Otwarte dziedzińce 27 rzymskich pałaców – 26 i 27 maja 2018

Dziedzińce prywatnych pałaców, są ich setki w Rzymie. Zastanawialiście się kiedyś podczas spacerów, co kryje się za tymi pilnie strzeżonymi bramami? Jeśli tak, to w najbliższą sobotę i niedzielę nadarza się wyjątkowa okazja, aby sprawdzić to osobiście. 26 i 27 maja startuje ósma edycja programu ‘Cortili Aperti’ (‘Otwarte Dziedzińce’) zorganizowana przez l’A.D.S.I. (l’Associazione Dimore Storiche Italiane, czyli stowarzyszenie zrzeszające prywatne posiadłości o walorze historycznym na terenie całych Włoch).

 

Rzym - wejście do Palazzo Taverna
Rzym – wejście do Palazzo Taverna

 

 

L’A.D.S.I. przygotowała na tę okazję specjalną mapkę ułatwiającą poruszanie się pomiędzy obiektami w centrum, którą możecie pobrać z ich strony. 

 

Oto lista rzymskich pałaców, które udostępnią swoje dziedzińce zwiedzającym:

 

Palazzo Attolico – Via di Parione, 12 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Avila – Via del Governo Vecchio, 14 Sabato ore 10:0019/:00

Palazzo Berardi Guglielmi – Via del Gesù, 62 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Boncompagni Cerasi – Via del Babuino, 51 Sabato ore 10:00/19:00

Palazzo Capizucchi – Piazza Campitelli, 3 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Capponi Antonelli – Via di Monserrato, 34 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Cenci – Piazza dè Cenci, 56 Sabato e Domenica ore 15:30/19:00

Palazzo Cisterna – Via Giulia, 163 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo d’Aste – Via di Monserrato, 149 Sabato ore 10:00/19:00

Palazzo del Drago – Via dei Coronari, 44 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

 

Jeden z wielu rzymskich dziedzińców pałacowych
Jeden z wielu rzymskich dziedzińców pałacowych

 

Palazzo del Gallo – Piazza Farnese, 44 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Gomez Silj – Via della Croce, 78/A Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Grazioli – Via del Plebiscito, 102 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Lante – Piazza dei Caprettari, 70 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Malvezzi Campeggi – Via del Consolato, 6 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Massimo Lancellotti – Piazza Navona, 114 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Montoro – Via di Montoro, 8 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Odescalchi – Piazza Santi Apostoli, 80 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

 

Palazzo Pamphilj - Piazza Navona - siedziba Ambasady Brazylii
Palazzo Pamphilj – Piazza Navona – siedziba Ambasady Brazylii

 

Palazzo Pamphilj Ambasciata del Brasile – Piazza Navona, 14 Sabato ore 11:00/16:00

Palazzo Pasolini dall’Onda – Piazza Cairoli, 6 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Convento Pio Sodalizio dei Piceni – Piazza S. Salvatore in Lauro, 15 Sabato 09:00/12:00 – 16:00/19:00 e Domenica 09:00/12:00

Palazzo Sacchetti – Via Giulia, 66 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Sforza Cesarini – Corso Vittorio Emanuele II, 284 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Sterbini – Via del Banco di Santo Spirito, 30 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Taverna – Via di Monte Giordano, 36 Sabato e Domenica ore 10:00/17:30

Palazzo Torlonia – Via Bocca di Leone, 78 Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

Palazzo Ruspoli – Via di Fontanella Borghese, 56/B Sabato e Domenica ore 10:00/19:00

 

 

Świąteczne impresje – Boże Narodzenie 2016

Lubię zmiany, ale lubię też powtarzalność. I co roku w Boże Narodzenie staram się odwiedzić najbardziej rzymskie szopki, więc na trasie nie mogło zabraknąć wizyty u Santo Bambino w Aracoeli czy szopki u świętego Eustachego. Rasowy rzymianin jednym tchem wymieni właśnie te miejsca najbliższe sercu mieszkańców i tłumnie odwiedzane przez nich w okresie świąteczno-noworocznym. Kto je pomija, ten nie zna prawdziwego Rzymu, choć może mieszkać tu od lat.

 

Poranek 26 grudnia 2016 wita nas chłodem, wyjątkowym słońcem i pustkami. A opustoszały Rzym jest magiczny. Rankiem nie ma jeszcze tłumów, nie ma też wiele aut, bo zakaz wjazdu tego dnia zobowiązuje. Za to tłumy rowerzystów na ulicach, widok niecodzienny w zakorkowanym do bólu Wiecznym Mieście.

 

Rowerzyści na kawie u Sant’Eustachio

 

Kieruję pierwsze kroki jak zawsze do jednego z moich ulubionych kościołów – Matki Boskiej Niebiańskiego Ołtarza – Santa Maria in Aracoeli.

 

Santa Maria in Aracoeli

 

Pusto, jedynie artyści przygotowują się do dorocznego koncertu w dniu św. Stefana o godz. 11. Mają jeszcze trochę czasu. Wspaniała akustyka, pobrzmiewają bałkańskie rytmy, nieznajomy język. Nie ma w nim ukojenia, wręcz przeciwnie coś przejmującego, koncert dedykowano ofiarom wojny w Aleppo.

 

Santa Maria in Aracoeli – 26 grudnia 2016

 

Mównica dla dzieci jak zawsze gotowa. 

 

Santa Maria in Aracoeli – mównica dla dzieci

 

Idę do żłóbka i pierwsza niespodzianka. W tym roku nie przeniesiono tu Santo Bambino, pewnie obawiano się kradzieży i robią to tylko podczas mszy. Jest inne dzieciątko, są także karteczki, na których dzieci i dorośli mogą zapisać swoje prośby. 

 

Żłóbek w Aracoeli 2016

 

Ale ja muszę pozdrowić rzymskie dzieciątko, więc podążam do jego kaplicy. O rzymskim Santo Bambino przeczytacie w moim wcześniejszym artykule. 

 

Santo Bambino – Aracoeli

 

 

Z Kapitolu niedaleko do getta rzymskiego – jednego z moich ulubionych rzymskich miejsc. Portyk Oktawii już cieszy oko po pierwszym etapie restauracji. 

 

Getto rzymskie – Portyk Oktawii po I etapie restauracji

 

W tym roku Chanuka zbiegła się z chrześcijańskim Bożym Narodzeniem. 25 grudnia o 18.00 na Piazza Barberini uroczyście zapalono chanukiję, ale i na terenie getta też znajduje się symboliczna chanukija. O rzymskich obchodach Chanuki przeczytacie w artykule Chanuka – Festiwal Świateł w Rzymie.

 

Getto rzymskie – chanukija

 

Getto jest spokojne, na ławkach dowcipkują starsi panowie. Stoły przed restauracjami uginają się pod ciężarem świeżych karczochów. W słynnej piekarni żydowskiej jak zawsze ruch. Chcemy ponownie skosztować najlepszego rzymskiego cappuccino, ale Bar del Cappuccino jest nieczynny, czyli kierunek Sant’Eustachio

 

Ale wcześniej pozdrowimy poturbowanego słonia Berniniego na Piazza della Minerva. Operacja się udała i lewy kieł powrócił na swoje miejsce po ataku wandali. To też dowód na to, że w Rzymie nie ma żadnej kontroli. Byle wandal bez żadnych konsekwencji może zniszczyć zabytek wielkiej klasy. 

 

Piazza della Minerva – słoń Berniniego po operacji przyklejania lewego kła

 

I już Piazza Sant’Eustachio i szopka w atrium kościoła pod tym samym wezwaniem. 

 

 

Szopka Sant’Eustachio 2016

 

Tu jak zawsze przejmująca szopka, bardzo aktualna, w tym roku dedykowana wszystkim włoskim miejscowościom dotkniętym trzęsieniem ziemi. Przed szopką skrzynka z prośbą ofiary pieniężne. Proboszcz tej parafii codziennie przygotowuje ciepłe posiłki dla najbadziej potrzebujących. Przychodzą tu tłumy starszych osób, zwłaszcza emerytów, którzy dzięki temu mogą zjeść ciepły posiłek. Kto z Was może, niech wesprze tę inicjatywę, bo to szlachetny odruch serca i działa, te pieniądze trafiają tam, gdzie powinny. Nawet jeśli będzie to równowartość jednej kawy w pobliskim Sant’Eustachio. 

 

Szopka Sant’Eustachio 2016

 

 

Z gruzów odradza się nadzieja …

 

 

Szopka Sant’Eustachio 2016

 

 

Szopka Sant’Eustachio 2016

 

Zaglądamy jeszcze na Piazza Navona. Rzymianie nie mogą odżałować dawnego kiermaszu trwającego aż do Befany. Od trzech lat władze nie mogą znaleźć rozwiązania po ukróceniu rządów mafijnej rodziny Tredicine, która przez lata rozdawała karty. Tylko jak to wytłumaczyć dzieciom? Dobrze, że działa chociaż karuzela, ale reszta sprawia przygnębiające wrażenie. Łącznie z nędzną szopką podarowaną przez wiceburmistrza. Mój mąż, który przychodzi tu od dziecka, załamał się na jej widok. Widać, że sklecona na ostatnią chwilę, zasłonięta brudnym szkłem i nie można nawet podejść.

 

Szopka na Piazza Navona 2016

 

 

 

Szopka na Piazza Navona 2016

 

Tegoroczna szopka zatytułowana Natività al Velabro, czyli Boże Narodzenie w pobliżu San Giorgio in Velabro –  przedstawia wycinek rzymskiej rzeczywistości około 1880 roku, kiedy zniszczono wiele budowli pod budowę umocnień Tybru, aby zabezpieczyć miasto przed zimowymi wylewami rzeki. W pobliżu Świątyni Herkulesa, która ocalała, zaznaczonej tu trzema kolumnami i do dziś obecnej na Piazza della Bocca della Verità sprowadzano i składowano sól aż do końca XIX wieku. 

 

Za szopką po lewej stronie placu znajduje się wejście na dziedziniec, na którym urządzono targowisko z produktami pochodzącymi z miejscowości dotkniętych trzęsieniem ziemi. Szkoda tylko, że organizatorzy czyli Coldiretti, nie wpadli na pomysł, że Piazza Navona jest ogromna i można dać wielki banner nad wejściem na targ. Jak tam mają trafić turyści, skoro błądzą nawet miejscowi, a wszyscy chętnie by pomogli. Targ będzie czynny od 28 do 31 grudnia i między 5  a 8 styczniem. 

 

Na otarcie łez pozostał wóz ze Świętym Mikołajem i Befaną, ale jaka władza, taka Befana

 

Babbo Natale i Befana na Piazza Navona 2016

 

 

Bo Rzym proszę Państwa jest wyjątkowo smutny i przygnębiający tego roku. Władze zafundowały mu najbrzydszą choinkę w całym kraju, na Piazza Venezia, i za bagatela 15 tysięcy euro, kiedy inne włoskie miasta otrzymują je gratis od sponsorów. Zawrzało i pod presją mediów oraz mieszkańców dodano trochę lampek. Oświetlenie na Via del Corso sponsoruje Acea. Gdyby nie prywatni sponsorzy jak Fendi, Bulgari czy Valentino, którzy sami udekorowali Piazza di Spagna, Via dei Condotti i okolice, nie byłoby co oglądać. Szkoda, że władze nie rozumieją, że należy inwestować w promocję w mieście odwiedzanym przez tysiące turystów, bo to wróci z nawiązką i wcale nie potrzeba do tego wielkich pieniędzy. Zamiast tego jest dziadostwo nawet na święta, a sponsorzy i wykonawcy już wycofali się z noworocznego koncertu. 

Po drugiej stronie Fontanny di Trevi

Fontanna di Trevi – królowa rzymskich fontann, najbardziej fotogeniczna, najbardziej znana, najczęściej fotografowana. Taką znamy wszyscy, jeśli nie osobiście, to z albumów czy przewodników. Jak wygląda jej serce, wiedzą nieliczni. Właśnie ono było jedną z atrakcji przygotowanych na tegoroczną edycję Open House Roma. Oto Fontanna di Trevi, jakiej nie znacie.

 

Drzwi prowadzą do ujęcia wody

 

To centrum dowodzenia fontanną. Monitoringiem i utrzymaniem zajmuje się ACEA.  Rury, które widać na zdjęciu prowadzą do ujęcia wody z akweduktu dell’Acqua Vergine, jedynego starożytnego akweduktu, który funkcjonuje do dziś i oprócz Fontanny di Trevi dostarcza wodę do najsłynniejszych fontann centrum Rzymu (Fontana dei Quattro Fiumi na Piazza Navona, La Barcaccia u stóp Schodów Hiszpańskich, la Terrina przed kościołem Santa Maria in Vallicella przy Corso Vittorio Emanuele).

 

Fontanna di Trevi – ujęcie wody z akweduktu Acqua Vergine

 

A wszystko zaczęło się od zięcia cesarza Augusta, Agryppy, który doprowadził wodę na Campo Marzio z myślą o własnych termach znajdujących się na jej obszarze. Inaugurował go 19 czerwca 19 roku przed Chrystusem.

 

Starożytny Rzym wodą stał, nie bez przyczyny nazywano go Regina Acquarum – królowa wód. W czasach cesarza Trajana był najbardziej zaludnionym miastem świata, mieszkało tu około 1,5 mln osób. Dziennie 11 rzymskich akweduktów dostarczało około miliarda litrów wody, która docierała do term, do fontann publicznych i do prywatnych domów i jeszcze pozostawała nadwyżka. Ten rekord pobito dopiero w latach 70-tych XX wieku. 

 

Piazza di Trevi inaczej

 

Akwedukt dell’Acqua Vergine liczył niewiele ponad 20 kilometrów i prawie w całości biegł pod ziemią, poza niecałym 2-kilometrowym odcinkiem na końcu. To pozwoliło mu przetrwać w tak dobrym stanie do dziś, podczas gdy pozostałe ucierpiały podczas najazdów barbarzyńców, zwłaszcza Wizygotów, którzy w pierwszym momencie niszczyli arkady akweduktów, aby odciąć miasto od wody.

 

Hydraulika najsłynniejszej rzymskiej fontanny

 

Legenda wiąże jego nazwę z dziewczynką, która wskazała źródło spragnionym żołnierzom rzymskim. W rzeczywistości to tylko legenda, bo nazwa vergine, czyli dziewicza odnosi się do czystej wody, pozbawionej wapnia, nadającej się do picia praktycznie aż do lat 60-tych ubiegłego wieku. Było to możliwe również dzięki łagodnemu spadkowi wody, tzn. co kilometr spadek biegu wody następował jedynie co 15 centymetrów, a osad zatrzymywał się na dnie. Akwedukt dostarczał 1200 litrów wody na sekundę. Dziś działają cztery pompy, które filtrują wodę i oczyszczają ją z kamienia, co jest istotne zwłaszcza po ostatniej renowacji, widzicie zresztą bardzo jaskrawy kolor wody w zbiorniku fontanny. Woda jednak nie nadaje się do picia, jest transportowana jedynie do fontann publicznych.

 

 

Lista użytkowników akweduktu

 

Hydrometr

 

Na ścianie umieszczono listę osób prywatnych, oczywiście zamożnych, które korzystały z tego akweduktu. Niewielu było stać na prywatne ujęcie wody w domu. Każdy z zamawiających miał oddzielny pojemnik jak na zdjęciu, do którego wkładano reduktor.

 

Pojemniki poszczególnych rodzin

 

Jego rozmiar zależał od ilości wody dostarczanej dziennie i trzeba przyznać, że były precyzyjne. Jeśli na przykład rodzina życzyła sobie 5 litrów dziennie, docierało 5 litrów.

 

Reduktor

 

Pracownik ACEA wyjaśnił, że Fontanna di Trevi jest monitorowana 24h. Jeśli poziom wody zmienia się, pompa automatycznie go uzupełnia. Po ostatnim remoncie rozmieszczone wiele kamer wokół. Wodę zmienia się średnio co 3-4 tygodnie w zależności od warunków atmosferycznych częściej, jeśli pada. Monety z fontanny wyławia się co 3 dni. Są one przekazywane Caritas. Euro idzie na bieżące wydatki, natomiast w przypadku monet innych niż euro, Caritas ma umowy z bankami poszczególnych państw, które płacą za nie w zależności od wagi.

 

Wejście na zaplecze fontanny

 

Wejście na zaplecze Fontanny di Trevi znajduje się przy Via della Stamperia, 3 i być może w przyszłym roku znowu będzie można je obejrzeć.

 

Przez cały rok można natomiast zejść pod ziemię i zobaczyć pozostałości akweduktu odkryte przypadkiem podczas remontu sali kinowej imienia Alberta Sordi przy Vicolo del Puttarello, 25 – Vicus Caprarius – Città dell’Acqua. Od poniedziałku do piątku od 11.00 do 17.30, w soboty i niedziele 11.00 – 19.00. Koszt €3.00, ulgowy €1.5 powyżej 65 lat, uczniowie 18-25 lat UE, nauczyciele UE, dzieci €1.00. Zwiedzanie z przewodnikiem po włosku €5, po niemiecku i angielsku €6. Należy wysłać e-mail na archeodomani@gmail.com. Szczegóły na www.vicuscaprarius.com.

Santa Francesca Romana – ukochana patronka rzymian – freski oratorium

Francesca Bussi de’ Leoni, po mężu Ponziani to mniej znana, a ukochana przez rzymian patronka Wiecznego Miasta. Fundatorka klasztoru oblatek, które raz w roku, w dniu święta Franceski otwierają swoje drzwi. A w środku oczarowują cudowne freski oratorium – zwanego tez dawnym kościołem, autorstwa Antoniazzo Romano ukończone w 1468 roku. Według Vasariego Antoniazzo Romano był jednym z największych artystów Lacjum i głównym malarzem całkowicie rzymskim, rzymianin z urodzenia i z wyboru. Oratorium zdobi 26 scen, w których zamknięto historię życia i cudów Franceski. Tylko wyobrażenie Piekła zostało namalowane przez innego artystę.

 

Malowidła te mają ogromną wartość artystyczną i historyczną. Historyczną, bo przenoszą nas w świat Franceski, na rzymskie ulice, place, widzimy ówczesne pałace, kościoły, mosty nad Tybrem, winnice i ogródki Rzymu pierwszej połowy XV wieku, miasta opanowanego przez głód, dżumę, kłótnie między rodami o wpływy, wreszcie ostre bójki uliczne. Często pojawiają się na nich postaci o konkretnym imieniu i nazwisku, rzymskie dzielnice jak chociażby Monti, Lateran czy Zatybrze. Niemiecki profesor Arnold Esch przewertował kroniki tamtych czasów, chcąc sprawdzić czy wydarzenia przedstawione na freskach mają potwierdzenie w rzeczywistości. Wyniki badań zaskoczyły go – zatem można je odczytywać jako świadectwo codzienności czasów Franceski.

 

Santa Francesca Romana hall wejsciowy

 

Artystyczną, bo zachwycają i techniką, i intensywnością kolorów (zostały odrestaurowane w 2008 roku), i sposobem ich prezentacji. Każda z czterech ścian oratorium została podzielona na dwa pasy malowideł: górny i dolny.

 

Każdy z obrazów zamyka ozdobna ramka. Pod każdym z nich gotyckim charakterem opisano sceny w dialekcie ludowym, którym posługiwali się mieszkańcy Rzymu w drugiej połowie XV wieku. Nie lada gratka dla językoznawców.

 

Jest charyzmatyczna Francesca: zawsze w białym welonie i czarnym habicie, pomagająca każdemu, kto zwraca się do niej o pomoc. Dlatego też po jej śmierci lud rzymski krzyczał: ‘santa subito’ i stąd późniejszy przydomek ‘Romana’ – Rzymska.

 

Na freskach widać liczne uzdrowienia miejscowych z różnych dolegliwości, widać częste ekstazy Franceski. I obecność anioła przedstawianego jako 10-letniego chłopczyka, z długimi włosami i wspaniałymi oczami. Jest jej aniołem stróżem, opiekunem i przewodnikiem. Według przekazów to anioł uratował ją i jej szwagierkę od śmierci, kiedy wpadły do Tybru w 1399 roku.

 

Francesca urodziła się w 1384 roku, w bogatej szlacheckiej rodzinie niedaleko Piazza Navona. Została ochrzczona w kościele Sant’Agnese in Agone. Pieszczotliwie w dzieciństwie zwana Ceccolella. Chciała poświęcić się Bogu, ale nie dane jej było od razu. Jako 12-letnia dziewczynka musiała poślubić Lorenza Ponziani – syna znanych i bogatych rzeźników i hodowców trzody chlewnej. Poświęciła się z pokorą rodzinie, urodziła trójkę dzieci. Ale życie nie oszczędziło jej dramatów rodzinnych. Dwójkę dzieci: Agnese i Evangelistę zabrała dżuma, przeżył tylko Battista. Mąż – zwolennik papieża został sparaliżowany podczas walk z królem Neapolu i praktycznie nie opuszczał łoża do końca życia. A ona ze szwagierką Vannozzą oddawały się działalności charytatywnej, pomagając biednym, co denerwowało jej teścia, zwłaszcza kiedy Francesca opróżniała domowy spichlerz i piwnice z winem czy sprzedawała rodzinne szaty i klejnoty.

 

I choć zakon zakłada w 1425 roku, budynek klasztorny kupuje w 1433 roku, zamieszka razem z siostrami dopiero po śmierci męża w 1436 roku. Krótko – tylko 4 lata. Umrze we własnym domu, kiedy wróci, aby uzdrowić swojego syna z dżumy. Odejdzie 9 marca 1440 roku pogodnie. Jej ciało spoczywa w krypcie Bazyliki Santa Francesca Romana obok Forum Romanum. Palazzo Ponziani istnieje do dziś na Zatybrzu, przy Via dei Vascellari, 61. Mieści się tam hotel. Francesca jest patronką zmotoryzowanych i co roku 9 marca przed południem odbywa się święcenie pojazdów.

 

 

1. Ściana centralna z ołtarzem

 

 

Santa Francesca Romana centrum

 

Matka Boska z Dzieciątkiem w otoczeniu świętej Franceski i świętego Benedykta oraz anioła, nieodłącznego kompana Franceski.

 

Santa Francesca Romana fragmenty szat swietej

 

Pod malowidłem na ołtarzu stoi  szklany pojemnik z fragmentami szat Franceski.

 

Santa Francesca Romana ordynacja

 

15 sierpnia 1425 roku Francesca wraz ze swoimi pierwszymi współtowarzyszkami składa śluby w kościele Santa Maria Nova. Przeor benedyktynów oliwetańskich ma powiększoną głowę w stosunku do pozostałych postaci. W ten sposób malarz podkreślił rangę jego stanowiska. Oblatki benedyktynki do dziś żyją w klasztorze Tor de’ Specchi.

 

Santa Francesca Romana obciete ramie

 

Kiedy Francesca wraca z Lateranu, spotyka na moście mężczyznę z przetrąconym przez miecz ramieniem. Prowadzi go do swojego domu i leczy jego ramię.

 

Santa Francesca Romana Boze Narodzenie i niema dziewczyna

 

W dzień Bożego Narodzenia 1432 roku Francesca w ekstazie uczestniczy we mszy celebrowanej przez świętego Piotra w obecności Maryi Dziewicy. I to święty Piotr czyni ją oblatką.

 

Malowidło z boku po prawej stronie: Camilla Clarelli rodzi się niema. Francesca przywraca jej dar mowy, dotykając język swoim palcem.

 

Santa Francesca Romana obcieta stopa

 

Pewien Giuliano, poganiacz mułów podczas rąbania drzewa prawie obciął sobie całą stopę. Kiedy pojawia się u Franceski pięć miesięcy po wypadku, noga jest już zaatakowana przez gangrenę. Ale Francesca smaruje stopę maścią przygotowaną własnoręcznie i ocala stopę młodzieńca.

 

2. Ściana naprzeciwko wejścia

 

Santa Francesca Romana uzdrowienie sparalizowanej

 

Jacobella, córka Gregoria Lelli, sparaliżowana, zostaje przyniesiona na ręku do domu Franceski. Ta obiecuje jej uzdrowienie po trzech dniach i tak rzeczywiście się dzieje.

 

Santa Francesca Romana cud wina

 

Francesca rozdaje wino biednym, opróżniając domową baryłkę do dna. Jakież zdziwienie, kiedy odkrywa beczkę wypełnioną po brzegi i w dodatku wyśmienitym winem.

 

Santa Francesca Romana wskrzeszenie martwego dziecka

 

Francesca, przechadzając się po dzielnicy Monti, słyszy płaczącą kobietę, której nieochrzczone jeszcze dziecko zadusiło się podczas snu. Francesca bierze dziecko na ręce, modli się i zwraca je żywe matce.

 

Santa Francesca Romana cud zboza

 

W 1402 roku w Rzymie panuje głód. Francesca opróżnia swój spichlerz, rozdając zboże biednym. Po powrocie do domu zastaje spichlerz wypełniony po brzegi zbożem najlepszej jakości.

 

Santa Francesca Romana uzdrowienie glowy Stefana

 

Pewien Stefano ciężko ranny w głowę, kiedy lekarze nie dają mu żadnych szans na wyleczenie, udaje się do Franceski. Ta, dotykając jego głowy, uzdrawia go.

 

Santa Francesca Romana uzdrowienie rycerza

 

Rycerz został uderzony w głowę przez wroga za podjudzanie go i pozostawiony na ziemi umierający. Francesca podnosi go, kładzie ręce na roztrzaskanej głowie i uzdrawia młodzieńca.

 

3. Trzecia ściana

 

Santa Francesca Romana wizja z Maryja i uzdrowienie garbatego

 

W rogu u góry Tomasso Clarelli z widocznym garbem udaje się do Franceski. Ta kładzie pakuły na zdeformowaną część ciała i w ten sposób uzdrawia go.

 

1 marca 1433 roku Francesca ma wizję. Matka Boska przyciąga ja pod swój płaszcz, a jej córki w Chrystusie zostają zaakceptowane jako oblatki Maryi. I znowu całości towarzyszy anioł.

 

Santa Francesca Romana bojki

 

Pewien Paolo podczas bójki został dziewięć razy dźgnięty nożem. Francesca uzdrawia go swoim balsamem, ale na kolanie czyni znak krzyża, który pozostanie widoczny jako blizna aż do końca życia młodzieńca.

 

Santa Francesca Romana ekstaza Maryja

 

Podczas kolejnej ekstazy Francesca otrzymuje od Madonny Dzieciątko Jezus, które przytula z czułością.

 

Santa Francesca Romana winnica

 

28 czerwca 1438 roku, wracając z Bazyliki św. Pawła za Murami, Francesca zatrzymuje się w swojej winnicy. Kiedy zbliża się do źródełka, doznaje ekstazy. Pada na kolana, ale kiedy się podnosi, jej szaty są suche.

 

Santa Francesca Romana ekstaza Gesù

 

Kolejna ekstaza Franciszki – zmartwychwstały Chrystus podaje jej prawą dłoń.

 

Santa Francesca Romana uzdrowienie nogi

 

Pewien Giovanni stracił czucie w nodze przykuty do łóżka podczas długiej choroby. Francesca uzdrawia go, aplikując swą cudowną maść.

 

Santa Francesca Romana syn i chleb

 

Dwie sceny:

Po lewej: Kiedy Francesca medytowała, ukazał się jej zmarły podczas dżumy w 1411 roku syn Ewangelista w towarzystwie anioła, odtąd anioł będzie towarzyszył Francesce do końca jej życia.

Po prawej: w zakonie panuje głód, brakuje chleba dla sióstr. W wielkiej sali refektarzu Francesca cudownie pomnaża chleb, który zapełnia kosz widoczny na pierwszym planie.

 

Santa Francesca Romana Eucharystia

 

Często kiedy Francesca przyjmuje komunię, ukazuje się jej glob ziemski ponad jej głową.

 

4. Ściana wejściowa

 

Santa Francesca Romana smierc

 

Francesca umiera w swoim domu 9 marca 1440 roku. Chrystus przyjmuje duszę Franceski ulatującą z niej po kwiecistym kobiercu. Tylko dlaczego dusza jest płci męskiej?

 

Santa Francesca Romana topielec

 

Pewien Paolo, podczas rąbania drewna, wpadł do Tybru i pół godziny przebywał pod wodą. Kiedy go wyciągnęli z wody, był już martwy. Wezwana Francesca błogosławi go i przywraca mu życie.

 

Santa Francesca Romana nowa winorosl

 

W styczniu 1438 roku Francesca z ośmioma siostrami udaje się do swojej winnicy po chrust, którym ogrzewa klasztor. Siostry chcą pić. Nagle w środku zimy na krzewie wyrasta dojrzała kiść winogron i zakonnice mogą ugasić swoje pragnienie.

 

Santa Francesca Romana pogrzeb

 

Pogrzeb Franceski. Przez trzy dni, aż do 12 marca ciało Franceski jest wystawione na widok publiczny w Santa Maria Nova. Na pierwszym planie znów opat z wielką głową, ten sam, który ją przyjmował do zakonu. Z tyłu mieszkańcy Rzymu, niektórzy doznają cudownych uzdrowień, dotykając ciała Franceski.

 

 

 

Santa Francesca Romana diabel 1

 

I wreszcie w rogu fresk, który wzbudza największe zainteresowanie. Nie znamy jego autora. Powstał nieco później niż cały cykl Antoniazza Romano. Francesca w towarzystwie anioła spoglądają na Piekło.

 

 

Ciała potępionych wpadają wprost do paszczy piekielnego smoka pod postacią węża, który następnie wypluwa je na samo dno jamy piekielnej.  W sercu Piekła siedzi sobie Szatan w ludzkiej postaci – nazwany mocno Satanasso. Jest cały czarny, ma przekrzywiony nos, szpony drapieżnika, rogi na głowie i ogromne skrzydła. Z szyderczym uśmiechem unosi rękę w geście sądzenia niegodziwych dusz (parodiując gest błogosławieństwa Chrystusa).  

 

Piekło ma kilka poziomów jak u Dantego. Poniżej Franceski są próżni, zawieszeni głową w dół.

 

Santa Francesca Romana diabel 2

 

Pod nimi smutny orszak tych, którzy muszą się zaprezentować Szatanowi.

Piętro niżej – zgnuśniali i obojętni.

Jeszcze niżej skąpcy i skłonni do gniewu.

 

Santa Francesca Romana diabel 3

 

Najniżej łakomczuchy i rozpustnicy, a z prawej strony ekskomunikowani wypluci przez smoka gotują się w kotle wypełnionym rozżarzonym roztworem smoły, siarki i oleju.

 

Na koniec warto spojrzeć na przepiękny intarsjowany sufit pomieszczenia.

 

Santa Francesca Romana sufit

 

W kolejnej opowieści o Francesce odwiedzimy dawny refektarz z cyklem kuszeń Franceski i Bazylikę Santa Francesca Romana – miejsce jej spoczynku.

Affittopoli, czyli afera czynszowa w Rzymie

posted in: Wiadomości z Rzymu | 2

 

Kto z Was nie chciałby płacić €23 miesięcznie za mieszkanie z widokiem na Forum Romanum. Lepiej – €25.64 miesięcznie z widokiem na Koloseum? Albo €10 za mieszkanie przy Borgo Pio w Watykanie? W Rzymie kolejna afera.

 

Forum Romanum

 

Tym razem problem dotyczy ponad 600 mieszkań w ścisłym centrum Rzymu: okolicach Koloseum, Forum Romanum, Fontanny di Trevi czy Piazza Navona należących do miasta, które to płacą czynsz poniżej wartości rynkowej (w praktyce może nawet dwu- lub trzykrotnie więcej). Wśród nich także luksusowe 100-metrowe apartamenty z miesięczną cena wynajmu €150-€250, kiedy przeciętny mieszkaniec miasta za malutki pokój daleko od centrum płaci €400 miesięcznie?

 

I jak to się ma do drobnych przedsiębiorców, którzy muszą zamykać lokale przez horrendalne czynsze?

 

Są jeszcze takie asy jak Zakon Kawalerów Maltańskich, który za średniowieczny pałacyk przy Via dei Fori Imperiali, powierzony mu w 1946 roku płaci bagatela €12 za rok, €1 miesięcznie. Tłumaczy się, że prowadzą tam fundację. Protestują inne fundacje: dlaczego są równi i równiejsi?

 

Kapitol widok na Forum Auusta

 

 

Kto, dlaczego, jak i kiedy? Komisarz nadzwyczajny Rzymu Francesco Tronca rozpoczął śledztwo. Czy wygra z mafią kapitolińską? Czasu ma niewiele, bo juz w maju odbędą się wybory nowego burmistrza.

Piazza Navona – kiedy powrócą tradycje świąteczne jak za dobrych czasów

Narzekają wszyscy: od mieszkańców po rzemieślników, którzy od lat sprzedawali tu figurki do domowych szopek. To nie ta sama Piazza Navona. Bieda z nędzą. Ginie tradycja – krzyczą inni. Rzeczywiście, każde rzymskie dziecko ma zdjęcie z Befaną na Piazza Navona, pamięta cukrową watę i zabaweczki kupione na lokalnym kiermaszu. Już drugi rok z rzędu trwa konflikt pomiędzy władzami Rzymu a straganiarzami. W ubiegłym roku nikt nie przyjął licencji wydanej przez miasto, a sklepikarze urządzili 8 grudnia pogrzeb Befany, z symboliczną trumną, czym przestraszyli obecne na placu dzieci. W tym roku po raz kolejny odkryto nieprawidłowości przy organizacji przetargu na licencje i w końcu go zawieszono. Zabrakło czasu, aby przeprowadzić następny, ale zrozumieliśmy, że przez wiele lat Piazza Navona była w rękach miejscowej mafii. To jedna rodzina – Tredicine rozdawała karty w grze, przyznając licencje według własnego uznania, a jej członek Giordano Tredicine, były doradca władz miejskich i członek Forza Italia, jest zamieszany w procesie Mafii Kapitolińskiej. I to rodzina Tredicine doprowadziła do zamiany tego najbardziej radosnego placu w okresie świątecznym w kebabistan. Władze miasta: najpierw ex-burmistrz Ignazio Marino, teraz komisarz Francesco Tronca powiedziały: dość!

 

Karuzela na Piazza Navona – 2015

 

 

Z dawnych, dobrych czasów pozostała jedynie karuzela, wykonana w Niemczech pod koniec XIX wieku. Jest kilka straganów sprzedających pluszaki, ale daleko im do tych, które pamiętają wszyscy.

 

 

Plac jest wyjątkowo pusty, nie ma nawet obecnych to od zawsze malarzy, bo przestrzeń ma służyć przede wszystkim maluchom. W górze powiewają kolorowe balony z Babbo Natale (Mikołajem) pośrodku.

 

Piazza Navona – Natale 2015

 

Nawet Mikołaj przechadza się sennie. 

 

Piazza Navona – Natale 2015

 

Szopki ani choinki miało nie być w tym roku. Zmontowano je pośpiesznie, dwa dni przed Bożym Narodzeniem.

 

Choinka, co tu dużo mówić, straszy.

 

Piazza Navona – Natale 2015

 

Ale już szopka jest całkiem interesująca.

 

Szopka na Piazza Navona 2015

 

Z okazji Roku Świętego zaaranżowano szopkę przypominającą Jubileusz 1800 roku. Inspiracją były akwarele znanego malarza pochodzenia austriackiego Ettora Roeslera Franza, który pod koniec XIX wieku uwiecznił na płótnie wiele zakątków ówczesnego Rzymu.

 

Na pierwszym planie mamy rzymskie getto – dzielnicę nędzy aż do zjednoczenia Włoch, rozkwitło dopiero, kiedy Rzym został stolicą. Miejscowi Żydzi żyli w skrajnej biedzie, brudzie, a do tego często narażeni na wylewy pobliskiego Tybru. Pośrodku placu fontanna San Simeone, obecna do dziś. Na placu toczy się codzienne życie, a o jubileuszu przypomina brat zakonny przewodzący pielgrzymom. Pielgrzymi ubrani w habit, z laską w ręku, z muszlą św. Jakuba przypiętą do piersi podążają w kierunku Bazyliki św. Piotra, której kopuła widnieje w oddali.

 

30-centymetrowe figurki wywodzą się ze szkoły neapolitańskiej. Zostały wykonane z terakoty w latach 70-tych ubiegłego stulecia. Postaci noszą ubrania charakterystyczne dla ludu rzymskiego XIX wieku.

 

Miejmy nadzieję, że za rok powróci tu normalność.

Święto Pasquino

 

Londyńczycy mają Hyde Park, a w nim Kącik Mówcy (Speakers’ Corner), gdzie w niedzielne poranki każdy może stanąć i przemówić na każdy temat. Rzymianie, odkąd pojawił się Pasquino, też mogli dać upust swoim żalom, najczęściej pod adresem papieża, kurii i wysoko urodzonych, tyle że musieli to robić anonimowo i pod osłoną nocy. Biada temu, kto jednak został nakryty lub zidentyfikowany jako autor. Karano surowo, nawet szubienicą.

 

Na rogu Palazzo Braschi (dzisiejszej siedziby Muzeum Rzymu), dwa kroki od Piazza Navona, na Piazza di Pasquino spotkacie ulubieńca rzymian – Pasquino – najsłynniejszy rzymski ‘posąg mówiący’ (bo przemawiał w imieniu ludu). 

 

Jesteśmy na początku XVI wieku, a dokładnie w 1501 roku. Kardynał Oliviero Carafa kupuje posiadłość od rodziny Orsinich (dzisiejszy Palazzo Braschi). Podczas remontu robotnicy wyciągają z błota jakąś dziwną rzeźbę. Nie jest ona specjalnie piękna, jest mocno uszkodzona, a w dodatku nie wiadomo nawet, kogo przedstawia, może Menelaosa podtrzymującego zmarłego Patroklosa, może Ajaksa, a może innego bohatera ‘Wojny trojańskiej’ – do dziś tego nie rozstrzygnięto. Ustalono jedynie, że ten hellenistyczny posąg pochodzi z III wieku przed Chrystusem. Kardynał Carafa jest wielkim miłośnikiem antyku i każe postawić rzeźbę na piedestale, w miejscu, w którym stoi do dziś. Jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, że oto wprowadził ‘konia trojańskiego’ do Rzymu.

 

Dzielnica Parione, w której staje Pasquino, to najbardziej zaludniona dzielnica w tym czasie, to pulsujące serce miasta. Campo dei Fiori, Piazza Navona tętnią życiem od rana do wieczora, na Piazza Navona odbywają się również festyny ludowe. Nie omijają jej również orszaki papieskie podążające do i z Watykanu, prawie zawsze się tu zatrzymują.

 

Pasquino

 

A rzymianie przyglądają się tej rzeźbie, przyglądają z zainteresowaniem, bo kogoś im przypomina i oto ‘eureka’. Czyż to nie nasz krawiec Pasquino, który miał warsztat w pobliżu? Już nie żyje, ale to przecież z jego ust wychodziły ostre, zjadliwe satyry tak trafnie komentujące rzeczywistość, to jego słowa były ostrzejsze niż nożyce, którymi ciął materiał klientów (to najbardziej prawdopodobna wersja, niektóre źródła wymieniają nauczyciela, fryzjera czy nawet właściciela oberży). I tak oto narodził się Pasquino, a wraz z nim pasquinate, czyli anonimowe satyry umieszczane na karteczkach i przyczepiane w środku nocy do posągu. Wyglądało to tak, jakby Pasquino przemawiał w imieniu rzymian, jakby wyznaczyli mu zadanie karania wszelkich przejawów niemoralności władzy poprzez satyrę.

 

A satyry cięły, i to ostrzej niż brzytwa. Wytykały nepotyzm, korupcję i wszelkie nadużycia rządzących. Pisano je po łacinie lub w dialekcie rzymskim, z czasem tylko w dialekcie. Były krótkie, lecz treściwe, czasem nawet dosadne, łatwo wpadały w ucho, a przede wszystkim lud je czytał, mało tego, również biedota rzymska znajdywała odwagę, aby wyrzucić z siebie to, co leżało jej na sercu. Z tych satyr narodził się później gatunek literacki zwany paszkwilem.

 

Pasquino

 

A jaka była odpowiedź kleru? Oczywiście kary, nawet szubienica, jeśli zidentyfikowano autora. Ale w końcu jakiś rozgarnięty duchowny wpadł na pomysł, aby co roku, 25 kwietnia, w dniu świętego Marka Ewangelisty wyprawić święto Pasquino i dla przeciwwagi recytować wiersze gloryfikujące papiestwo. Pierwsza taka uroczystość odbyła się w 1508 roku. Tego dnia twarz Pasquino dekorowano maską, co roku przedstawiającą innego bohatera antycznego. Z pobliskiego kościoła San Lorenzo in Damaso wyruszał orszak kanoników, do którego dołączali studenci z pobliskiego uniwersytetu La Sapienza. Wszyscy zatrzymywali się przed posągiem Pasquino, a uczeni czytali epigrafy napisane wcześniej po łacinie przez duchownych i rzecz jasna wychwalające władzę papieską, czyli cenzura w całej okazałości. To święto Pasquino organizowano regularnie od 1508 do 1518 roku, później sporadycznie: 1520, 21, 22, 25, 26, 35, 36 aż do ostatniego w 1539 roku.

 

Oczywiście papieże po cichu liczyli, że zniechęcą autorów, ale tylko dolali oliwy do ognia, bo anonimowych karteczek przybywało coraz więcej. Kto by pomyślał, że łobuzerski marmur kardynała Carafy może tak zamieszać. Purpuraci znienawidzili go do tego stopnia, że chcieli zatopić ów posąg w Tybrze. 

 

Najbardziej znana satyra Pasquino to ta skierowana przeciw papieżowi Urbanowi VIII Barberini, który zagarnął kamienie z Koloseum i złote dachówki Panteonu, aby pobudować swój pałac rodowy oraz udekorować wnętrze Bazyliki św. Piotra:

 

‘Quel che non fecero i barbari, lo fece un Barberini” – Czego nie zrobili barbarzyńcy, dokonał tego jeden Barberini.

 

Komentowano również najazd napoleoński na Rzym. To wtedy pojawiła się ostra satyra głosząca, że prawie wszyscy Francuzi to złodzieje, po tym, jak Napoleon obrabował kościoły i muzea, wywożąc wiele dzieł sztuki do Francji.

 

W 1870 roku kończy się epoka dominacji papiestwa, Roma papalina. Nadchodzi nowe, ale komentarze pozostają, bo Pasquino wrósł na dobre w rzymską tradycję. Kiedy w 1913 roku na Zatybrzu wzniesiono pomnik Giuseppe Gioacchino Belli – tego wspaniałego piewcy rzymskości, nie mogło zabraknąc tam Pasquino.

 

Lud rzymski spragniony wieści od Pasquino

 

Po 1870 roku komentowano wszystkie wydarzenia polityczne na bieżąco: przyjazd Hitlera do Rzymu w 1938 roku czy pierwszą wizytę Gorbaczowa i pierestrojkę, wszystko w soczystym dialekcie rzymskim.

 

W 2010 odrestaurowano statuę i już nie można przyczepiać do niej notatek, ale obok jest tablica, na której można zostawić komentarz. A rzymianie piszą dalej, bo kto jak nie Pasquino najlepiej przemówi w ich imieniu? 

Madonna del Parto – opiekunka przyszłych mam

Któregoś dnia powitała mnie na drzwiach wejściowych różowa wstążeczka. To znak, że urodziła się komuś dziewczynka. W przypadku narodzin chłopczyka wiesza się niebieską wstążeczkę. Fiocchi nascita, czyli wstążeczki wieszane po to, by oznajmić sąsiadom narodziny dziecka, to sympatyczny zwyczaj, praktykowany w całych Włoszech. Dzieci rodzi się coraz mniej, więc cieszy każda mała istotka 🙂

 

Fiocco nascita

 

 

Rzymskie mamy mają jednak swoją opiekunkę, do której od początku XIX wieku pielgrzymują tłumnie w drugą niedzielę października (uroczysta msza zwykle odprawiana jest w samo południe). To Madonna del Parto (dosłownie Matka Boska Kobiet Rodzących, parto to po włosku poród) znajdująca się w przepięknej, spokojnej Bazylice św. Augustyna (Sant’Agostino) na dawnym Polu Marsowym, niedaleko Piazza Navona mieszczącej arcydzieło Caravaggia ‘Madonna Pielgrzymów’ (pierwsza kaplica po lewej stronie od wejścia).

 

To najbardziej czczona z rzymskich Madonn. Obsypana licznymi wotami dziękczynnymi.

 

Madonna del Parto
Madonna del Parto

 

Niegdyś ofiarowywano jej przedmioty drogocenne: zegarek, złoty łańcuszek, obrączkę czy brylant, co bardzo poirytowało znanego poetę rzymskiego G.G. Belli, który w wierszu z 1833 roku bez ogródek stwierdził mocno, może nawet za mocno, że wszystkie te cacka podarowane zarówno przez biednych jak i bogatych czynią z biednej Madonny nie Madonnę, ale putanę (k….)

Cuella povera Vergine der Parto
Nun è più una Madonna: è una puttana.

 

Dziś ściany kaplicy zdobią poduszeczki lub wstążeczki z imieniem upragnionego malucha, pozostawione w podzięce za udany poród lub poczęcie długo oczekiwanego dziecka. Czasem także za pokonanie ciężkiej choroby. I nikogo nie bulwersują, wręcz przeciwnie, wrosły w rzymską tradycję.

 

Madonna del Parto
Madonna del Parto

 

Według legendy przez wiele wieków uważana ją za statuę rzymską przedstawiającą Agrypinę z małym Neronem, ale Madonna z Dzieciątkiem (tak zresztą brzmi jej oryginalna nazwa ‘Madonna col Bambino’ ) to dzieło renesansowe. Wykonał je Jacopo Tatti, zwany Sansovino w latach 1516 – 21 na zlecenie Giovanni Francesco Martelli, miało ozdobić jego prywatny ołtarz w bazylice.

 

Kiedy w 1822 roku papież Pius VII ogłosił odpust zupełny dla tych, którzy pocałują stopę Madonny, pewnie nie przywidział takich tłumów pielgrzymów. A już na pewno nie wytrzymała tego umęczona marmurowa stopa posągu, którą trzeba było wkrótce wymienić na srebrną ;).

 

Madonna del Parto
Madonna del Parto

 

Dziś jest spokój, a przyszłe i obecne mamy przychodzą tu tak jak dawniej.

 

Basilica di Sant’Agostino

Piazza Sant’Agostino

uwaga: zamknięta od 12.30 – 15.30

 

Karnawał rzymski dawniej

posted in: Rzymskie tradycje | 0

Nie Wenecja, a Rzym jest ojczyzną karnawału. Karnawał rzymski nie był jednak wyrafinowany tak jak ten wenecki, wręcz przeciwnie, przez wiele wieków emanował dzikością i barbarzyństwem. Ale po kolei.

 

Cofnijmy się do zamierzchłej starożytności, kiedy panował bóg Saturn. Wtedy ludziom żyło się dostatnio, nie było wojen, nie istniało niewolnictwo, słowem pełnia szczęścia: zloty wiek (pisał o tym Hezjod w ‘Robotach i dniach’). Potem Saturn zniknął, ale Jowisz dedykował mu Saturnalia obchodzone pomiędzy 17 a 23 grudnia. Wymieniano się wtedy świecami woskowymi, aby symbolicznie wyjść z mroków, albowiem Saturn rozpoczynał okres światła, czyli okres radości. Były orgie, pijatyki, żarty, przebieranki, niewolnik stawał się panem i vice versa, ot takie zawieszenie wszelkich reguł i hierarchiczności, wywrócenie dotychczasowego porządku.

 

W czasach chrześcijańskich Saturnalia zastąpił karnawał (carnevale) czyli carne addio, pożegnanie z mięsem. Wszelkie zapasy mięsa musiały być skonsumowane w pośpiechu, tuż przed nadejściem postu, bo post oznaczał wstrzymanie się od jego spożycia przez 40 dni.

 

Od X wieku na Testaccio lud rzymski bawił się w iście barbarzyński sposób. Ładowano wozy pełne świń (niektóre źródła podają: dzików), które byki wciągały na szczyt Monte Testaccio. Po czym zrzucano wozy z góry, a biedne prosiaczki spadały w przepaść, roztrzaskując się żywcem. Oszalały lud rzucał się na resztki zwierząt, rozszarpując mięso na kawałki nawet z na wpół żywej zwierzyny i w podskokach wędrował na Piazza Navona, gdzie upijał się do nieprzytomności. Na Piazza Navona odbywały się w średniowieczu słynne turnieje rycerskie, m.in. gioco dell’anello – zabawa pierścieniem. Trzeba było nadziać miecz na pierścień umocowany przy kuble wody, a kiedy się powiodło, woda z kubła lała się strumieniami na przeciwnika.

 

W 1464 roku na Stolicy Apostolskiej zasiada Pawel II Barbo, wenecjanin, papież słynący z zamiłowania do luksusu i zbytku. To on postanawia przywrócić ludowi rzymskiemu igrzyska. Przenosi karnawał z Testaccio do centrum, aby wypromować nowo wybudowany Pałac Wenecki. Z jego balkonu ogląda wyścigi ludzi i zwierząt (stąd nazwa dzisiejszej Via del Corso – corsa – wyścig, bieg – bo wyścigi odbywają się wzdłuż niej, wtedy jeszcze Via Lata). Karnawał rzymski trwał zwykle 8 dni, aż do Tłustego Wtorku (Martedì Grasso).

 

 

Bartolomeo Pinelli: Karnawał
Bartolomeo Pinelli: Karnawał

 

Wyścigi miały ustalony harmonogram:

I tak w pierwszy poniedziałek biegli Żydzi, których celowo zmuszano do jedzenia tuż przed biegiem, aby uczynić go trudniejszym.

W pierwszy wtorek biegły dzieci chrześcijańskie.

W środę odbywał się bieg młodzieży chrześcijańskiej.

W Tłusty Czwartek biegli starcy po 60-tce.

W drugi poniedziałek biegły osły.

A w Tłusty Wtorek na zakończenie karnawału odbywał się wyścig byków.

Sobota i niedziela były dniami wolnymi od wyścigów.

 

Z czasem zmuszano do biegu także karłów, chromych i innych upośledzonych fizycznie i psychicznie.

 

Zawodnicy musieli pokonać dystans 1, 5 km od Porta Flaminia przy Piazza del Popolo do Pałacu Weneckiego, przy obecności dzikiej publiczności rzymskiej, obrzucającej biegaczy, zwłaszcza Żydów błotem i kopniakami. Wyrafinowane, prawda?

 

Kulminacyjnym momentem karnawału  był wyścig koni rasy berberyjskiej la Corsa dei barberi (berberi). Konie te są niezbyt wysokie, ale bardzo muskolarne. Ludzie na trybunach na Piazza del Popolo i wzdłuż trasy wyścigu aż do końca Via del Corso oglądali szalone konie puszczone bez jeźdźca. Właściciel zwycięskiego konia otrzymywał palio, czyli tkaninę wyhaftowaną srebrem i złotem oraz nagrodę pieniężną. 

 

 

Wyścig konny

 

 

Papież uradowany, na koniec karnawału urządzał bankiet dla sędziów, urzędników i innych nobili w ogrodach Bazyliki św. Marka, a resztki jedzenia wyrzucał plebsowi, mało tego, z rozkoszą ciskał srebrnymi monetami w tłum i z ukrycia obserwował zachowanie biedaków. Na szczęście, nie porządził długo, zmarł w 1471 roku wskutek wylewu, jakiego doznał podczas jednej ze swych orgii z młodymi chłopcami. Prawdziwy wenecjanin w Rzymie! 

 

Wyścigi ludzi kontynuowano aż do 1667 roku, kiedy papież Klemens IX położył kres temu ludzkiemu barbarzyństwu. Ale nie do końca okazał się taki miłosierny, bo wszystkimi kosztami dekoracji karnawału obciążył Żydów. Mało tego, główny rabin musiał udać się na Kapitol i rzucić do stóp Senatorowi w hołdzie, a ten rozbawiony witał go kopniakiem w głowę. 

 

Przebierano się tak jak w Wenecji, ale maski można było nosić tylko do zachodu słońca ze względów bezpieczeństwa, wszak Rzym był przeludniony i pełen różnych rzezimieszków. Nocami tańczono i pito, a bale trwały aż po blady świt. Przebierano się w stroje rodem z komedii Dell’Arte: Arlekina czy Pulcinelli, ale Rzym nie byłby Rzymem, gdyby nie miał swoich protagonistów. Poznajcie bohaterów rzymskiego karnawału:

 

RUGANTINO

Rugantino maska
Rugantino maska

 

Rugantino to ulubiony bohater rzymian. Typowy zawadiaka z Trastevere – er bullo de Trastevere – najbardziej ludowej dzielnicy Wiecznego Miasta. Młody, zuchwały, próżny i  arogancki (stąd jego imię – ruganza – arogancja), ale w głębi dobroduszny. Biegły w języku i nożu. Jest bohaterem romantycznej, ale i tragicznej historii miłosnej rozgrywającej się w cieniu Koloseum. Kocha piękną Rosettę, żonę pijaka i gbura Gnecco, który ginie zadźgany przez miejscowego zbira. A że Rugantino przypadkiem znajdzie się w pobliżu zwłok, z miłości do Rosetty weźmie na siebie całą winę i z zawadiaki przemieni się w bohatera. Niestety, zginie na szubienicy.

Rugantino był przedstawiany na dwa sposoby: albo jako karykatura żandarma: ubrany na bogato, w czerwieni i w kapeluszu z dwoma stójkami albo jako typowy biedak z Trastevere: w znoszonych skarpetach, z opaską wokół talii, kaftaniastej koszuli i chuście wokół szyi (podobny trochę do Meo Patacca).

MEO PATACCA

 

Meo Patacca maska

 

Meo Patacca to człowiek z ludu, także z Trastevere. Jego imię patacca – oznacza marną pensję wypłacaną żołnierzom. Powiedzielibyśmy taki fircyk: chwalipięta, rozrabiaka, odważny i arogancki. Kiedy wybucha bójka, jest pierwszym, który rzuci się w tłum. Dama jego serca to Nina. Według tradycji rzymskiej to ona podarowała mu nóż z jego wygrawerowanym imieniem jako dowód miłości. Nóż zresztą nie opuszcza go ani we dnie ani w nocy. W nocy leży pod poduszką, w dzień ukryty w opasce wokół talii.

Jest ubrany w szaty ludowe: ma wąskie skarpety aż do kolan, spodnie ze wstążkami, kolorowy szal jako pasek, aksamitną marynarkę, kolorową chustę na szyi i włosy zebrane w siatkę, spod której wystaje jeden kosmyk.

 

CASSANDRINO 

Cassandrino maska
Cassandrino maska

 

Cassandrino to dobry ojciec rodziny, jedyny nie z ludu, ma korzenie szlacheckie, choć stopniowo nabrał nawyków mieszczańskich. Jest naiwniakiem. Za bardzo wierzy ludziom i przez to łatwo go oszukać. Nosi trójgraniasty kapelusz, spod którego wystaje lekko przypudrowana peruka, ma czerwoną marynarkę zakończoną ogonem w kształcie jaskółki, jasne skarpety i buty ze sprzączką. 

W komediach ucieleśniał skargi i żale wobec wszechpotężnej władzy papieskiej. To jemu włożono w usta słynne słowa ”S.P.Q.R.” – Solo Preti Qui Regnano’, czyli tylko księża tu rządzą (trawestacja rzymskiego S.P.Q.R. – z woli Senatu i Ludu Rzymskiego). I kiedy cenzorzy papiescy przychodzili na przedstawienia, trzeba ich było porządnie upić, zanim ze sceny padły te słowa. Czasem jednak nie udawało się i aktorzy musieli płacić słone kary.

 

 

Wyścig świec

 

 

Kulminacją karnawału był Tłusty Wtorek i bieg ze świecami – la Corsa dei moccoletti. Każdy z uczestników biegu otrzymywał zapaloną świecę (moccolo) i musiał chronić w tym tłumie swój płomień. Wygrywał ten, kto pierwszy dobiegł do mety z płonącą świecą. Ten ryt celebrował śmierć karnawału. Potem spożywano tłustą kolację, pito na umór, dochodziło do awantur, a nawet zabójstw.

 

A w czasie karnawału na Piazza del Popolo jakby nigdy nic wykonywano publiczne egzekucje.

 

W 1874 roku król Wiktor Emanuel II położył kres wyścigom konnym, kiedy to konie zmiażdżyły młodzieńca. Wielu uznało tę datę za kres prawdziwego karnawału, choć dalej urządzano bale maskowe.

Dziś przebierają się głównie dzieci, choć i niektórym dorosłym nie brak fantazji. Za to wszyscy zajadają się faworkami i z niecierpliwością oczekują uroczystej parady na zakończenie karnawału. 17 lutego o o godzinie 16.00 z Piazza del Popolo wyruszy orszak konny. Król, królowa i cały dwór przemierzą Via del Corso, upamiętniając w tym roku 360 rocznicę wjazdu do Rzymu królowej szwedzkiej Krystyny. Całość zakończy pokaz sztucznych ogni odpalonych z tarasu Pincio.

Baranki świętej Agnieszki

Jagniątka są dwa: jedno przyozdobione czerwonymi kwiatami na znak męczeństwa (i inicjałami S.A.M. – z łaciny: święta Agnieszka męczennica), drugie udekorowane białymi na znak czystości i niewinności (z inicjałami S.A.V. – z łaciny: święta Agnieszka dziewica). Wędrują od ojców trapistów z opactwa Trzech Fontann (Abbazia delle Tre Fontane) do Bazyliki św. Agnieszki za Murami, w dniu jej święta, tj. 21 stycznia, gdzie są błogosławione, następnie jadą do Watykanu, tam błogosławi je papież, aż w końcu trafiają do benedyktynek u św. Cecylii na Zatybrzu i rosną tam aż do Wielkanocy. Ich wełna służy do utkania paliusza, czyli białej, wełnianej wstęgi ozdobionej sześcioma krzyżami haftowanymi czarnym jedwabiem. Paliusze trafiają do Bazyliki św. Piotra 24 czerwca i są przechowywanie w konfesji św. Piotra aż do 29 czerwca, kiedy to papież wręcza je nowo mianowanym metropolitom w dniu patronów miasta: św Piotra i św. Pawła. To jedna z najstarszych tradycji kościelnych, powtarzana co roku od ponad 500 lat. Co później dzieje się z jagniątkami, nie wiemy, miejmy nadzieję, że nie skończą na wielkanocnym stole.

 

Jagniątka śpią przed uroczystościami

 

Tłumy chcą je pogłaskać

 

Jest również obecna telewizja

 

Św. Agnieszka czczona 21 stycznia, w dniu jej męczeńskiej śmierci, w ikonografii jest przedstawiana z barankiem na ramieniu i palmą męczeństwa. Według legendy osiem dni po śmierci ukazała się ona krewnym, modlącym się przy jej grobie, z barankiem, Agnus Dei, symbolem Chrystusa.

 

święta Agnieszka

 

Nie wiemy tak naprawdę, jak zginęła: czy na ruszcie, czy obcięto jej głowę, czy zasztyletowano, czy poderżnięto gardło. Istnieje wiele hipotez i nie potwierdzonych faktów. Wiemy natomiast, że imię Agnese (Agnieszka), agnox – z greckiego: czysta, niewinna, błogosławiona było używane przez ‘liberti’ czyli wyzwolonych niewolników, którzy jednak z powodów finansowych do końca życia mieszkali ze swoim panem. Do takich ludzi musieli zaliczać się jej rodzice. Wiemy, że zginęła mając zaledwie 12-13 lat i że zamordowano ją za czasów okrutnego cesarza Dioklecjana (prawdopodobnie któregoś roku pomiędzy 303-313) na stadionie jego imienia, a dzisiejszym Piazza Navona. W miejscu jej męczeńskiej śmierci Borromini wzniósł kościół Sant’Agnese in Agone (dziś jest tu przechowywana czaszka świętej).

 

Piazza Navona – kościół Sant’Agnese in Agone

 

Rzymianie najchętniej opowiadają legendę upowszechnioną później przez Jakuba de Voragine w ‘Złotej Legendzie’. Otóż, syn prefekta Rzymu, oczarowany piękną dziewczynką, zakochał się w niej bez pamięci. I zaczął ją uwodzić, ta jednak odrzucała jego zaloty, powtarzając, że kocha tylko Pana. Syn się wściekał, aż prefekt kazał wszcząć śledztwo, aby dowiedzieć się, kim jest ów konkurent syna. Kiedy wreszcie pojął, że chodzi o Boga, a dziewczyna jest chrześcijanką, postawił jej ultimatum. Albo zostanie westalką i do końca życia będzie pilnowała świętego ognia, a w ten sposób ocali też swoje dziewictwo, albo odda ją do domu publicznego, a tam zostanie cudzołożnicą. Dziewczynka bez wahania odpowiedziała, że nie poświęciłaby się Weście, bo jest chrześcijanką. Rozwścieczony prefekt kazał ją rozebrać i zaprowadzić na Stadion Domicjana do domu publicznego i tam wystawić ją jako prostytutkę. Trzeba dodać, że burdele na stadionie były bardzo popularne w czasie agones, czyli zawodów wszelkiego rodzaju. Dziewczyny wypożyczano obok straganów z jedzeniem, wachlarzami czy poduszkami na kamienne siedzenia.

 

posąg świętej – ogród przy bazylice

 

I oto stał się cud. Na ciele Agnieszki wyrosły włosy tak długie, że zdołały pokryć jej nagie ciało, a nad samą dziewczynką ukazał się anioł w bieli. Biła od niej czystość i nieskazitelność oczywista dla każdego, kto przekroczył próg domu publicznego. Ale nie dla syna prefekta, który też tu dotarł, aby sobie poużywać. Ale kiedy tylko dotknął dziewczynkę, jakaś nieziemska siła zacisnęła mu gardło i udusiła go. Prefekt, dowiedziawszy się o śmierci syna, oskarżył Agnieszkę o czary. Uciekł się do szantażu,mówiąc, że jeśli nie chce być skazana na śmierć za uprawianie czarów, musi wskrzesić jego syna. I Agnieszka, modląc się gorliwie, wskrzesiła chłopaka. Ale tego było już za wiele dla miejscowych pogańskich kapłanów. To oni tym razem oskarżyli ją o czary, a prefekta nazwali wspólnikiem tych guseł. Prefekt stchórzył i oddał dziewczynę swojemu następcy, a ten wyciągnąwszy miecz z pochwy, bez wahania przebił jej ciało.

 

Nieodłączny baranek – wejście do bazyliki

 

Tyle legendy. Ciało świętej spoczęło w katakumbach przy Via Nomentana, wtedy wśród pól, daleko za miastem. Kult św. Agnieszki rozpowszechniła córka cesarza Konstantyna – Konstancja, która w podzięce za ocalenie z nieuleczalnej choroby, postanowiła wznieść kapliczkę ku czci świętej w pobliżu miejsca jej pochówku. Obok grobu powstała bazylika konstantyńska, której ruiny widać z Piazza S. Annibaliano (tuż obok wyjścia z metra B1). Pielgrzymów jednak przybywało, a grób nie był dostatecznie zabezpieczony, więc tym bardziej narażony na kradzieże. Papież Symmach (498-514) jako pierwszy spróbował wznieść bazylikę nad grobem świętej, niestety nieskutecznie. Dopiero papież Honoriusz (625-638) zwieńczył dzieło, wzorując się w dużej mierze na modelu Bazyliki świętego Wawrzyńca za Murami. Bazylika świętej Agnieszki za Murami, którą dziś oglądamy, w dużej mierze pochodzi z czasów Honoriusza.

 

21 stycznia w Bazylice św. Agnieszki za Murami – dostojna czerwień

 

Rzym tonął dziś w strugach deszczu. Nie spodziewałam się tutaj takich tłumów, a jednak mieszkańcy i turyści dopisali. Telewizja, mnóstwo dzieci i starszych głaszczących i tak już przerażone jagniątka, pobekujące od czasu do czasu, głodne i zmęczone, i najwyraźniej mające dość pozowania. Ale tradycja tradycją. 

 

Deszczowy poranek w dniu świętej Agnieszki

 

Sama bazylika jest przepiękna, nieduża, a jednak majestatyczna, szczególnie dziś, w dniu święta patronki uderzała czerwień ołtarza i matroneum (w bazylikach wczesnochrześcijańskich były to balkony przeznaczone dla kobiet). 

 

Rzym – Bazylika św. Agnieszki za Murami

 

16 kolumn, w większości z dawnej bazyliki konstantyńskiej, te bliżej ołtarza z cennego marmuru. Na łukach wizerunki papieży.

 

Ołtarz główny – Bazylika św. Agnieszki za Murami

 

Sufit (1606) zdobią święte: Agnieszka, Konstancja i Cecylia.

 

Sufit kasetonowy

 

Pięknie prezentuje się cyborium w ołtarzu, dar papieża Pawła V (1620),  rzeźbione głowy baranków spoglądają ze świecznika.

 

Świecznik również zdobią głowy baranków

 

Mnie urzekła jednak mozaika wypełniająca absydę, arcydzieło sztuki bizantyjskiej. Po raz pierwszy zamiast Chrystusa  widzimy w centrum postać świętej, ewenement. Agnieszka jest dostojna, ubrana w szaty cesarskie, na głowie ma diadem, we włosach perły, u stóp płomienie i miecz – symbole jej męczeństwa. Towarzyszą jej dwaj papieże architekci: Symmach  i Honoriusz I – trzymający model świątyni.

 

Bazylika św. Agnieszki za Murami – mozaika w apsydzie

 

Relikwie świętej Agnieszki i świętej Emercjany (niewolnicy, którą zamordowano zaraz po tym, jak nakryto ją na modlitwie przy grobie świętej Agnieszki) spoczywają razem w krypcie pod ołtarzem głównym (zejście do krypty po prawej stronie ołtarza, wykopano specjalny korytarz, aby umieścić je tutaj), w srebrnym relikwiarzu zamówionym przez papieża Pawła V i odpowiadają poziomowi oryginalnego pochówku (pierwsze piętro katakumb przy Via Nomentana).

 

Relikwie św. Agnieszki w krypcie pod ołtarzem głównym

 

Kapłan przewodniczący dzisiejszej uroczystości zapytał się licznie zgromadzonych dzieci: A wiecie, ile miała lat Agnieszka, kiedy zginęła? Nie, nie wiemy – krzyczą 8-9 latkowie. Niewiele więcej od was. Dwanaście. Była jeszcze dziewczynką. Widzę, że niektóre maluchy z przerażeniem liczą na palcach, ile im brakuje do dwunastu. I nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.

 

21 stycznia – uroczystość świętej Agnieszki

 

Bazylika świętej Agnieszki za Murami

otwarta 9-12  15-18

dojazd: metro B1 (z Termini, kierunek Conca d’Oro, przystanek Sant’Agnese/Annibaliano)

 

Bazylika św. Agnieszki za Murami – kompleks widoczny od strony stacji metra