). Za gorąco. Za tłoczno. Następnym razem pojedziemy tam późną jesienią.

 

* Zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Joli oraz z archiwum Voice of Rome

 

 

Kiedy w sierpniu pada śnieg – Matka Boska Śnieżna

Było ich dwóch: jeden miał pieniądze, drugi władzę. Obojgu przyśniła się Madonna tej samej nocy, z 4 na 5 sierpnia 358 roku prosząc o budowę świątyni w miejscu, w którym nazajutrz ujrzą świeży śnieg. A jeśli w Rzymie w sierpniu pada śnieg, to może być tylko cud. Patrycjusz rzymski – Giovanni i ówczesny papież Liberiusz doskonale odczytali prośbę Maryi i już wkrótce stanęła w tym miejscu świątynia, choć tak naprawdę mało wzmianek dotyczących Bazyliki Liberiańskiej. Dopiero papież Sykstus III, rok po soborze w Efezie (431 rok), na którym uznano Maryję Matką Bożą, rozpoczął budowę najważniejszej świątyni dedykowanej Matce Bożej, stąd wezwanie Santa Maria Maggiore – Matka Boska Większa.

 

Pięknie namalował to Jacopo Zucchi, główny współpracownik Giorgio Vasariego. ‘Cud śniegu’ – ‘Miracolo della Neve’ można podziwiać w Pinakotece Watykańskiej. 

 

Jacopo Zucchi – Miracolo della Neve – Pinakoteka Watykańska

 

Co roku, od 1983 roku, 5 sierpnia wieczorem wierni i turyści gromadzą się na placu przed bazyliką, aby uczestniczyć w spektaklu: światło i dźwięk zakończonym ’opadami sztucznego śniegu’. To wydarzenie wręcz wrosło w rzymską tradycję. Matka Boska Śnieżna – Santa Maria ad Nives. Ileż kościółków pod takim wezwaniem można spotkać, przemierzając górskie szlaki.

 

Madonna della Neve – Matka Boska Śnieżna

 

 

madonna della neve 3

 

 

Spektakl ma charakter religijny: śpiewy są przeplatane wspomnieniami kolejnych papieży: od Jana XXIII po papieża Franciszka. Ale i tak największe wrażenie robią opady śniegu.

 

 

 


 

 

Wewnątrz bazyliki, w Kaplicy Paulińskiej (zwanej także Borghese) – prawdziwym klejnocie architektury, ponad cudowną ikoną Salus Populi Romani znajduje się płaskorzeźba, na której papież Liberiusz wyznacza na śniegu granice świątyni.

 

 

A wcześniej, podczas głównej uroczystości w bazylice o godzinie 10.00 i podczas wieczornych nieszporów o 17.00 deszcz białych płatków róż (bo ten kolor jest dedykowany Madonnie) spadających z kasetonowego sufitu upamiętnia ‘cud śniegu’. 

 


 

Początek spektaklu:  Matka Boska Śnieżna 5 sierpnia na Piazza Santa Maria Maggiore o godzinie 20.30.

 

Święty Aleksy z Awentynu

Mówią, że 17 zawładnęła jego życiem: 17 lat spędzonych w Edessie, 17 lat w domu ojca w przebraniu żebraka i 17 lipca – dzień jego śmierci. Święty Aleksy – bogacz z Awentynu, który został żebrakiem na własne życzenie. Szaleniec czy człowiek wielkiej wiary? 

 

Kościół świętego Bonifacego i świętego Aleksego na Awentynie

 

Najpiękniejsze są poranki, kiedy puste wnętrze świątyni wypełniają śpiewy wschodnie – wszak pierwszy patron to święty Bonifacy, szczególnie czczony na Wschodzie. Nie ma tu średniowiecza pobliskiej świętej Sabiny, choć początki kościoła sięgają V wieku. Jedynie romańska dzwonnica przywołuje dawne czasy. Jest za to barok, ale bardzo dyskretny. Dużo światła i ten przepiękny niebieski, który tak bardzo uspokaja.

 

To jeden z ulubionych kościołów nowożeńców – właściwie dekoracje ślubne nie znikają, choć ślub Aleksego do szczęśliwych nie należał. Okazuje się, że uciekający pan młody to nie specjalność naszych czasów. Aleksy – syn bogatego senatora rzymskiego Eufemiana zostawił swoją dopiero co poślubioną wybrankę o wdzięcznym imieniu Adriatica już w noc poślubną, nawet nie skonsumowawszy małżeństwa, mało tego, nakłonił i ją do życia w czystości. A sam uciekł do Edessy w Syrii (dzisiejsza Sanliurfa w Turcji), gdzie spędził 17 lat, żebrząc, a co zarobił, rozdawał biedakom. 

 

 

Edessa zrobiła się jednak zbyt ciasna dla niego i kiedy poszukując nowego miejsca pokuty wsiadł na okręt, burza przywiała go do wybrzeży Ostii. Odczytał to jako znak i w przebraniu nędzarza udał się do ojcowskiego domu, gdzie nie rozpoznany przez najbliższych, żył pod schodami przez kolejne 17 lat.

 

 

Kaplica świętego Aleksego

 

Kiedy poczuł, że zbliża się jego koniec, poprosił o kawałek papieru, na którym wyjawił swoją tożsamość. W momencie jego śmierci rozległy się dzwony w całym Rzymie. Odnaleziono ciało Aleksego ze zwojem papieru w ręce, lecz tylko papież był w stanie odczytać pozostawioną wiadomość. Tak oto i ojciec, i cały Rzym odkrył heroiczną drogę Aleksego. Tyle legendy, a sam Aleksy szybko stał się świętym, bo kościół potrzebował takich przykładów świętości jeszcze za życia. Wszak Aleksy to z greckiego: protektor, obrońca.

 

Pochowano go w tym samym kościele w V wieku, w przybliżeniu między 401-17 rokiem. Ale relikwie zostały przeniesione do ołtarza głównego dopiero w 1217 roku za papieża Honoriusza III z rodu Savellich (którzy posiadali ogromną fortecę na wzgórzu awentyńskim), gdzie już dużo wcześniej spoczęły relikwie świętego Bonifacego. To dzięki jego kultowi legenda o świętym Aleksym – słudze Bożym rozpowszechniła się na Wschodzie, szczególnie w Syrii, by ostatecznie przyjąć zachodni kształt, m.in. w ‘Złotej legendzie’ Jakuba de Voragine. W 986 roku dodano wezwanie świętego Aleksego. Warto dodać, że biskup praski Adalbertus – święty Wojciech pomieszkiwał tutaj, bo kościół powierzono benedyktynom. Dziś świątynią opiekują się ojcowie Somascy – opiekunowie sierot i ubogich. 

 

SS. Bonifacio e Alessio – ołtarz główny – relikwie obu świętych

 

 

Z dawnego kościoła prawie nic się nie zachowało, ale z domu Aleksego znajdującego się obok już tak.  Po lewej stronie od wejścia mieści się najbardziej okazała kaplica dedykowana świętemu Aleksemu

 

 

kryształowej gablocie można obejrzeć kilka schodów, pod którymi żebrał Aleksy. Poniżej  umierający Aleksy w pielgrzymim ubraniu. Bardzo elegancka ta kaplica, zachowuje równowagę pomiędzy złotem, niebem i aniołami ze stiuku, które schodzą po duszę Aleksego. Wykonał ją Andrea Bergondi – kontynuator szkoły Berniniego, co widać chociażby w samym przedstawieniu Aleksego, przypomina nieco Ludovikę Albertoni Berniniego z kościoła San Francesco a Ripa na Zatybrzu.

 

 

 

A niedaleko kaplicy studnia z domu ojcowego. Makietę całego kompleksu można zobaczyć tuż za ołtarzem głównym.

 

 

SS. Bonifacio e Alessio – makieta kościoła – w środku widoczna studnia

 

 

Jest jeszcze jedno miejsce otaczane w tej bazylice szczególnym kultem.

 

Madonna di Sant’ Alessio foto © beniculturali

 

 

To Madonna świętego Aleksego – bizantyjska ikona datowana na XIII wiek, ciekawa, bo Madonna nie ma Dzieciątka na ręku, ma nieco pochylony biust, tak jakby dźwigała jakiś ciężar, z ręką uniesioną w geście nadziei udzielanej tym, którzy szukają jej wstawiennictwa. Tę ikonę cudami słynącą czci się już od V wieku w Konstantynopolu (dzisiejszym Stambule) w kościele Chalkoprateia – w dzielnicy wytwórców miedzi. Historycy sztuki nazywają ten typ ikony Haghiosoritissa (czyli święta szkatułka), od nazwy szkatułki, w której jest przechowywany pasek Maryi w tej samej świątyni.

 

Kaplica z ikoną zwaną Madonną świętego Aleksego

 

 

Bazylika świętych: Bonifacego i Aleksego na Awentynie

Piazza Sant’Alessio, 23

Dojazd metrem B – przystanek Circo Massimo

otwarta 9-12 16-18

 

 

 

,,Pierwsza kawa o poranku” Diego Galdino trafi na duży ekran

posted in: Karnet kulturalny | 0

Kiedy ukazała się na włoskim rynku, jej nakład rozszedł się w ciągu miesiąca, co jest fenomenem. Historię Massima – rzymskiego baristy i piegowatej paryżanki Geneviève rozgrywającą się w romantycznych rzymskich zaułkach pokochały miliony Włochów, Niemców, Polaków i Hiszpanów (na te języki została przetłumaczona). Jak donosi wczorajsze wydanie rzymskiego dziennika ‘Il Messaggero’ – ‘Il primo caffè del mattino’ ( ‘Pierwsza kawa o poranku’) Diego Galdino zostanie sfilmowana.

 

Diego Galdino
Diego Galdino

 

Prawa autorskie zakupiła wytwórnia Ocean Production, a scenariuszem zajmie się jeden z najlepszych fachowców we Włoszech – Vittorio Moroni. A ponieważ Diego Galdino jest marzycielem, marzy, by zagrał tam Riccardo Scamarcio u boku Sophie Marceau. Miejmy nadzieję, że film będzie tak dobry jak książka.

 

A sam Diego jest skromny i woda sodowa nie uderzyła mu do głowy. Jego klienci w barze nazywają go Kopciuszkiem literatury włoskiej, a on choć odniósł ogromny sukces, jest tym samym Diego. Nadal budzi się o piątej rano i biegnie do baru, bo klienci są zawsze najważniejsi. Bez nich nie byłoby tej opowieści. I największą radość sprawiają mu czytelnicy, którzy odwiedzają jego bar z prośbą o dedykację i wspólne zdjęcie – Włosi, liczni cudzoziemcy, także Polacy (głównie panie).

 

O świcie w barze, nocą z piórem w ręku, bo pisanie to jego wielka miłość. Wydawnictwo Sperling  and Kupfer opublikowało właśnie jego trzecią pozycję (16 czerwca 2015) ‘Vorrei che lamore avesse i tuoi occhi’ (dosłownie: ‘Chciałbym, aby miłość miała kolor Twoich oczu’).

 

Diego Galdino

 

Wcześniej ukazała się jego druga książka ‘Mi arrivi come da un sogno’ (‘Zadbam o to, aby Cię nie stracić’).

 

Diego Galdino

 

 

W Polsce jego powieści ukazują się w Domu Wydawniczym Rebis. A sam pisarz, tłumacząc swój sukces tłumaczy jak na baristę przystało, używając kawowych metafor. Do przygotowania dobrej kawy jest potrzebna nie tylko doskonała mieszanka kawy i odpowiednio dobrana woda, ale i odrobina serca, którą wkładasz w jej przygotowanie, bo to ona uczyni z niej tę jedną, wyjątkową, w której zakochacie się od pierwszego łyku. Skromne i piękne.

 

 

 

  • Kanonada na Janikulum
  • Kanonada na Janikulum
  • Kanonada na Janikulum

Wystrzałowe Janikulum

Codziennie w południe na rzymskim wzgórzu Janikulum jest gwarnie i wystrzałowo. Setki mieszkańców i turystów przychodzą obejrzeć słynną kanonadę, która od wielu lat pomaga rzymianom regulować zegarki! 

 

 

 

Wyobraźcie sobie Rzym – miasto kościołów (jest ich obecnie ponad 900) – i w każdym z nich dzwon oznajmia południe o innej porze, w zależności od punktualności zakrystianina. W końcu papież Klemens XI wpadł na pomysł, aby uporządkować ten chaos. Zatrudnił astronoma i matematyka – Francesca Bianchiniego, a ten wymyślił słynną meridianę, czyli południk Rzymu – najdokładniejszy zegar tamtych czasów, zainaugurowany 6 października 1702 roku w kościele Santa Maria degli Angeli (bo teren wydawał się papieżowi najbardziej odporny na trzęsienia ziemi).

 

 

 

 

I działała ona nieprzerwanie aż do 1846 roku, ale nie do końca zdała egzamin, skoro kolejny papież, Pius IX zdecydował się wprowadzić oficjalny sygnał oznajmiający południe. Pierwsze strzały z działa padły 1 grudnia 1847 roku, ale nie z obecnego miejsca, a z Zamku Świętego Anioła i padały stamtąd aż do sierpnia 1903 roku. Potem na kilka miesięcy przyniesiono działo na zbocza Monte Mario, tam, gdzie dziś mieści się najbardziej ekskluzywny rzymski (a według branży hotelowej także włoski) hotel – Rome Cavalieri Waldorf Astoria.

 

 

Zamek Świętego Anioła

 

 

Pierwsze strzały z Janikulum oddano 24 stycznia 1904. Niestety II wojna światowa przerwała tę tradycję. Wznowioną ją ku uciesze mieszkańców – wszak stała się symbolem Rzymu – 21 kwietnia 1959 roku, z okazji 2712 urodzin Wiecznego Miasta. I odtąd kanonada na Janikulum codziennie towarzyszy mieszkańcom i turystom.

 

 

Widzowie, zwłaszcza dzieci, z niecierpliwością czekają na wystrzał, posłusznie zakrywając uszy. Raz, dwa, trzy i …  buuum!

 

 

Kanonada na Janikulum
Kanonada na Janikulum

 

 

 

Zresztą zobaczcie sami:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rzymskie wakacje – nie przegap tych miejsc

posted in: Rzymskie wakacje | 4

Rzymskie wakacje – brzmi cudownie – Piazza Navona – Schody Hiszpańskie – Fontanna di Trevi: te miejsca odwiedzają wszyscy podczas pierwszej wizyty w Wiecznym Mieście i słusznie. Nigdy nie wiadomo, czy los pozwoli nam powrócić w to samo miejsce. Są jednak miejsca mniej znane, o dziwo w pobliżu największych atrakcji turystycznych, gdzie nie ma tłumów, a swoim pięknem zapierają dech w piersiach. Zakochacie się w nich od pierwszego wejrzenia. Dwa kosztują mniej niż pizza. Oto mój osobisty ranking.

 

1. VILLA MEDICI – siedziba Akademii Francuskiej w Rzymie – złoty medal – dla tego widoku, jakiego nie doświadczycie w żadnym innym miejscu. I nie chodzi tylko o spojrzenie na Rzym! Ta willa to kwintesencja renesansu: umiłowanie antyku, harmonia pałacu i cudownych ogrodów Medyceuszy. Aż zazdroszczę wszystkim stypendystom rządu francuskiego, którzy tu mieszkają. Kto zna bardzo dobrze francuski i ma profesję artystyczną (wiek od 25 do 45 lat), może spróbować. Wnioski składa się w lutym, stypendium trwa od 12 do 18 miesięcy i uwaga!!! pokrywają również koszty pobytu rodziny stypendysty.

W 2016 roku Villa Medici świętowała 350 lat istnienia. Wstęp €12 (sporo, ale warte tej sumy, honorują Roma Pass, wtedy płacimy pół ceny), zwiedzanie tylko z przewodnikiem o wyznaczonych godzinach (francuski, włoski, angielski). W czwartek po południu wstęp gratis na wystawy, a wtedy można pójść do kawiarni i z jej tarasu podziwiać niezapomniane widoki włoskiej stolicy. Znajduje się powyżej Schodów Hiszpańskich, na wzgórzu Pincio.

Villę Medici przedstawiłam w moim artykule ‘W rzymskich ogrodach Medyceuszy‘. Polecam również opowieść o Balthusie, wieloletnim dyrektorze Villi Medici – ‘Balthus – ostatni wielki malarz współczesności’.

 

Villa Medici – w oddali kopuła Bazyliki św. Piotra

 

Villa Medici – Loggia Lwów

 

Villa Medici – obelisk egipski

 

Villa Medici – Niobe i jej dzieci

 

Villa Medici Ludwik XIV

 

 

Widok z kawiarni Villa Medici
Widok z kawiarni Villa Medici

 

2. VILLA FARNESINAsrebrny medalrenesansowa czarodziejka. Nikt nie może zrozumieć, dlaczego zagląda tu tak mało osób, a przecież miłość triumfuje w tej willi : od oszałamiającej sali z zaślubinami Amora – syna Wenus i Psyche – zwykłej śmiertelnicy, po wspaniałą salę, w której odbywały się zaślubiny bajecznie bogatego bankiera ze Sieny – Agostino Chigi z dziewczyną z nizin – wenecjanką – Francescą Ordeaschi.

 

To klejnot sztuki renesansowej, a sieneńczyk – Baldassarre Peruzzi i Rafael wraz z uczniami pozostawili zapierające dech w piersiach freski. A do tego możemy obejrzeć graffiti pozostawiane na ścianach przez wojska cesarskie podczas najazdu na Rzym w 1527 roku, wszak stacjonowali w tej willi. Graffiti pełne inwektyw pod adresem papieża.

 

Villa Farnesina jest siedzibą Akademii Lincei – w oddzielnym skrzydle pracują jej stypendyści, tym razem z północy Europy, głównie krajów skandynawskich.

 

Willa mieści się na Zatybrzu, przy Via Lungara, 230, to niedaleko niej Rafael poznał swą przyszłą kochankę, Fornarinę, córkę piekarza, mieszkała blisko, przy Via Dorotea, 20.

 

Wstęp €6. Zniżki, jeśli kupimy bilet do Muzeów Watykańskich. Więcej informacji w moim artykule ‘Villa Farnesina – renesansowa czarodziejka’.

 

Villa Farnesina dawne wejście od strony ogrodów

 

Triumf Galatei – Rafael

 

Loggia Amora i Psyche

 

Loggia Amora i Psyche – narada bogów

 

Zaślubiny Amora i Psyche

 

 

Villa Farnesina – Sala delle Prospettive – miejsce bankietu ślubnego

 

 

Sala delle Nozze – a w rzeczywistości sypialnia – Aleksander Wielki i Roksana

 

 

3. PERSPEKTYWA BORROMINIEGO – w Palazzo Spada – brązowy medal – docenicie geniusz architektoniczny Borrominiego. To cudowna iluzja, oszustwo dla oczu, bo widzicie długi korytarz, co najmniej 30 metrowy, a w rzeczywistości ma tylko 8, w głębi korytarza bryluje figurka naturalnej wielkości, a ma tylko 60 cm. Spacerując korytarzem podłoga się unosi, a zmniejsza wysokość kolumn. Rewelacyjna gra.

 

Wstęp €5 (bilet obejmuje również wizytę w Galleria Spada). Więcej informacji znajdziecie w moim artykule ‘Borromini – mistrz iluzji‘. Mieści się przy Piazza Capo di Ferro, 13, tuż przy Campo de’ Fiori i Palazzo Farnese. W pierwszą niedzielę miesiąca wstęp gratis. Uwaga! Obecnie główne wejście jest w remoncie, trzeba skręcić w prawo i wejść z boku (są tabliczki informacyjne po włosku i angielsku).

 

Galleria di Borromini

 

Z pewnością rzymskie wakacje byłyby uboższe bez tych cudnych miejsc.

Laleczka z Frascati

posted in: Castelli Romani | 2

Do Frascati mieszkańcy Rzymu i okolicznych miejscowości jeżdżą wieczorami ochłodzić się w czasie letnich upałów. Miasto od wieków słynie z produkcji doskonałego, białego wina, ale nie tylko. Jest jeszcze ona – Miss Frascati.

 

Laleczka z Frascati foto@wikipedia

 

Można ją spotkać w każdej piekarni, cukierni czy nawet restauracji. Jest słodka, smakowita i ma trzy obfite, nagie piersi. Mieszkańcy Frascati nazywają ją Pupazza Frascatana (laleczka z Frascati) bądź Pupazza a Tre Seni di Frascati (laleczka z trzema piersiami). Symbolizuje płodność i obfitość.

 

Lokalna legenda kojarzy tę postać z mamkami, które opiekowały się małymi dziećmi podczas, gdy ich mamy udawały się na winobranie. Oprócz dwóch piersi, którymi karmiła niemowlaki, miała również trzecią, sztuczną pierś, z której tryskało wino. Dzieci z Frascati i dalej z Castelli Romani były więc karmione nie tylko mlekiem, ale i nektarem Dionizosa (boga wina) i dlatego też są szczególnie powołane do produkcji wina.

 

 

Początkowo biszkopty te przygotowywano jedynie na okres Bożego Narodzenia. Dziś są dostępne przez cały rok. O ile baza do przygotowania ciasta jest jednakowa: mąka 00 (naszej tortowa), miód wielokwiatowy, oliwa i aromat pomarańczy – o tyle każdy szanujący się cukiernik doda coś osobistego: gałkę muszkatołową, cynamon czy inne przyprawy.

 

 

Winnice Frascati foto: ©romatoday

 

 

A samo Frascati to najbardziej znane z Castelli Romani, a poza tym leży najbliżej Rzymu. Ma korzenie etruskie, ale szybko arystokracja rzymska pokochała je za klimat i widoki i zaczęła wznosić tu przepiękne wille. Z tarasu naprzeciwko Villi Aldobrandini (najsłynniejszej) rozciąga się przepiękna panorama południowego Rzymu.

 

 

Ale Frascati to także gwarancja doskonałej kuchni na każdą kieszeń. Najpopularniejsze i najbardziej charakterystyczne są fraschette, czyli miejsca, do których przychodzi się z własnym jedzeniem, a kupuje głównie wino czy piwo, ale nie brak także lokalnych przysmaków. Popularne są również kioski serwujące produkty lokalne, chociażby słynną porchettę di Ariccia (pieczony prosiak). Najlepszą kuchnię rzymską znajdziemy w restauracji Il Tettuccio. Najlepsze dania mięsne w restauracji Ara Anua, rybki w il Timone. Najbardziej kreatywne dania – w restauracji Belvedere1933. A pizzę o kształcie nosa Pinokia w Pizzeria Pinocchio.

 

Frascati – typowa fraschetta foto: tripadviser

 

 

Frascati – porchetta di Ariccia

 

 

Frascati leży około 20 kilometrów na południe od Rzymu.

Dojazd pociągiem lub autobusem Cotral.

Jeszcze jeden sen nocy letniej – Szekspir w Villa Borghese

Genialny aktor Gigi Proietti – dyrektor artystyczny Silvano Toti Globe Theatre do końca walczył jak lew o pieniądze na sezon letni 2015. Kibicowały mu tysiące Włochów, którzy pokochali Szekspira, pokochali ten wspaniały teatr i tego lata ponownie pragnęli przeżyć jeszcze jeden sen nocy letniej. A miasto na kilka dni przed startem oznajmiło, że nie ma pieniędzy na teatr, który nie tylko wrósł w tradycję Wiecznego Miasta, ale jako jedyny letni teatr przynosi dochody i gromadzi prawie komplet widzów na każdym przedstawieniu. Wygrał Szekspir, wygrała sztuka. Silvano Toti Globe Theatre powraca 2 lipca.

 

Globe Theatre Roma Villa Borghese

 

Jesteście wielcy! Bez Was nie ma rzymskiego lata! Któż z aktorów nie chciałby usłyszeć takich słów! To tylko niektóre podziękowania internautów. Dzięki wsparciu widzów po długiej batalii z urzędnikami, którzy bez podania konkretnych powodów ucięli dotacje, Gigi Proietti wygrał (wielki włoski aktor, w tym roku obchodzi 50-lecie pracy artystycznej). Co prawda teatr musiał podnieść ceny o €1, ale widzowie zgodnym chórem powiedzieli: zapłacimy! Nie odbierajcie ludziom tego, co piękne! To wzruszające, bo dawno nie widziałam takiej solidarności. A przychodzą tu wszyscy: od młodzieży po najstarszych, bo i ceny są na każdą kieszeń, a też żaden inny dramaturg nie uwodzi tak jak Szekspir! W jego sztukach jest życie: miłość, nienawiść, żądza władzy, zemsta. zbrodnia – słowem całe spektrum duszy ludzkiej. Mnie Szekspir zauroczył jako dziecko, do dziś pamiętam ‘Opowieść zimową’ wyprodukowaną przez BBC, a wyemitowaną w Telewizji Polskiej, nie miałam nawet 7 lat, a wciąż widzę przed oczami posąg, który ożywa. A potem były doskonałe tłumaczenia Stanisława Barańczaka poznańskiego wydawnictwa ‘W drodze’.

 

Gigi Proietti – dyrektor artystyczny © Silvano Toti Globe Theatre

 

Był rok 2003. Villa Borghese świętowała właśnie swoje 100-lecie jako park publiczny. I wtedy Gigi Proietti – aktor obdarzony niesamowitą intuicją wpadł na pomysł, aby otworzyć w niej letni teatr, który wystawiałby sztuki Szekspira. Pomysł spodobał się zarówno władzom Rzymu, jak i rodzinie Toti – przedsiębiorcom i mecenasom sztuki (odrestaurowali m.in. Galerię Colonna, zwaną też Galerią Alberto Sordi , w samym centrum Rzymu. naprzeciwko parlamentu), którzy postanowili zainwestować swoje pieniądze.

 

To jedyny teatr elżbietański we Włoszech. Wybudowano go w rekordowym tempie – trzech miesięcy, zainaugurowano 27 września przedstawieniem ‘Romea i Julii’. Wszystko jest tu jak w londyńskim Globie – cylindryczny kształt budynku, drewniana scena i widownia wykonane z solidnego dębowego drewna. Brakuje dachu, ale to nikomu nie przeszkadza, bo rzadko pada, a kiedy gasną światła i księżyc dodatkowo oświetla scenę, może być tylko magicznie.

 

Globe Theatre Roma Villa Borghese – scena

 

A widzowie? Szybko pokochali ten teatr i przychodzą tu tłumnie, z własnymi poduszkami do siedzenia, a najodważniejsi, głównie młodzi ludzie siedzą po turecku tuż przed sceną (to najtańsze bilety – 420 miejsc). Teatr może pomieścić ogółem 1250 osób.

 

Globe Theatre Roma Villa Borghese – publika

 

Przez tych kilkanaście lat działalności zaprezentowano imponujący repertuar: od komedii po tragedie: ‘Romeo i Julia’, ‘Sen nocy letniej’, ‘Wiele hałasu o nic’, ‘Poskromienie złośnicy’, ‘Wesołe kumoszki z Windsoru’, ‘Kupiec wenecki’, ‘Jak wam się podoba’, ‘Stracone zachody miłości’, ‘Burza’, ‘Dwaj panowie z Werony’, ‘Otello’, ‘Król Lear’, ‘Ryszard III’, ‘Juliusz Cezar’. Może doczekamy się ‘Hamleta’i ‘Makbeta’.

 

Sen Nocy Letniej
‘Sen nocy letniej’ – Szekspir © Silvano Toti Globe Theatre

 

Zachęcam wszystkich do odwiedzenia tego miejsca. Naprawdę warto! Spektakle są po włosku, ale wystarczy przeczytać wcześniej tekst sztuki, a znając treść, nie będzie problemów z jej odbiorem.

 

Program na lato 2015

 

2-12 lipca 21:15 ‘Sen nocy letniej’ – Sogno di una notte di mezza estate

16 lipca – 2 sierpnia 21:15 ‘Król Lear’ – Re Lear

5-30 sierpnia 21:15 ‘Wiele hałasu o nic’ – Molto rumore per nulla

3-20 wrzesnia 21:00 ‘Otello’

24-27 wrzesnia 21:00 ‘Komedia omyłek’ – The Comedy of Errors – po raz pierwszy po angielsku – wystawi ją The Bedouin Shakespeare Company

 

Nowość to spektakl poświęcony sonetom miłosnym Szekspira, prawdopodobnie po południu w cenie €3, a kto zakupi taki bilet, ma prawo do zniżki na wieczorny spektakl tego samego dnia.

 

Więcej informacji na temat biletów (w sprzedaży od 22 czerwca) i rezerwacja na: www.globetheatreroma.com

Teatr mieści się przy Largo Acqua Felix (Piazza di Siena) – Villa Borghese.

 

A oto program na lato 2016 – (bilety w sprzedaży od 18 czerwca) i rezerwacja na: www.globetheatreroma.com

 

Globe Theatre 2016

 

 

Apoteoza kobiecości – Galleria Sciarra

Galleria Sciarra – jest mała, lecz oszałamia swym pięknem. Jest nieznana, choć znajduje się dwa kroki od najsłynniejszej rzymskiej fontanny. Jest perłą Art Nouveau czy jak kto woli Liberty (włoska odmiana Art Nouveau). Wreszcie jest hymnem na cześć kobiecości.

 

Galleria Sciarra – Rzym

 

Galleria Sciarra – bo o niej mowa – narodziła się jako dziedziniec wewnętrzny Pałacu Sciarra Colonna di Carbognano. Kiedy Rzym został stolicą zjednoczonych Włoch, potrzebował świeżego oddechu. Po pierwsze musiał przyjąć ponad pół miliona nowych mieszkańców – głównie klasy rządzącej. Budowało się wiele w tych latach. Również jego dotychczasowi mieszkańcy zapragnęli odświeżyć swoje pałace w duchu nowej epoki. Wiele z nich stało się salonami intelektualnymi miasta, a Palazzo Sciarra i dołączona do niego Galleria Sciarra z pewnością błyszczały pod koniec XIX wieku. Książę Maffeo Ducoli Sciarra powierzył prace dwóm wspaniałym osobom: architektowi Giulio de Angelis, o którym mówiło się: najbardziej niespokojny, intrygujący, dociekliwy i odważny ze wszystkich architektów tuż po zjednoczeniu Włoch (oprócz Galerii Sciarra zaprojektował il Teatro Quirino, il Palazzo Rinascente – pierwszy nowoczesny dom handlowy w stolicy przy Via del Corso – dziś przylega do Galerii Alberto Sordi) oraz malarzowi Giuseppe Celliniemu

 

Budynek powstał w 1885 roku , freski w latach 1886-1888. Duet: de Angelis – Cellini stworzył jeden z najpiękniejszych obiektów Wiecznego Miasta, klejnot Art Nouveau, na szczęście nie zadeptany jeszcze przez turystów.

 

Galleria Sciarra

 

Początkowo Galleria Sciarra miała być centrum handlowym (mieściły się tu m.in. słynne sklepy Bocconi – przeniesione później do wspomnianego wcześniej Pałacu Rinascente), lecz szybko stała się siedzibą pisma kulturalnego ‘Cronaca Bizantina’ (‘Kronika Bizantyjska’), które należało do księcia Maffeo i którym kierował poeta Gabriele D’Annunzio.

 

Galeria była innowacyjna pod każdym względem. Pokryta szklaną kopułą, zbudowana przy użyciu nowych materiałów takich jak żelazo czy cement, pierwsza galeria dla pieszych.

 

Galleria Sciarra - pozostałości po sklepach
Galleria Sciarra – pozostałości po sklepach

 

 

W jej wnętrzu zwracają uwagę cztery jednakowe fasady, bardzo harmonijne, żadna się nie wyróżnia. Jakże to odmienne od tradycyjnych rzymskich pałaców, gdzie zazwyczaj dominowała główna fasada. Do tego biel i czerwień – hołd złożony Etruskom i Rzymianom. Czuć również ducha Bizancjum. Wyrafinowanie i klasa sama w sobie! 

 

 

Galleria Sciarra – wejście od Via Minghetti

 

Cellini namalował dwa rzędy kobiet na dwóch przeciwległych fasadach: w wyższym pasie – 12 personifikacji pożądanych cnót kobiety idealnej, w niższym 12 scen z życia kobiety w różnych fazach jej życia. To gloryfikacja kobiety końca XIX wieku. Podręcznik cnót, katalog zajęć, słowem całe spectrum życia typowej przedstawicielki burżuazji.

 

Galleria Sciarra – dekoracje po lewej stronie wchodząc od Via Minghetti

 

Kobieta jako narzeczona, panna młoda, matka i opiekunka ogniska domowego:

W niższym pasie scenki rodzajowe, wyżej personifikacje cnót:

 

od lewej: Uprzejma rozmowa i Dbałość o wygląd – kobieta powinna być uprzejma, życzliwa (La Benigna) oraz zachowywać się jak dama (La Signora). Tylko dlaczego pośród tych anielskich kobiet sportretowano Gabriele D’Annunzio – tego, który postrzegał kobietę jako niszczące piękno i pożeraczkę męskich serc?

w środku: Zaślubiny – jako żona kochająca  (L’Amabile) i wierna (La Fedele)

po prawej: Wychowanie dzieci – jako matka wyrozumiała (La Misericordia) i sprawiedliwa (La Giusta).

 

 

Galleria Sciarra – dekoracje po prawej stronie wchodząc od Via Minghetti

 

Kobieta w scenach z życia codziennego:

W niższym pasie scenki rodzajowe, wyżej personifikacje cnót:

 

od lewej: Pielęgnowanie ogrodu i Rozmowa – pewnie bardziej w rozmowie wstydliwa (La Pudica) i wstrzemięźliwa (La Sobria)

w środku: Obiad rodzinny – cierpliwa (La Paziente) i silna (La Forte)

po prawej:  Miłe spędzanie czasu na koncertach i Działalność charytatywna – pokorna (L’Umile) i rozważna (La Prudente).

 

 

Przy wejściu do galerii po obu stronach zobaczymy pozostałości szyldów sklepowych oraz herb rodzinny z inicjałami księcia MS – Maffeo Sciarra. Gdzieś na tarczy można również dostrzec inicjały matki księcia CCS – Carolina Colonna Sciarra.

 

Galleria Sciarra - pozostałości po sklepach
Galleria Sciarra – pozostałości po sklepach

 

Zatem, podążając w stronę Fontanny di Trevi odbijcie nieco z tradycyjnego szlaku, zwłaszcza z zadeptanej Via delle Muratte i wstąpcie tutaj. Jest cisza, latem przyjemny chłód i cień, często przygrywa jakiś młodzieniec. Podziwiajcie ten ukryty klejnot nie znany nawet samym mieszkańcom. A potem przez Piazzetta dell’Oratorio i Via dell’Umiltà pomknijcie w stronę Pałacu Prezydenckiego i Fontanny di Trevi.

 

Galleria Sciarra
Galleria Sciarra

 

Via Menghetti 9/10

Uwaga! Galleria Sciarra jest zamknięta w soboty i niedziele.

 

 

Żółwie u wrót getta – Fontana delle Tartarughe

Fontanna Żółwi (Fontana delle Tartarughe) na Piazza Mattei to prawdziwy klejnot wśród rzymskich fontann. I żółwie, i fontanna trafiły tu jednak przez przypadek.

 

Żółwie na Piazza Mattei – Fontana delle Tartarughe

 

 

Była jedną z 18 fontann zaplanowanych w II połowie XVI wieku w centrum Rzymu, doprowadzających wodę ze starożytnego wodociągu Acqua Vergine. Miała stanąć na głównym placu getta, tam, gdzie znajdował się targ, a zatem i woda była potrzebna. Ale wpływowy książę Muzio Mattei, do którego należały wszystkie kamienice wokół Piazza Mattei graniczącym z gettem, zdołał przekupić dostojników papieskich. W zamian za fontannę tuż przy swoim pałacu obiecał wybrukować plac i oczywiście zadbać o jej utrzymanie.

 

Piazza Mattei

 

Rzymianie z pokolenia na pokolenie opowiadali legendę o hulaszczym księciu Mattei, znanym z zamiłowania do hazardu, który w ciągu jednej nocy przegrał cały dobytek. A że złe wieści rozchodziły się w mgnieniu oka, dotarły również do jego przyszłego teścia. Ojciec młodej, usłyszawszy o bankructwie księcia, chciał zerwać zaręczyny. Książę pomyślał, że skoro w ciągu nocy stracił wszystko, co miał, to w ciągu następnej nocy zbuduje coś oszałamiającego, aby nie uważano go za biedaka. I wybudował okazałą fontannę. Nazajutrz zaprosił teścia do pałacu i przez salonowe okno pokazał mu swoje arcydzieło – wspaniałą fontannę, tym samym odzyskując jego zaufanie i rękę panny młodej. Nazajutrz kazał jednak zamurować okno pałacowe, aby nie przypominało mu o upokorzeniu, jakiego doznał.

 

Okno Piazza Mattei
Zamurowane okno Pałacu Mattei

 

 

Tyle barwnej legendy, bo w rzeczywistości pałac powstał w 1616 roku, a więc prawie 30 lat później po wybudowaniu fontanny, a książę prawdopodobnie wypożyczył fontannę na jedną noc z pobliskich ogrodów, aby ratować swój honor.

 

Fontannę wykonał florentyńczyk Taddeo Landini w latach 80 -tych XVI wieku według projektu Jacopo della Porta. Czterej chłopcy, opierający swoje stopy na brązowych delfinach, popychają cztery małe żółwie, które usiłują wdrapać się do basenu z wodą. Początkowo na miejscu żółwi miały być delfiny, te jednak powędrowały na Campo de’ Fiori, aby ozdobić Fontannę della Terrina. A żółwie prawdopodobnie wykonał Bernini na zlecenie papieża Aleksandra VII podczas prac restauracyjnych w 1658 roku.

 

Żółwie i delfiny – Fontana delle Tartarughe

 

Cóż, musiały być urocze te żółwie, skoro ktoś ukradł jednego z nich. W 1981 roku trzy ocalałe oryginały przeniesiono do Muzeów Kapitolińskich, a na fontannie umieszczono kopie.

 

To jedno z ulubionych miejsc spacerów rzymian w malowniczych zaułkach prowadzących od Teatro Marcello do getta. Nie pomiń go podczas swoich wędrówek!:)

 

A jeśli jesteś miłośnikiem szynki San Daniele produkowanej w regionie Friuli, na północnym wschodzie Włoch i samej kuchni friulijskiej, odwiedź małą knajpkę Pane e Vino e San Daniele zlokalizowaną w jednym z narożników placu.