Verano – najpiękniejszy rzymski cmentarz

posted in: Rzymskie tradycje | 3

Cmentarz Verano – rzymskie miasto umarłych, nie jedyne w stolicy, a zupełnie nieznane turystom. Mam wrażenie, że wszyscy szturmują cmentarz protestancki na Testaccio, a Verano nikt nie odwiedza za wyjątkiem turystów z Dalekiego Wschodu. Japończycy, Koreańczycy i Chińczycy są wszędzie. A szkoda, bo Anioł Nocy jest równie piękny jak Anioł Boleści. A na cmentarz łatwo dotrzeć. Verano to kawał współczesnej historii włoskiej, a rzymskiej w szczególności. Monumentalny – 83 ha powierzchni. To prawie dwa razy więcej niż paryski Père-Lachaise. Prawdziwe muzeum pod gołym niebem. W cieniu cyprysów i pobliskiej Bazyliki San Lorenzo spoczywają aktorzy, poeci, rzeźbiarze, politycy, zamożne rody i zwykli mieszkańcy. Trudno go ogarnąć za jednym razem. Miejscowi poruszają się po cmentarzu samochodami, a w dniach pamięci o zmarłych kursuje również specjalna nawetka. 

 

 

Cmentarz Verano - Brama wejściowa
Cmentarz Verano – Brama wejściowa

 

Verano jest miejscem pochówku od blisko dwudziestu wieków, tu znajdowały się katakumby Świętej Cyriaki (Santa Ciriaca). Nazwa pochodzi z czasów republiki: il campo dei Verani. Zbudowany podczas okupacji napoleońskiej w latach 1805-1814. Zaprojektował go słynny architekt epoki Giusseppe Valadier (twórca m.in. Piazza del Popolo) w latach 1807-1821. Poświęcony w 1835 roku. Rozbudowany po zjednoczeniu Włoch pod kierownictwem Virginia Vespignaniego. To on jest twórcą bramy wejściowej ozdobionej czterema figurami przedstawiającymi Medytację, Nadzieję, Miłosierdzie i Ciszę (1880). Dzielnica San Lorenzo ucierpiała podczas bombardowania alianckiego 19 lipca 1943 roku, kiedy to Bazylika San Lorenzo (św. Wawrzyńca), oraz najstarsza część cmentarza -monumentalne i kwadratowy portyk – poniosły najdotkliwsze straty.

 

 

Na środku placu posąg Chrystusa wstępującego do nieba z łacińskim napisem: Ja jestem życiem i zmartwychwstaniem.

 

Chrystus wstępujący do nieba

 

 

Za nim widoczna Kaplica Matki Bożej Miłosiernej. A pod portykami prawdziwe dzieła sztuki.

 

 

Kwadratowy portyk

 

Mnie najbardziej urzekł Anioł Nocy (Giulio Monteverede). Ileż w nim zadumy! I piękna.

 

Anioł Nocy – Giulio Monteverde

 

Emilia Lombardi – matka, żona – tuląca swoje dziecko

 

Emilia Lombardi
Emilia Lombardi

 

oraz grób rodziny Vitali.

 

Grób rodziny Vitali
Grób rodziny Vitali

 

Zachwycone siostry zakonne nie mogły oderwać oczu od spotykanych posągów.

 

Zakonnice na Verano

 

Grobowce rodzinne wznoszone na Verano w XIX i na początku XX wieku są pełne kolorowych fotografii.

 

Grobowce rodzinne sprzed lat

 

Dziś na Verano mogą być pochowani tylko ci, którzy posiadają rodzinny grobowiec. Brak miejsc. A już od dawna grobowce zastąpiły ‘szuflady’.

 

Wiele grobów jest zlokalizowanych wzdłuż głównych alejek.

 

Groby przy drodze
Groby przy drodze

 

A niedaleko kwadratowego portyku znalazłam bardzo ‘rzymski’ grób – Goffredo Mameli – autor słów hymnu włoskiego, zmarł mając zaledwie 22 lata wskutek ran podczas obrony Republiki Rzymskiej w 1849 roku. Strzeże go wilczyca z bliźniakami.

 

Goffredo Mameli

 

Piękna nie brak i wśród znanych, i zwykłych mieszkańców.

 

Carlo Bianchi – rzeźbiarz

 

 

Ettore Petrolini – pisarz

 

Molinari

 

Wierzę, że zmartwychwstanę

 

Są wspaniałe kaplice rodowe wykorzystujące nowe trendy dekoracyjne początków XX wieku.

 

Kaplica Sant’Elia Gela Menabrea

 

wielcy aktorzy: Roberto Rossellini, Marcello Mastroianni, Alberto Sordi, Vittorio de Sica, Vittorio Gassmann.

Literaci: Giuseppe Gioacchino Belli, Trilussa, Cesare Pascarella, Alberto Moravia.

Tysiące żołnierzy poległych podczas walk o zjednoczenie Włoch, w czasie I i II wojny światowej.

 

Verano

 

 

I tysiące zwykłych mieszkańców, którzy pozostawili swój mały ślad w tym mieście. I te same chryzantemy, które zdobią polskie groby. Cięte, wstawiane do wazonów, w donicach tylko wzdłuż drogi.

 

1 listopada – aleje cmentarza rzymskiego

 

Dziś po południu, o 16.00 papież Franciszek odprawi na Verano mszę świętą. Pamiętajmy o naszych bliskich, nie tylko przy okazji Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznych. Bo tak długo żyją, jak długo są obecni w naszych wspomnieniach.

 

Przygotowania do mszy papieskiej 1 listopada

 

 

Dojazd na cmentarz Verano: metro B (przystanek Policlinico) lub tramwajem 3 z San Giovanni in Laterano lub Piazzale Ostiense (przystanek naprzeciwko cmentarza). Wejście: Piazzale del Verano, 1.

 

1 i 2 listopada bez rezerwacji, a do końca listopada w każdą sobotę i niedzielę (po uprzedniej rezerwacji) można zwiedzać cmentarz z przewodnikiem według wybranej trasy (jest ich 11). Szczegóły na stronie cmentarza.

 

 

Buon Ferragosto!

posted in: Rzymskie tradycje | 0

Ferragosto – czyli feriae Augusti – odpoczynek Augusta wprowadził tenże cesarz w 18 wieku przed Chrystusem, ale nie oznacza to, że wcześniej rzymianie nie świętowali. Przed epoką imperialną dwukrotnie:  21 sierpnia – czas zakończenia zbiorów i 15 grudnia – czas zakończenia prac polowych obchodzono consualia, czyli święta ku czci boga Conso – opiekuna rolnictwa, zwłaszcza zbóż i spichlerzy. Wszystkim należał się zasłużony odpoczynek. Cesarz August podarował swoim obywatelom miesięczny urlop, czego skutki odczuwamy do dziś, bo w sierpniu Italia się zatrzymuje ;). 

 

 

 

Odpoczywali wszyscy – od niewolników i służących po bogatą arystokrację. Zawieszano wszelkie zajęcia, przywdziewano kostiumy, obdarowywano się prezentami. Główne obchody religijne odbywały się 13 sierpnia ku czci Diany – bogini lasów i płodności. 

 

A noc poprzedzającą Ferragosto (mezzagosto) traktowano jako magiczną noc. Na plażach rozpalano ogień, aby odpędzić złe moce i opóźnić nadejście nowej pory roku. O północy kąpano się w morzu – był to akt oczyszczenia. 

 

Tradycja rozpalania ognisk na plaży nadal utrzymuje się w wielu regionach Włoch, ale w Lacjum na przykład w wielu miejscach już rok temu zakazano jakiegokolwiek ognia nad morzem, tłumacząc się ochroną przyrody. 

 

 

 

W Rzymie tradycyjny obiad – pranzo di Ferragosto to fettuccine i pieczony kurczak z papryką. Tradycja powoli odchodzi do lamusa, bo i tak wszyscy wolą ryby czy grill w ogrodzie. 

 

 

 

Kościół katolicki nie zlikwidował tego święta, ale przesunął je na 15 sierpnia, kiedy obchodzono dzień Wniebowzięcia NMP, wprowadzony do liturgii przez papieża Mikołaja I w IX wieku. Jak zawsze sacrum przemieszało się z profanum.

 

Statystyczny Włoch spędza Ferragosto nad morzem z rodziną bądź przyjaciółmi. Obchody w wielu nadmorskich miasteczkach kończy pokaz sztucznych ogni.

 

Turyści zazwyczaj błąkają się po opuszczonych miastach, ale i to się zmienia, przynajmniej w Rzymie. Kultura nie idzie na urlop i większość muzeów jest otwarta, nawet do późnych godzin wieczornych. Gorzej z gastronomią. 

 

Miłośnikom sztuki polecam spacery po rzymskich kościołach (niekoniecznie w Ferragosto) w poszukiwaniu ‘Assunty’, czyli Matki Boskiej Wniebowziętej – bardzo popularnego motywu malarstwa.

 

Mnie urzekły:

 

Cappella Carafa w dominikańskim kościele Santa Maria sopra Minerva (koło Panteonu), Filippino Lippi i jego cudowne freski. Cała kaplica to jeden majstersztyk renesansu (koniec XV wieku), pisałam już o niej przy okazji Zwiastowania.

 

 

 

Oryginalna konstrukcja  – na ścianie głównej dominuje scena Wniebowzięcia. Widzimy jakieś miasteczko w oddali, przechodniów spoglądających w niebo. Wyżej trzej aniołowie pchają do góry chmurę, na której opiera się Maryja. I w całość kompozycji brawurowo wbudowana kapliczka ze sceną Zwiastowania.

 

 

I drugi kościół – Santa Maria del Popolo

 

Cappella Cerasi kaplica goszcząca płótna Caravaggia – Ukrzyżowanie św. Piotra i Nawrócenie Szawła. Zanim je zobaczymy, wita nas Matka Boska Wniebowzięta – autor: Annibale Carracci. Malowidło z 1601 roku. Jest przepiękne, bije od niego intensywność kolorów i niesamowita ekspresja. Otrzymujemy kompozycję piramidalną, ale wszystkie trzy plany wprowadzone już wcześniej w malarstwie przy realizacji tego motywu przenikają się wzajemnie. Na poziomie ziemskim są apostołowie, oczywiście mocno zaskoczeni wydarzeniem. Drugi poziom to przejście Maryi z Ziemi do Nieba. I wreszcie najwyższy poziom – boski – Matka Boska w niebie pośród aniołów.

 

 

Kaplica Cerasi – Annibale Carracci Assunta

 

 

I Cappella Basso della Rovere – a w tej kaplicy mistrzowskie wykonanie tego tematu przez Pinturicchia w latach 1489-1491. Podobno kiedy wielki Bernini obejrzał tę kaplicę, powiedział, że mistrz przeszedł samego siebie. Tu bardziej widać oddzielone trzy plany kompozycyjne: poziom ziemski: zaskoczone kobiety i apostołowie zebrani wokół pustej trumny, co ciekawe, są skonsternowani, szukają ciała, ale nie spoglądają w górę, plan przejścia: dwaj aniołowie podtrzymujący chmurę, na której Maryja opiera stopę i wreszcie poziom boski: Madonna w mandorli w otoczeniu anielskim.

 

 

Kaplica Basso della Rovere – Pinturicchio Assunta

 

 

 

Wszystkim życzę udanego Ferragosto!!!

Kiedy w sierpniu pada śnieg – Matka Boska Śnieżna

Było ich dwóch: jeden miał pieniądze, drugi władzę. Obojgu przyśniła się Madonna tej samej nocy, z 4 na 5 sierpnia 358 roku prosząc o budowę świątyni w miejscu, w którym nazajutrz ujrzą świeży śnieg. A jeśli w Rzymie w sierpniu pada śnieg, to może być tylko cud. Patrycjusz rzymski – Giovanni i ówczesny papież Liberiusz doskonale odczytali prośbę Maryi i już wkrótce stanęła w tym miejscu świątynia, choć tak naprawdę mało wzmianek dotyczących Bazyliki Liberiańskiej. Dopiero papież Sykstus III, rok po soborze w Efezie (431 rok), na którym uznano Maryję Matką Bożą, rozpoczął budowę najważniejszej świątyni dedykowanej Matce Bożej, stąd wezwanie Santa Maria Maggiore – Matka Boska Większa.

 

Pięknie namalował to Jacopo Zucchi, główny współpracownik Giorgio Vasariego. ‘Cud śniegu’ – ‘Miracolo della Neve’ można podziwiać w Pinakotece Watykańskiej. 

 

Jacopo Zucchi – Miracolo della Neve – Pinakoteka Watykańska

 

Co roku, od 1983 roku, 5 sierpnia wieczorem wierni i turyści gromadzą się na placu przed bazyliką, aby uczestniczyć w spektaklu: światło i dźwięk zakończonym ’opadami sztucznego śniegu’. To wydarzenie wręcz wrosło w rzymską tradycję. Matka Boska Śnieżna – Santa Maria ad Nives. Ileż kościółków pod takim wezwaniem można spotkać, przemierzając górskie szlaki.

 

Madonna della Neve – Matka Boska Śnieżna

 

 

madonna della neve 3

 

 

Spektakl ma charakter religijny: śpiewy są przeplatane wspomnieniami kolejnych papieży: od Jana XXIII po papieża Franciszka. Ale i tak największe wrażenie robią opady śniegu.

 

 

 


 

 

Wewnątrz bazyliki, w Kaplicy Paulińskiej (zwanej także Borghese) – prawdziwym klejnocie architektury, ponad cudowną ikoną Salus Populi Romani znajduje się płaskorzeźba, na której papież Liberiusz wyznacza na śniegu granice świątyni.

 

 

A wcześniej, podczas głównej uroczystości w bazylice o godzinie 10.00 i podczas wieczornych nieszporów o 17.00 deszcz białych płatków róż (bo ten kolor jest dedykowany Madonnie) spadających z kasetonowego sufitu upamiętnia ‘cud śniegu’. 

 


 

Początek spektaklu:  Matka Boska Śnieżna 5 sierpnia na Piazza Santa Maria Maggiore o godzinie 20.30.

 

Zatybrze świętuje ‘Noantri’

Druga połowa lipca to jej czas. Odziana w najpiękniejsze szaty i drogocenne klejnoty przemierza dniem i nocą ulice swojej ukochanej dzielnicy. A Zatybrze jest jej wdzięczne od wieków i oddaje jej hołd podczas dorocznego święta Noantri. 

 

Madonna del Carmine – gotowa do procesji – foto : festadenoantri

 

Trzy procesje, każda inna. Ta inaugurująca święto najbardziej rzymskiej z rzymskich dzielnic wyrusza przed zachodem słońca co roku w pierwszą sobotę po 16 lipca z kościoła świętej Agaty, gdzie figurka znajduje się przez cały rok, do kościoła San Crisogono – pierwszej siedziby cudownej figurki Matki Boskiej – opiekunki Zatybrza. Huczna procesja, przy dźwiękach orkiestry i przy olbrzymim udziale wiernych i turystów. 

 

Zatybrze: Madonna opuszcza kościół świętej Agaty foto : festadenoantri

 

Według legendy w 1535 roku po gwałtownej burzy rybacy tuż przy ujśclu Tybru znaleźli figurkę Matki Boskiej wyrzeźbioną w drzewie cedrowym. Nazwali ją Madonna Fiumarola (od il fiume – rzeka) i podarowali kościołowi San Crisogono. Potem została przekazana karmelitanom z kościoła świętej Agaty, stąd jej inna nazwa – Madonna del Carmine. Tak została świętą opiekunką trasteverini – mieszkańców Zatybrza.

 

 

Procesja ulicami Zatybrza – foto: festadenoantri

 

W kościele San Crisogono pozostaje krótko, bo tylko dobę i następnego wieczoru przy blasku lampionów powraca do kościoła świętej Agaty, choć wierni modlą się w San Crisogono przez 8 dni, a po uroczystej mszy kończącej oktawę, udają się na Most Garibaldiego i zrzucają stąd kwiaty w hołdzie Madonnie (w tym roku 25 lipca).

 

Madonna Fiumarola foto: festadenoantri

 

 

Najbardziej spektakularna jest druga procesja – Madonna Fiumarola – nawiązująca do cudownego odnalezienia tejże figurki. Madonna wypływa z okolic Ponte Sant’Angelo około 18.30 i po godzinie dociera do Mostu Garibaldiego (Ponte Garibaldi), stąd zostaje przeniesiona do Bazyliki Santa Maria in Trastevere (w tym roku w niedzielę, 26 lipca).

 

Madonna Fiumarola – foto: festadenoantri

 

To kulminacja obchodów święta ‘Noantri’ – czyli noi altri – my inni, w opozycji do innych dzielnic Rzymu. Zatybrze to najbarwniejsza dzielnica Rzymu, niepowtarzalna, ma swój klimat i nie bez powodu niektórzy poeci jak Giuseppe Gioacchino Belli czy Trilussa poświęcili jej swoją twórczość. Jedyna, gdzie jeszcze o poranku można spotkać starszych mieszkańców rozmawiających w soczystym rzymskim dialekcie. Zabłąkać się w jej uliczkach to prawdziwa przyjemność.

 

Sztuczne ognie – Zatybrze – Santa Maria in Trastevere foto: festadenoantri

 

 

Rankiem, o 7.00 następnego dnia – trzecia procesja i powrót figurki do kościoła świętej Agaty.

 

 

Zatybrze Santa Maria in Trastevere

 

 

Plac przed Bazyliką Matki Boskiej na Zatybrzu aż do przyszłej niedzieli po godzinie 20.00 zamieni się w arenę. Będą koncerty, stragany i dobra zabawa. Więcej informacji tutaj.

 

  • Kanonada na Janikulum
  • Kanonada na Janikulum
  • Kanonada na Janikulum

Wystrzałowe Janikulum

Codziennie w południe na rzymskim wzgórzu Janikulum jest gwarnie i wystrzałowo. Setki mieszkańców i turystów przychodzą obejrzeć słynną kanonadę, która od wielu lat pomaga rzymianom regulować zegarki! 

 

 

 

Wyobraźcie sobie Rzym – miasto kościołów (jest ich obecnie ponad 900) – i w każdym z nich dzwon oznajmia południe o innej porze, w zależności od punktualności zakrystianina. W końcu papież Klemens XI wpadł na pomysł, aby uporządkować ten chaos. Zatrudnił astronoma i matematyka – Francesca Bianchiniego, a ten wymyślił słynną meridianę, czyli południk Rzymu – najdokładniejszy zegar tamtych czasów, zainaugurowany 6 października 1702 roku w kościele Santa Maria degli Angeli (bo teren wydawał się papieżowi najbardziej odporny na trzęsienia ziemi).

 

 

 

 

I działała ona nieprzerwanie aż do 1846 roku, ale nie do końca zdała egzamin, skoro kolejny papież, Pius IX zdecydował się wprowadzić oficjalny sygnał oznajmiający południe. Pierwsze strzały z działa padły 1 grudnia 1847 roku, ale nie z obecnego miejsca, a z Zamku Świętego Anioła i padały stamtąd aż do sierpnia 1903 roku. Potem na kilka miesięcy przyniesiono działo na zbocza Monte Mario, tam, gdzie dziś mieści się najbardziej ekskluzywny rzymski (a według branży hotelowej także włoski) hotel – Rome Cavalieri Waldorf Astoria.

 

 

Zamek Świętego Anioła

 

 

Pierwsze strzały z Janikulum oddano 24 stycznia 1904. Niestety II wojna światowa przerwała tę tradycję. Wznowioną ją ku uciesze mieszkańców – wszak stała się symbolem Rzymu – 21 kwietnia 1959 roku, z okazji 2712 urodzin Wiecznego Miasta. I odtąd kanonada na Janikulum codziennie towarzyszy mieszkańcom i turystom.

 

 

Widzowie, zwłaszcza dzieci, z niecierpliwością czekają na wystrzał, posłusznie zakrywając uszy. Raz, dwa, trzy i …  buuum!

 

 

Kanonada na Janikulum
Kanonada na Janikulum

 

 

 

Zresztą zobaczcie sami:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Święty Piotr i święty Paweł – patroni Rzymu

posted in: EUR, Rzymskie tradycje, Watykan | 0

Święty Piotr i święty Paweł – Książę Apostołów i Apostoł Narodów, patroni Rzymu, w Wiecznym Mieście niemal nierozłączni. Obaj zginęli męczeńską śmiercią tego samego dnia – 29 czerwca (według niektórych źródeł nawet tego samego roku – 67 r). 

 

Święty Piotr i święty Paweł – męczeńska śmierć – drzwi Bazyliki św. Piotra i Pawła w EUR

 

Święty Piotr, zawsze przedstawiany z kluczami do Królestwa Niebieskiego, został ukrzyżowany (głową w dół, przez szacunek dla swojego Mistrza) w Cyrku Nerona lub na Janikulum, tam, gdzie dziś wznosi się San Pietro in Montorio i Tempietto Bramantego (zdania historyków są podzielone, większość przychyla się jednak do Cyrku Nerona na Wzgórzu Watykańskim).

 

Święty Paweł jako obywatel rzymski nie mógł być ani torturowany, ani ukrzyżowany, bo zabraniało tego prawo rzymskie. Został więc ścięty mieczem za murami miasta tam, gdzie dziś wznosi się Abbazia delle Tre Fontane (Opactwo Trzech Fontann), a według legendy głowa świętego tuż po ścięciu odbiła się trzy razy o ziemię i wytrysnęły z niej trzy źródełka. Jest przedstawiany z mieczem – atrybutem jego męczeństwa i księgą (był doskonale wykształcony).

 

Bazylika świętego Piotra i świętego Pawła EUR

 

Miłośnicy malarstwa zawędrują do kościoła Santa Maria del Popolo, a tam w kaplicy rodu Cerasi (Cappella Cerasi – po lewej stronie ołtarza głównego) zobaczą dwa arcydzieła Caravaggia: po lewej ‘Ukrzyżowanie św. Piotra’, po prawej ‘ Nawrócenie Szawła’.

 

 

A i tak wszystkie drogi prowadzą na Plac świętego Piotra.

 

Watykan piotr i pawel
Bazylika świętego Piotra – Watykan

 

 

29 czerwca święty Piotr i święty Paweł znów pozdrowią Wieczne Miasto. Rzym przygotował wiele atrakcji dla mieszkańców i turystów.

 

Pokaz sztucznych ogni nad Zamkiem Świętego Anioła foto ©Romeguide

 

 

O 9.30 papież Franciszek odprawi uroczystą mszę w Bazylice świętego Piotra, podczas której wręczy paliusze nowo mianowanym metropolitom. 

 

Również w Watykanie odbędzie się tradycyjna Infiorata, Via della Conciliazione i Piazza Pio XII pokryją dywany kwiatowe wykonane przez artystów z pięciu kontynentów.

 

Infiorata Watykan foto© newscattoliche

 

O 18.00 w pobliżu Zamku Świętego Anioła po raz pierwszy odbędą się regaty wioślarzy, a obchody zakończy o 21.30 pokaz sztucznych ogni nad  Zamkiem Świętego Anioła – tradycyjna Girandola (karuzela) wymyślona przez Michała Anioła i udoskonalona przez Berniniego.

 


 

 

Popołudnie w ogrodach prezydenckich – fotorelacja

posted in: Rzymskie tradycje | 0

To jedyne popołudnie w roku tysiące Włochów (nie tylko rzymian) chcą spędzić właśnie tu, w ogrodach prezydenckich.

 

Przybywam na Plac Kwirynalski około godziny 14. Mają wpuszczać od 15. Spodziewałam się kolejki, ale nie takiej o tej porze. Sięga już dawnych stajni królewskich (scuderie). Tłumy: od małych dzieci, które wykrzykują, że nie chcą stać w kolejce, tylko bawić się po starsze osoby. Upał niemiłosierny. Plac zalewa morze kolorowych parasolek. Widzę, że zaczęli wpuszczać wcześniej, to przez ten upał. Lepiej.

 

 

Obrona cywilna, wspaniale przygotowana, rozdaje wodę. Wężykiem podążamy w kierunku wejścia. Obok mnie jakaś kobieta marudzi, że ta pani w czerwonej bluzeczce ją wyprzedziła, a teraz udaje, że nic nie rozumie, sono portoghesi (w języku włoskim to idiom, fare il portoghese – zachować się jak Portugalczyk, czyli wejść na gapę bez biletu, a ogólniej być przebiegłym, sprytnym), jej mąż znudzony odwraca głowę, rozumiem go, też mam alergię na te marudy. I tak wejdziesz kobieto. Minutę wcześniej czy później, jaka to różnica? Inna pokrzykuje, bo właśnie jej mąż przesunął się parę kroków naprzód, a powinien być koło niej, a w ogóle zginął dziadek. Gdzie jest dziadek? Wszyscy szukamy dziadka. O, dziadek też z przodu, nieposłuszny. Co za rodzina! Wszyscy ją zostawili. Z tyłu burzliwa męska dyskusja na temat obecnego burmistrza Rzymu. O 15.15 z obolałą głową docieram do wejścia. Jaka ulga! Jeszcze tylko kontrol i ogrody przede mną.

 

Straż przyboczna prezydenta

 

Najpierw taras z przepiękną panoramą Wieczego Miasta i kopułą Bazyliki św. Piotra w tle, a mnie jest żal tego gwardzisty (corazziere), praży się w pełnym słońcu i jego mina mówi sama za siebie.

 

A w ogrodach orkiestra przygrywa …. od Ennio Moricone po klasykę, szczęśliwcy upolowali sobie wygodne miejsce w cieniu. Przyd pałacem, też w cieniu inni gwardziści pozują do zdjęć. Dzieciaki wniebowzięte.

 

Orkiestra przygrywa …

 

Ogrody powiem szczerze, są bardzo zadbane, ale nie oszałamiają. Opowiem o nich szczegółowo innym razem. Sporą część zamknięto dla zwiedzających (w tym największe atrakcje: Fontannę Organów i labirynt), ze względów bezpieczeństwa, rzecz jasna, zresztą agenci rozstawieni co 10 metrów, nigdy nie widziałam ich tylu naraz.

 

Większość zwiedzających po wyczerpującej kolejce rzuca się w pierwszej chwili na trawniki, szukając odpoczynku pod palmami. Każdy chce mieć swój kawałek cienia …

 

 

Wędruję sobie pomiędzy labiryntami zieleni i fontannami, a przede mną japońska wycieczka. Rzym ma tyle atrakcji, a oni marnują czas na ogrody prezydenckie? Żadnej innej grupy nie widziałam.

 

Fontanna Caserty

 

I znów kolejka, tym razem ochroniarz prowadzi tłumy do Fontanny Żółwi i Delfinów – jedynej z pitną wodą. To najbardziej pożądany towar tego dnia, pomaga przetrwać upał. W pewnym momencie do ogrodów wjeżdża ambulans, ktoś zasłabł. Tego można się było spodziewać, ale wszystko idzie sprawnie. Technicznie wizyta została przygotowana na medal. Jest punkt medyczny, są przenośne toalety, jest spokój i porządek pomimo takiego przepływu osób.

 

Fontanna Żółwi i Delfinów

 

I kiedy kieruję się w stronę wyjścia kolejna niespodzianka. Prezydenckie konie powracają z odprawy honorowej. Ale dlaczego mają gwiazdę, czy to na stałe, czy tylko dziś jako symbol republiki?

 

Jest 17, a tłumy nie maleją.

 

Godz. 17 kolejka do ogrodów prezydenckich

 

Robię jeszcze krótki spacerek na Piazza Venezia. Spokojnie, dziś nie można podejść do Grobu Nieznanego Żołnierza. 

 

Pod parlamentem na Piazza di Monte Citorio też wieje nudą, zmęczeni strażnicy odliczają minuty do zamknięcia. Jedynie cukiernia sycylijska obok przeżywa oblężenie. Lody, a przede wszystkim granita dla ochłody. 

 

Palazzo Montecitorio

 

Pora wracać do domu, a tam z ekranu telewizyjnego wita mnie prezydent Sergio Mattarella (przewodniczący serbskiego parlamentu przekręcił ostatnio jego nazwisko na Giorgio Mortadella), szkoda, że tak późno wyszedł do ludzi, ale dla niego to był bardzo męczący dzień. Apeluje o życzliwość między politykami ….

Święto Republiki Włoskiej

posted in: Rzymskie tradycje | 0

69 lat temu w referendum przeprowadzonym 2 i 3 czerwca Włosi zagłosowali za republiką. To był koniec rządów monarchii sabaudzkiej, choć do dziś nie brakuje głosów, że komuniści sfałszowali wyniki referendum. Ostatni król z dynastii sabaudzkiej, Umberto II opuścił kraj, udając się do portugalskiego Cascais, arystokratycznego kurortu w pobliżu Lizbony, a władzę na wiele lat objęła Chrześcijańska Demokracja. Co ciekawe, kraj podzielił się na pół: Północ zagłosowała za republiką, Rzym i Południe opowiedziały się za monarchią.

 

Pierwsza strona Corriere della Sera z 6 czerwca 1946 roku z wynikami wyborów foto: wikipedia italia

 

Pełen splendor temu świętu, z uroczystą paradą wojskową przywrócił prezydent Carlo Azelio Ciampi. Jutro Sergio Mattarella po raz pierwszy jako prezydent będzie przewodniczył obchodom święta Republiki Włoskiej.

 

Plac Wenecki, w tle Via dei Fori Imperiali

 

 

Święto Republiki Włoskiej – program obchodów w Rzymie:

 

9.15 – prezydent Mattarella złoży wieniec laurowy przed Grobem Nieznanego Żołnierza na Ołtarzu Ojczyzny.

 

 

10.00 – Via dei Fori Imperiali – przegląd wojsk.

 

Via dei Fori Imperiali

 

15.30 – Plac Kwirynalski – uroczysta zmiana warty.

 

 

15.00 – 19.00 – Pałac Kwirynalski – ogrody prezydenckie otwarte dla publiczności tylko raz w roku – prawdziwa atrakcja!

 

Od 15.00 do 20.00 również Palazzo Montecitorio – siedziba włoskiego parlamentu – będzie otwarty dla publiczności. O 16.00 koncert na placu przed parlamentem.

 

A do tego rzymskie niebo pokryją kolory flagi włoskiej.

 

©italianews24

 

Panteon w różanej szacie

Rzym kocha róże nie tylko w uroczym ogrodzie różanym u stóp Awentynu. Co roku w Zielone Świątki posadzka Panteonu zostaje usłana tysiącem płatków róż wpadających do wnętrza świątyni przez oculus. To piękna tradycja, sięgająca VII wieku, kiedy to starożytny Panteon z woli papieża Bonifacego IV stał się bazyliką chrześcijańską dedykowaną wszystkim męczennikom – Santa Maria ad Martyres. Monsignor Antonio Tedesco zarządzający bazyliką przywrócił ją w 1995 roku. 

 

Panteon – różany deszcz w Zielone Świątki foto www.pantheonroma.com

 

Czerwona róża reprezentuje Ducha Świętego zstępującego na Madonnę i Apostołów zebranych w Wieczerniku. Deszcz czerwonych róż spływa na turystów i wiernych niczym ogniste języki na apostołów. Czerwień już w czasach pierwszych chrześcijan symbolizowała męczeńską krew Chrystusa. 

 

Róże (zarówno w całości, jak i worki pełne płatków) to dar miasteczka Giffoni Valle Piana z prowincji Salerno, skąd pochodzi Monsignor Antonio Tedesco. Hoduje je rodzina Sica z Valle del Picentino. Co roku na tę uroczystość przybywa do Rzymu burmistrz miasteczka, obecnie Paolo Russomando.

 

Strażacy w Panteonie – foto: Comune di Giffoni Valle Piana

 

Pomoc strażaków w Rzymie jest nieoceniona. To oni co roku 8 grudnia dekorują figurkę Madonny wieńczącą Kolumnę Niepokalanego Poczęcia w pobliżu Schodów Hiszpańskich. W najbliższą niedzielę również oni z wysokości 43 metrów przez otwór w kopule zwany ‘okiem nieba’ lub ‘okiem Boga’ zrzucą płatki róż do wnętrza świątyni. 

 

 

Początek mszy 24 maja o godzinie 10.30, po niej około 12.00 – deszcz róż. Miejscowi radzą przybyć już o godzinie 8 ze względu na spodziewane tłumy. 

 

Photo on the top: Funweek

 

 

  • Palazzo del Freddo

Miłość o smaku lodów pistacjowych – Palazzo del Freddo

Ona, kobieta pełna fantazji, wymyśliła lód na patyku, który nazwala ”ninetto”, tak czule zwracała się do swojego męża. On odwdzięczył się i dedykował jej lody pistacjowe (cassata Giuseppina). Razem stworzyli imperium lodowe i pierwszą fabrykę lodów we Włoszech – il Palazzo del Freddo.

 

Palazzo del Freddo – najstarsza włoska wytwórnia lodów

 

A wszystko zaczęło się od przedsiębiorczego Giacomo Fassi rodem z Saluzzo w prowincji Cuneo, który postanowił spróbować szczęścia w nowej stolicy, ale wcześniej przybył na Sycylię. Tam poznał kobietę swojego życia, rezolutną Giuseppinę z Palermo. Poślubił ją i z niewielkim kapitałem przybyli do stolicy w 1876 roku. Rzym przypominał wtedy jeden wielki plac budowy, rozkwitały zwłaszcza nowe, modne dzielnice takie jak: Eskwilin, Wiminał i Kwirynał. Warto tylko dodać, że w 1870 roku ludność Wiecznego Miasta liczyła 200 tys. mieszkańców, na początku XX wieku już ponad 600 tys. Intuicja podpowiedziała Giacomo otworzyć lokal właśnie w jednej z nich, w pobliżu Kwirynału – siedziby władz królewskich.

To właśnie przy Via IV Novembre, ruchliwej arterii, którą codziennie pomykały karoce, w 1880 roku spełnił swoje marzenia ( pod numerem 155, na rogu Via IV Novembre i Via Tre Cannelle, dziś znajduje się tam sklep skórzany, po drugiej stronie ulicy jest wejście na Forum Trajana). Sycylijski płomień i piemoncka solidność. To musiało się udać! I rzeczywiście interes kwitł. Sprzedawano w nim pokruszony lód (słynny rzymski napój grattachecca) z dodatkiem świeżych owoców oraz piwo Peroni, przeżywające wówczas złoty okres produkcji. Czy coś mogło lepiej gasić pragnienie w upalne, rzymskie dni?  Sukces był ogromny. Lokal szybko zyskał renomę, przychodzili tu urzędnicy Kwirynału i pracownicy dworu królewskiego, a ponieważ mały Giovanni, drugi syn pary (urodził się w 1880 roku) od dziecka pomagał rodzicom w sklepiku, zaskarbił sobie sympatię kucharzy królewskich i już w 1900 roku rozpoczął staż jako cukiernik i lodziarz na dworze króla Wiktora Emanuela III.

 

 

 

Wszelkiego rodzaju sorbety, a potem lody były zarezerwowane tylko dla podniebień królewskich i arystokracji. Lód kosztował fortunę. Magazynowano śnieg w górach (najlepszy pochodził z okolic Monteflavio, u stóp Monte Pelecchia, powyżej 1300 m. n.p.m.). Przechowywano go w specjalnych pieczarach wyścielonych słomą. A stamtąd w specjalnych dzbankach glinianych transportowano do Rzymu, rocznie około 250 ton. Okoliczni mieszkańcy modlili się do Matki Boskiej Śnieżnej o jak najlepsze opady śniegu, bo dawał im utrzymanie.

 

Giovanni szybko zdobył sławę wyrafinowanego rzemieślnika i cieszył się już wówczas tak ogromnym uznaniem na dworze królewskim, że z powodzeniem mógł utrzymać cala rodzinę przez kilka pokoleń.  W 1902 roku zmarł nagle ojciec, Giacomo, mając zaledwie 52 lata. Matka przejęła stery w firmie. Rok później jednak wyszedł dekret królewski, nakazujący całemu personelowi kuchennemu zgolenie wąsów i brody ze względów higienicznych. A Giovanni kochał swoje wąsy i nie chciał się ich pozbyć! Zrezygnował więc z intratnej posady królewskiej i razem z matką i starszym bratem otworzył lokal przy Piazza Navona – ”Nino all’agonale”. I znów mieli nosa do interesów, albowiem do kawiarni i lodziarni ściągali senatorowie z pobliskiego Palazzo Madama. Ale Giovanniego nosiło. Zostawił dobrze prosperujący lokal bratu, a sam wyruszył w poszukiwaniu nowych smaków i technologii.

 

Piazza Navona

 

I powrócił, w 1910 roku z nowym lokalem – ”Grande Gelateria Elettrica Siciliana” przy Via Piave 9/11/13 w poblizu Piazza Fiume, do dziś bardzo eleganckiej dzielnicy Rzymu, w pobliżu Via XX Settembre. W wielkim stylu, bo z chłodziarkami elektrycznymi, prototypami lodówek. Tego nie mial jeszcze nikt. Elektryczność pojawiła się w Rzymie około 1907 roku i rodzina Fassi miała ją jako jedna z pierwszych. Maszyny pochodziły z Niemiec, kosztowały fortunę. Zapłaciła za nie firma Peroni, producent piwa, dając kredyt zaufania Giovanniemu, który zresztą wcześniej spłacił im długi pozostawione przez ojca.

 

Mózgiem lokalu były dwie kobiety, dwie Giuseppiny: matka i żona Giovanniego. Żona wymyśliła słynne ”Ninetto” – lód na patyku (Ninetto to zdrobnienie od Giovanniego). Giovanni z kolei dedykował jej lody o smaku pistacjowym (słynna ‘cassata Giuseppina’). To wielki hołd złożony sycylijskiej żonie, bo lody pistacjowe to do dziś ulubione lody Włochów. A Bronte na Sycylii jest światową stolicą pistacji.

 

Giovanni doceniał kobiety, ich intuicję, pracowitość. W ofercie lokalu znalazły się również ‘‘le Caterinette” – dedykowane emancypantkom  z Turynu, przedsiębiorczym krawcowym, nazywanym tak na cześć ich patronki, świętej Katarzyny. Giovanni jako pierwszy wprowadził rożki, na wynos, a wewnątrz lokalu lody serwowano w szklanych pucharkach Słowem lody zeszły z wyżyn, stały się bardziej dostępne, choć nadal był to towar ekskluzywny.

 

Giovanni Fassi znalazł swoją bezpieczną przystań przy Via Piave. W 1913 roku zmarła matka, rok później wybuchła wojna. Rodzina Fassi organizowała wiele imprez dobroczynnych na rzecz rodzin żołnierzy przebywających na froncie. Po wojnie lokal stał się modny: odwiedzali go wpływowi poeci: Gabriele d’Annunzio, Trilussa. Ale Giovanni i Giuseppina nie spoczęli na laurach.

 

 

Okazja nadarzyła się w 1924 roku. Za 700 tys. lirów (ogromną sumę jak na tamte czasy) kupili kompleks przy Via Principe Eugenio, 65-67. 700 metrów kwadratowych dawnej stajni wojskowej, w której stacjonowały karoce i konie. Zatrudnili znakomitego architekta Gustava Vanniniego, który wybudował pałac zgodnie z trendami liberty. Wnętrza wypełniły marmury z Pietrasanta. Ogółem remont pochłonął ponad 2 mln lirów. Sprowadzono nowe maszyny do produkcji lodów, kontuary, lodówki. A w 1927 rok Fassi wynalazł telegelato Giuseppina – pierwsze lody na wynos. W końcu w 15 rocznicę śmierci swojej mamy, 11 maja 1928 roku wraz z żoną zainaugurował swoje imperium – Palazzo del Freddo. Lokal przy Via Piave przekazał młodszej siostrze – Annunziacie. Zaglądał tam nawet kardynał Eugenio Pacelli, przyszły papież Pius XII.

 

 

Palazzo del Freddo
Palazzo del Freddo

 

Nazwą marketingowo trafił w dziesiątkę, Pałac Zimna, każdy marzył o chłodzie w rzymskie, upalne dni. Na fasadzie budynku widnieje 1880 rok – rok urodzin Giovanniego.

 

Telegelato Giuseppina stało się sztandarowym produktem firmy. Tele – czyli lontano, daleko od lodu, słowem pierwsze lody konfecjonowane, które mogły przeżyć bez lodówki. Sprzedawano je w całych Włoszech, a ówczesny minister sil powietrznych – Italo Balbo sprowadzał je do Libii.

 

Po lody wpadał często kierowca Mussoliniego, albowiem dzieci Mussoliniego szalały za nimi. W 1938 roku Hitler odwiedził Rzym. Jeszcze raz Giovanni powrócił na królewski dwór. Po latach zwierzał się synowi: Wyszedłem stamtąd  jako niewolnik, powróciłem jako pan. Hitlera podjął trójkolorowym tortem lodowym, ozdobionym truskawkami, śmietaną i swastyką ułożoną z ziaren kawy.

 

 

Telegelato Giuseppina – Palazzo del Freddo

 

 

Ale dobre czasy skończyły się wraz z wybuchem wojny. Brat Salvatore poszedł na front. Zaczęło się zaciskanie pasa, brakowało żywności, nikt nie myślał o lodach, można było je robić tylko z owoców. W 1942 roku ostatecznie zamknięto lodziarnię. Rok później, w lipcu 1943 roku naziści zbombardowali dzielnice San Lorenzo i Tibutrino. Palazzo del Freddo zamienił się w skład żywności dla ludzi pozbawionych dachów nad głową. W dniu wyzwolenia Rzymu wygłodniały tłum rzucił się na jedzenie. 4 czerwca 1944 roku do Rzymu wkroczyły wojska amerykańskie. Na rogu Via Principe Eugenio płonął wóz pozostawiony przez uciekających Niemców. Giovanni z 12-letnim synkiem Leonidą poszli obejrzeć go. Tę ciekawość Giovanni mógł przypłacić życiem. Odprysk z wybuchu auta trafił prosto w niego, na szczęście odbił się od medalika zawieszonego na szyi. Syn traktował ten medalik niczym relikwię. W 1944 roku Fassi wynajął lokal amerykańskiemu Czerwonemu Krzyżowi. Amerykanie podłączyli elektrykę do pobliskich drutów tramwajowych i zaczęli produkować lody śmietankowe i czekoladowe. Byli tu dwa lata, do 1946 roku. Potem Giovanni powrócił, maszyny do produkcji przemysłowej sprzedał Alfredowi Wisnerowi, kierownikowi administracyjnemu amerykańskiego Czerwonego Krzyża, który rok później otworzył  pracownię w dzielnicy Pigneto i gorąco namawiał Giovanniego do przystąpienia do produkcji lodów przemysłowych. Ten odmówił, ale posłał tam swojego przyjaciela i byłego pracownika – Italo Barbianiego. Razem stworzyli lody Algida – markę znaną dziś na całym świecie.

 

Lodowe smaki w Palazzo Freddo

 

Po wojnie, w 1961 roku firmę przejął syn Giovanniego Leonida. Zarządzał nią do 1991 roku. Giovanni Fassi zmarł w 1977 roku, w wieku 97 lat, jego żona przeżyła go o 5 lat. Fabrizio Fassi w latach 70-tych wylansował jeszcze jeden sławny produkt, tak bardzo kojarzący się z rzymską tradycją – sanpietrini. Kostkę brukową, która pokrywa Rzym znają wszyscy. Sanpietrini to pracownicy fabryki opiekującej się Bazyliką św. Piotra. Należał do nich ojciec Arturo Mari – słynnego fotografa Jana Pawła II.

 

Sanpietrini są znakomite. Klasyczne, pokryte czekoladą lub kolorowe. Wewnątrz lody o różnych smakach. Warte grzechu! (0.80 centów za sztukę).

 

 

Ostatni zarządzający firmą,  Andrea w 2014 roku sprzedał lokal Koreańczykom (na drzwiach wejściowych widnieje napis Roma Seoul), to oni mają licencję na otwieranie nowych lodziarni w Korei, Stanach Zjednoczonych i Szanghaju. Globalizacja dotarła i tutaj. Rzymianie narzekają, że zamiast inwestować w jakość lodów, Fassi sprzedali je obcym. To wciąż są lody dobrej jakości, o czym świadczą również tłumy miejscowych, z dobrą ceną, co jest doceniane wśród galopującej mody na lodziarnie bio, gdzie cena zwala z nóg (czasem ponad 3,5 euro za małą porcję), a jakość pozostawia wiele do życzenia).

 

 

Palazzo del Freddo – obecnie wlasnosc Koreanczykow

 

Po dawnych czasach pozostał wystrój, przepiękne grafiki i plakaty na ścianach. W rogu stoją dawne urządzenia, m.in. do ubijania śmietany. Fabrykę zresztą można zwiedzać grupowo (min. 10 osób).

 

 

A siostra Annunziata z powodzeniem prowadziła kawiarnię przy Piazza Fiume. To był elegancki lokal, doskonale znany szachistom, którzy wpadali tu na małą partyjkę. Działał do 1989 roku, kiedy to książę Torlonia wyeksmitował ich stąd. Prawnuczka Annunziaty żyje w Australii. Potomkowie w Rzymie otworzyli wkrótce Cafè Fassi przy Via Nomentana, 25 ale już nie utrzymała dawnej klasy. Niewiele osób tu zagląda, a ci, którzy przyjdą, nie wracają, bo uskarżają się na opryskliwy personel.

 

Jeśli znajdziecie się w pobliżu Bazyliki Santa Maria Maggiore, odwiedźcie Palazzo del Freddo. To piękna karta najnowszej historii Rzymu. Pokolenia rzymian wychowały się na lodach Fassi.

 

Palazzo del Freddo

Via Principe Eugenio, 65

 

otwarty przez cały rok

od marca do października

poniedziałek – nieczynny

wtorek – czwartek 12.00 – 00.00

piątek – sobota 12.00 – 00.30

niedziela 10.00 – 00.00