Spelacchio – rzymska choinka drzewkiem 2017 roku

Nie wiadomo tak naprawdę, czy śmiać się, czy płakać. Choinka zamówiona przez władze rzymskiej stolicy na Boże Narodzenie 2017 nie doczekała świąt. Uschła. Odkąd pojawiła się na Piazza Venezia tuż przed 8 grudnia, rozgrzała media i fora internetowe do czerwoności. Od razu została okrzyknięta najbrzydszym świątecznym drzewkiem Włoch. Szybko uzyskała przydomek ‘spelacchio’ czyli łysol, bo tak się zaprezentowała mieszkańcom i turystom. I bagatela, władze zapłaciły za nią prawie 49 tysięcy euro. 

 

 

Spelacchio Piazza Venezia 8 grudnia 2017

 

Burmistrz Rzymu Virginia Raggi udawała Greka i głucha na wszelkie komentarze podkreślała, jakie to wyrafinowane drzewko zafundowała mieszkańcom. Trudno jednak oszukiwać innych, uszkodzenia widać było gołym okiem. I zaczęła się opera mydlana. Kto zawinił? Gmina z Val di Fiemme we włoskich Dolomitach pokazała zdjęcie tuż przed transportem – piękny, okazały świerk. Co się stało po drodze? Czy źle zabezpieczone podczas ponad 600 kilometrowej podróży, czy błąd popełniła ekipa ustawiająca je w Rzymie na Placu Weneckim? I jak to możliwe, że piękny świerk z Polski przejechał ponad 2000 kilometrów do Watykanu w doskonałym stanie?

 

 

Spelacchio Piazza Venezia 8 grudnia 2017

 

 

Komentowali wszyscy, niektórzy pisali ody do biednego Spelacchio. Specjaliści orzekli jednoznacznie: drzewo jest w katastrofalnym stanie i nie ma dla niego nadziei. No i uschło. Pozostał kikut, który niektórym kojarzy się ze szczotką do czyszczenia toalet. Satyrycy proponują pochówek w Panteonie. To aluzja do niedawnego sprowadzenia do Włoch prochów króla Wiktora Emanuela III i jego żony Eleny. Wiktor Emanuel III podpisał prawa rasowe dające początek prześladowaniom Żydów, a jeszcze bardziej kontrowersyjna była jego ucieczka z kraju 8 września 1943 roku. Pozostawił stolicę w rękach nazistów i osamotnione włoskie wojsko, które poniosło dotkliwe straty w ludziach wskutek tej decyzji. Trumny umieszczono w sanktuarium w Vicoforte w Piemoncie, ale wnuczek Wiktora Emanuela III domaga się pochówku w rzymskim Panteonie.  

 

Cała operacja transportu i ozdobienia świątecznego drzewka kosztowała miasto ponad 48 tysięcy euro, trzy razy więcej niż w poprzednim roku. Raggi upierała się, że drzewko zostało podarowane, tymczasem wczoraj pokazano fakturę opiewającą na 8 tysięcy euro. Jaki menedżer godzi się na potrójny koszt, nie wspominając o tym, że większość włoskich miast ma sponsorowane choinki? 

 

A tymczasem show must go on … Na osłodę pani burmistrz właśnie dziś zainicjuje szopkę w portykach Placu Kapitolińskiego. 

Leave a Reply