Czy pamiętacie zabawną piosenkę Joe Dassin ”Le petit pain au chocolat”? Opowiada ona o młodzieńcu, który codziennie odwiedzał pewną piekarnię, a tam kupował bułeczki nadziewane czekoladą, ale o dziwo nie zauważył najważniejszego. Pięknej sprzedawczyni tak samo chrupiącej jak rogaliki, które sprzedawała. I to właśnie do niej ustawiały się tłumy klientów, spragnionych nie tylko dobrego pieczywa. Lecz ona wieczorami marzyła o tym jedynym, który jej nie kokietował. Nie wiedziała jednak, że ów młodzieniec był krótkowidzem i widział niezbyt wyraźnie, więc nie mógł dostrzec jej piękna. Ale dziewczyna nie była głupia, obserwowała go uważnie, aż któregoś dnia podarowała mu okulary i … eureka! Odtąd sprawy potoczyły się z szybkością błyskawicy. Najpierw przyjęcie weselne pośród zapachów bagietek i galettes. A potem szybko pojawiły się dzieci, krótkowidze jak samo jak ich tatuś, które brykając po piekarni, napełniały swoje kieszenie bułeczkami z czekoladą.

 

 

Rzym nie miał do tej pory francuskiej piekarni z prawdziwego zdarzenia, bo i po co? Na brak piekarni nie można narzekać, na jakość produktów też. O miłości francusko-włoskiej można by napisać grube tomy. Ale, ale … wszystko zmieniło się w grudniu ubiegłego roku, kiedy to pojawił się Le Levain (z francuskiego : rozczyn). Właściciel tej sympatycznej piekarni i cukierni – Giuseppe Solfrizzi – rodem z Apulii – kształcił się kilka lat u paryskiego mistrza Alaine’a Ducassa, a potem ukończył znakomitą szkołę dla cukierników –  ‘L’Ecole Nationale Supérieure de Patisserie’ w Lionie – gastronomicznej stolicy Francji. Kilka lat pracował w Barcelonie, również w Belgii, aż w końcu zakotwiczył we własnym lokalu, w samym sercu Zatybrza, przy Via Luigi Santini 22-23 niedaleko Piazza di San Cosimato i przywiózł rzymianom kawałek Francji, tej prawdziwej i w najlepszym wydaniu! Docenili to mieszkańcy, którzy tłumnie odwiedzają lokal, a to zawsze najlepsza gwarancja jakości.

 

 

Le Levain – piekarnia i cukiernia francuska

 

 

Kto lubi Francję i francuskie przysmaki, ten przepadł, bo pachnie prawdziwą Francją już po przekroczeniu progu. Znajdziecie tu wszystko: od chrupiących rogalików, tradycyjnych lub z nadzieniem pistacjowym (€1.60- znakomite – to taki włoski akcent) po pain au chocolat (€1.30) klasyczny lub wzbogacony pomarańczą. A na deser doskonałe makaroniki  po przystępnej cenie €1.20 za sztukę – świeże, przygotowywane na miejscu i najlepsze w mieście (nie dorówna im nawet osławiona, a w rzeczywistości pozostawiająca wiele do życzenia Ladurée) – obowiązkowy makaronik ze słonym karmelem – specjalność francuska.

 

 

Le Levain – makaroniki

 

 

Nie liczę kalorii, tych jest sporo, wiadomo masło i nie tylko, trzeba je szybko spalić, najlepiej wspinając się na pobliskie wzgórze Janikulum, ale … raz się żyje! Może kawa nie jest zbyt rewelacyjna, bo serwowana z kapsuł, ale spory kubek kosztuje tylko €1. Są bagietki, jest świeże pieczywo, choć chleb kosztuje fortunę (l’ira di Dio – dosłownie gniew boży – jak to mówią Włosi), ale to jest jakieś ogólne wariactwo z tym chlebem, jakie obserwuję. Kto piecze chleb z biologicznej mąki, każe sobie za to słono płacić, minimum €8 za kilo, bo we Włoszech chleb kupujemy na wagę, nie na bochenki. Nasze babcie i prababcie z pewnością przewracają się w grobie!

 

 

Le Levain – rogalik pistacjowy i tradycyjny pain au chocolat

 

 

Duży plus za serwowanie zupy dnia w porze lunchu, nie od dziś wiadomo, że dobra zupa syci, a nie tuczy, to też jeden z trików kuchni francuskiej. A jeśli ktoś nie lubi zupy, zawsze może kupić słony rogalik nadziewany szynką i cukinią na przykład lub innymi warzywami.

Le Levain jest niewielki i ludzie kupują towar głównie na wynos, ale kilka taboretów i stolików się znajdzie, więc można zjeść śniadanko na miejscu, napić się kawy czy herbaty, a przy okazji podejrzeć pracę cukierników i piekarzy. Wszak to przede wszystkim laboratorio, czyli pracownia wypieków – nowa, wyrafinowana moda w świecie gastronomii.

 

 

Le Levain

 

 

Lokal jest otwarty od wtorku do niedzieli, w poniedziałek zamknięty.

Wtorek – sobota 8.00 – 20.30, w niedzielę od 9.00 – 18.30, ale w piątki i soboty wkrótce będzie otwarty do późnych godzin, by serwować rogaliki nocą – cornetto notturno, taka to od kilku lat moda wśród młodzieży.

 

Alors, bon appetit!