Oratorium św. Sylwestra – klejnot średniowiecza

Oratorium św. Sylwestra to miejsce, które powinien zobaczyć każdy miłośnik Rzymu. To prawdziwy klejnot sztuki średniowiecza. Nie ma tu przypadkowych turystów. Przychodzą jedynie ci, którzy chcą pooddychać atmosferą dawnych wieków i podziwiać fenomenalne XIII-wieczne freski – jedyne, które przetrwały średniowiecze.

 

 

Oratorium św. Sylwestra – wejście z dziedzińca

 

Oratorium św. Sylwestra jest częścią kościoła Santi Quattro Coronati – wspaniałego obiektu sakralnego, położonego na wzgórzu Celio, między Koloseum a Lateranem. Z daleka przypomina warownię i aby dostać się do wnętrza, musimy pokonać dwa dziedzińce. Po prawej stronie ostatniego dziedzińca widzimy tabliczkę – monache agostine – tym obiektem, jak i wspaniałą aulą gotycką zwaną Kaplicą Sykstyńską średniowiecza (drzwi widoczne na zdjęciu) opiekują się siostry augustianki klauzurowe. Jest ich 16. Należy nacisnąć dzwonek znajdujący się po prawej stronie koła obrotowego (to właśnie tu dawniej przynoszono porzucone niemowlęta, a siostry jeszcze w XVIII wieku prowadziły duży sierociniec). Po chwili za kratą pojawia się siostra i po uiszczeniu drobnej oferty – 2 euro – otwiera automatycznie drzwi kaplicy – naprzeciwko kraty.

 

Oto przed nami odsłania się maleńka, prostokątna kapliczka. Sklepienie pokryte gwiazdami i krzyżami – tak wyglądało również sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej przed restauracją Michała Anioła. Jesteśmy sami naprzeciw niezwykłego piękna. 11 fresków w stylu bizantyjskim, opowiada legendę ‘fałszywej darowizny’, którą cesarz Konstantyn przekazał papieżowi Sylwestrowi. Kaplicę wzniesiono w 1246 roku, freski powstały dwa lata później. W XVI wieku oratorium opiekowali się rzeźbiarze i kamieniarze.

 

Sąd Ostateczny i sceny 1-3 legendy

 

Opowieść rozpoczyna się na ścianie wejściowej kaplicy, ale ponad nią widnieje Sąd Ostateczny: Chrystus siedzi na tronie, towarzyszą mu Dziewica Maryja, św. Jan Chrzciciel, apostołowie i aniołowie. Ten po lewej zwija rozgwieżdżony firmament – tak oto kończy się świat – czyż nie genialne?

 

Bohaterowie legendy to cesarz Konstantyn i papież Sylwester.

 

 

1 scena  Cesarz Konstantyn zapada na trąd. Niektórzy pogańscy kapłani doradzają mu zabić małe dzieci i wykąpać się w ich krwi – może to uzdrowi cesarza. Jednak Konstantyn poruszony płaczem matek, odstępuje od takiego barbarzyńskiego pomysłu.

 

2 scena – Tej samej nocy chory Konstantyn (na jego twarzy i ciele można dostrzec czerwone plamy) we śnie widzi św. Piotra i Pawła, którzy doradzają mu, aby poprosił o pomoc papieża Sylwestra – ten wskaże mu źródło, a po zanurzeniu w jego wodach cesarz odzyska zdrowie.

 

3 scena – Konstantyn poruszony snem wysyła trzech posłańców na Górę Soratte, gdzie przebywa papież Sylwester.

 

Scena 4 i 5 legendy

 

4 scena – Posłańcy niczym Trzej Królowie wdrapują się na wzgórze i przekonują papieża do przyjazdu do Rzymu.

 

5 scena –  Papież przybywa do cesarza, pokazuje mu ikonę świętych Piotra i Pawła, których to cesarz rozpoznaje ze snu.

 

Scena 6 i 7 legendy

 

6 scena – Papież Sylwester chrzci cesarza Konstantyna poprzez zanurzenie go w misie chrzcielnej – jak pierwszych chrześcijan –  i uzdrawia go. Konstantyn nawraca się na chrześcijaństwo.

 

7 scena – Cesarz Konstantyn w akcie wdzięczności wręcza papieżowi tiarę – symbol władzy kościelnej, mały parasol zwany sinichio – symbol godności cesarskiej i białego konia – symbol szczęścia. Zwróćcie uwagę, że to papież siedzi na tronie, a Konstantyn ugina kolana przed papieżem.

 

Scena 8 legendy

 

Scena 8 – Papież na białym koniu wjeżdża do Rzymu, Konstantyn idzie piechotą i wprowadza go na dzisiejszy Lateran, a sam przenosi stolicę na wschód imperium.

 

Na przeciwległej ścianie gorzej zachowane freski koncentrują się wokół matki cesarza Konstantyna – św. Heleny.

 

Oratorio San Silvestro 5

 

 

9 scena – Helena przysłuchuje się dyskusji papieża z rabinem. Rabin wymawia słowo Bóg i uśmierca byka, papież po wypowiedzeniu słowa Chrystus wskrzesza zwierzę. To tylko pokazuje napięte stosunki między papiestwem a wspólnotą żydowską.

 

10 scena – Matka Konstantyna – Helena odnajduje w Jerozolimie relikwie św. Krzyża.

 

11 scena – praktycznie niewidoczna, bo bardzo zniszczony fresk: papież Sylwester uwalnia Rzym od smoka.

 

Okazało się, że darowizna Konstantyna – czyli dokument zwany Constitutum Constantini datowany na 313 rok, wedle którego cesarz Konstantyn przekazał Kościołowi ogromną władzę i przywileje, a sam przeniósł ośrodek władzy cesarskiej do Konstantynopola (który de facto jeszcze nie istniał, bo został  założony w 330 roku) to najsłynniejszy falsyfikat w historii Kościoła Zachodniego. Został spreparowany w środowisku kościelnym kilka wieków później, w połowie VIII wieku, aby uzasadnić powstanie państwa kościelnego i jego imperialne dziedzictwo. Legenda związana z osobą cesarza Konstantyna i papieża Sylwestra doskonale służyła ideologii kościelnej, w związku z czym nikt nie podważał autentyczności dokumentu, choć pojawiały się wątpliwości. Fałszywkę odkrył w 1440 roku młody, ale niezwykle inteligentny humanista i kanonik laterański – Lorenzo Valla znany ze swojej drobiazgowości. Oprócz niezgodności dat Valla zwrócił również uwagę na fakt, że darowizna cesarska była na bakier z ówczesnym prawem. Cesarz nie mógł przekazać, a papież objąć tychże dóbr, bo taki akt nie miał żadnej mocy prawnej. Traktat młodego kanonika został opublikowany w protestanckich Niemczech, a w 1520 roku, przeczytał go Marcin Luter, nazywając papieża Antychrystem. Kościół katolicki szybko wpisał traktat na listę ksiąg zakazanych jako szczególnie niebezpieczny dla wiary.

 

Oratorium św. Sylwestra

 

Oratorium św. Sylwestra można odwiedzić od poniedziałku do soboty w godzinach 10.00-11.45 i 16.00-17.45 i w niedzielę tylko po południu.

Borromini – mistrz iluzji – Galleria Spada

posted in: Perły Rzymu | 0

Ten pałac to prawdziwy labirynt cudów. I jakże tu nie wejść, skoro zaprasza sam Romulus, na kolejnym dziedzińcu witają nas najważniejsi antyczni bogowie, a genialny Borromini pozostawił potomnym niespodziankę, która wciąż wprawia zwiedzających w osłupienie. Lubicie magię i niewinne oszustwo? 

Palazzo Spada – wejście

W sąsiedztwie gwarnego Campo de’ Fiori czekają na Was dwie perły: Palazzo Farnese – siedziba Ambasady Francji – najpiękniejszy i najbardziej elegancki renesansowy pałac Wiecznego Miasta z oszałamiającą Gallerią dei Carracci i Palazzo Spada – przy Piazza Capo di Ferro, 13 – dziś siedziba Rady Państwa. Renesans w pełnej krasie. Zatrzymajcie się na chwilę przed fasadą, by podziwiać ośmiu władców najbardziej zasłużonych dla historii Rzymu: jest Romulus, Numa Pompilio, Trajan, Juliusz Cezar, Oktawian August. Na ostatnim piętrze fasady, w kwadratach, po łacinie przedstawiono najważniejsze osiągnięcia każdego z nich.

Palazzo Spada – fasada

Powyżej flag dwie postaci trzymają herb rodu Spada: trzy miecze ułożone w poprzek, a powyżej nich trzy lilie. Ale to nie familia Spada, lecz kardynał Girolamo Capodiferro dał mu początek. Budowę rozpoczęto w 1540 roku, a pałac ukończono w niespełna 10 lat. Niewiele wiemy o działalności kardynała – pozostawił po sobie tajemniczy symbol – psa siedzącego pod kolumną (widoczny w każdym medalionie powyżej posągów) interpretowany jako dowód szczególnego przywiązania kardynała do wiary katolickiej.

Palazzo Spada – wewnętrzny dziedziniec

Wewnętrzny dziedziniec jest jeszcze piękniejszy. Spoglądają na nas ‘najważniejsi’: Jowisz, Mars, Wenera, Junona, Minerwa, Herkules – słowem cały Parnas. Ale to nie koniec cudowności.

W 1632 roku pałac zakupił kardynał Bernardino Spada, a jego przebudową zajął się nie kto inny jak Borromini. Dzięki pomocy słynnego matematyka tamtych czasów – Ojca Giovanniego Marii de Bitonto i wsparciu kardynała Spady – wielkiego miłośnika rozwiązań perspektywicznych, Borromini stworzył arcydzieło iluzji. Mowa o korytarzu – galerii mieszczącej się na kolejnym dziedzińcu pałacowym, powstałej w latach 1652-1653.

Zimowy widok na Perspektywę Borrominiego

Oto mamy przed oczami słynny korytarz, sprawia wrażenie długiego, co najmniej 30-metrowego, w rzeczywistości ma niewiele ponad 8 metrów. Figurka Marsa na końcu galerii wydaje się naturalnej wielkości, a ma tylko 60 centymetrów. Jak Borromini uzyskał taki efekt? Otóż zastosował zasady tzw. perspektywy przyspieszonej (prospettiva solida accelerata), czyli techniki pozwalającej kreować przestrzenie większymi niż wydają się w rzeczywistości. Ściany boczne, podłoga i sufit zbiegają się w jednym punkcie (szkic poniżej), tworząc niezwykłe złudzenie optyczne.

perspektywa

Przyjrzyjcie się bliżej galerii i fenomenalnemu rozwiązaniu Borrominiego.

Korytarz Borrominiego

Kolumny korytarza nie są ustawione paralelnie, lecz wszystkie zmierzają do jednego wspólnego punktu ( tam, gdzie stoi figurka Marsa). Podłoga się unosi, kolumny zmniejszają, a sufit obniża. Przy wejściu do galerii kolumny mają 5,8 metrów wysokości, przy wyjściu – tylko 2,5. Szerokość galerii zmniejsza się z 3,5 do 1 metra. Dopiero pokonując cały korytarz dostrzeżemy mistrzostwo Borrominiego. Niestety, galerię można podziwiać tylko z daleka, zwykle wchodzą tam tylko przewodnicy. 

Perspektywa Borrominiego – figurka Marsa

Może Borromini chciał przekazać coś głębszego – oto istnieje rzeczywistość ukryta poza zasięgiem naszego wzroku, niczym nasz Mickiewicz: tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga?

Wewnątrz pałacu mieści się ciekawa kolekcja obrazów kardynała Spady.

Kiedy opuszczaliśmy pałac, dostrzegliśmy tego ogromnego kocura. Siedział dumny, ignorował fotografujące go tłumy, prawdziwy pan i władca.

Wypasiony kot przed wejściem do Galerii Spada

Galleria Spada

Piazza Capo di Ferro, 13

Otwarta od środy do poniedziałku 8.30 – 19.30, nieczynna we wtorki, 1 maja i 25 grudnia.

Wstęp €5 (Perspektywa Borrominiego + galeria obrazów)

Oficjalna strona galerii http://galleriaspada.beniculturali.it

Dyrekcja Polo Museale del Lazio, do którego należy Galleria Spada zdecydowała, że obiekt będzie można zwiedzić za darmo:

w pierwszą niedzielę miesiąca od pazdziernika do marca, a w 2019 roku będą to następujące daty:

6/10, 3/11, 1/12

w każdy czwartek listopada i grudnia

7/11, 14/11, 21/11, 28/11

5/12, 12/12, 19/12, 26/12

Verano – najpiękniejszy rzymski cmentarz

posted in: Perły Rzymu | 3

Cmentarz Verano – rzymskie miasto umarłych, nie jedyne w stolicy, a zupełnie nieznane turystom. Mam wrażenie, że wszyscy szturmują cmentarz protestancki na Testaccio, a Verano nikt nie odwiedza za wyjątkiem turystów z Dalekiego Wschodu. Japończycy, Koreańczycy i Chińczycy są wszędzie. A szkoda, bo Anioł Nocy jest równie piękny jak Anioł Boleści. A na cmentarz łatwo dotrzeć. Verano to kawał współczesnej historii włoskiej, a rzymskiej w szczególności. Monumentalny – 83 ha powierzchni. To prawie dwa razy więcej niż paryski Père-Lachaise. Prawdziwe muzeum pod gołym niebem. W cieniu cyprysów i pobliskiej Bazyliki San Lorenzo spoczywają aktorzy, poeci, rzeźbiarze, politycy, zamożne rody i zwykli mieszkańcy. Trudno go ogarnąć za jednym razem. Miejscowi poruszają się po cmentarzu samochodami, a w dniach pamięci o zmarłych kursuje również specjalna nawetka. 

 

 

Cmentarz Verano - Brama wejściowa
Cmentarz Verano – Brama wejściowa

 

Verano jest miejscem pochówku od blisko dwudziestu wieków, tu znajdowały się katakumby Świętej Cyriaki (Santa Ciriaca). Nazwa pochodzi z czasów republiki: il campo dei Verani. Zbudowany podczas okupacji napoleońskiej w latach 1805-1814. Zaprojektował go słynny architekt epoki Giusseppe Valadier (twórca m.in. Piazza del Popolo) w latach 1807-1821. Poświęcony w 1835 roku. Rozbudowany po zjednoczeniu Włoch pod kierownictwem Virginia Vespignaniego. To on jest twórcą bramy wejściowej ozdobionej czterema figurami przedstawiającymi Medytację, Nadzieję, Miłosierdzie i Ciszę (1880). Dzielnica San Lorenzo ucierpiała podczas bombardowania alianckiego 19 lipca 1943 roku, kiedy to Bazylika San Lorenzo (św. Wawrzyńca), oraz najstarsza część cmentarza -monumentalne i kwadratowy portyk – poniosły najdotkliwsze straty.

 

 

Na środku placu posąg Chrystusa wstępującego do nieba z łacińskim napisem: Ja jestem życiem i zmartwychwstaniem.

 

Chrystus wstępujący do nieba

 

 

Za nim widoczna Kaplica Matki Bożej Miłosiernej. A pod portykami prawdziwe dzieła sztuki.

 

 

Kwadratowy portyk

 

Mnie najbardziej urzekł Anioł Nocy (Giulio Monteverede). Ileż w nim zadumy! I piękna.

 

Anioł Nocy – Giulio Monteverde

 

Emilia Lombardi – matka, żona – tuląca swoje dziecko

 

Emilia Lombardi
Emilia Lombardi

 

oraz grób rodziny Vitali.

 

Grób rodziny Vitali
Grób rodziny Vitali

 

Zachwycone siostry zakonne nie mogły oderwać oczu od spotykanych posągów.

 

Zakonnice na Verano

 

Grobowce rodzinne wznoszone na Verano w XIX i na początku XX wieku są pełne kolorowych fotografii.

 

Grobowce rodzinne sprzed lat

 

Dziś na Verano mogą być pochowani tylko ci, którzy posiadają rodzinny grobowiec. Brak miejsc. A już od dawna grobowce zastąpiły ‘szuflady’.

 

Wiele grobów jest zlokalizowanych wzdłuż głównych alejek.

 

Groby przy drodze
Groby przy drodze

 

A niedaleko kwadratowego portyku znalazłam bardzo ‘rzymski’ grób – Goffredo Mameli – autor słów hymnu włoskiego, zmarł mając zaledwie 22 lata wskutek ran podczas obrony Republiki Rzymskiej w 1849 roku. Strzeże go wilczyca z bliźniakami.

 

Goffredo Mameli

 

Piękna nie brak i wśród znanych, i zwykłych mieszkańców.

 

Carlo Bianchi – rzeźbiarz

 

 

Ettore Petrolini – pisarz

 

Molinari

 

Wierzę, że zmartwychwstanę

 

Są wspaniałe kaplice rodowe wykorzystujące nowe trendy dekoracyjne początków XX wieku.

 

Kaplica Sant’Elia Gela Menabrea

 

wielcy aktorzy: Roberto Rossellini, Marcello Mastroianni, Alberto Sordi, Vittorio de Sica, Vittorio Gassmann.

Literaci: Giuseppe Gioacchino Belli, Trilussa, Cesare Pascarella, Alberto Moravia.

Tysiące żołnierzy poległych podczas walk o zjednoczenie Włoch, w czasie I i II wojny światowej.

 

Verano

 

 

I tysiące zwykłych mieszkańców, którzy pozostawili swój mały ślad w tym mieście. I te same chryzantemy, które zdobią polskie groby. Cięte, wstawiane do wazonów, w donicach tylko wzdłuż drogi.

 

1 listopada – aleje cmentarza rzymskiego

 

Dziś po południu, o 16.00 papież Franciszek odprawi na Verano mszę świętą. Pamiętajmy o naszych bliskich, nie tylko przy okazji Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznych. Bo tak długo żyją, jak długo są obecni w naszych wspomnieniach.

 

Przygotowania do mszy papieskiej 1 listopada

 

 

Dojazd na cmentarz Verano: metro B (przystanek Policlinico) lub tramwajem 3 z San Giovanni in Laterano lub Piazzale Ostiense (przystanek naprzeciwko cmentarza). Wejście: Piazzale del Verano, 1.

 

1 i 2 listopada bez rezerwacji, a do końca listopada w każdą sobotę i niedzielę (po uprzedniej rezerwacji) można zwiedzać cmentarz z przewodnikiem według wybranej trasy (jest ich 11). Szczegóły na stronie cmentarza.

 

 

Zakochaj się w Coppedè

posted in: Perły Rzymu | 0

Coppedè ożyło przede wszystkim dzięki dobremu marketingowi i rosnącej popularności Halloween. Dwadzieścia lat temu nikt nie wspominał Coppedè, mało kto z mieszkańców słyszał o tym miejscu, a przecież pierwsze pałace ukończono już w 1921 roku. To specjaliści od marketingu wykreowali je na dzielnicę grozy, choć formalnie żadną dzielnicą nie jest (leży natomiast w bogatej dzielnicy Trieste), to zaledwie jeden placyk i kilka okalających go uliczek. Do tego dodano legendę o samobójczej śmierci architekta, bo to zawsze działa na wyobraźnię, choć Gino Coppedè zmarł na raka płuc. Odkurzono dawne filmy grozy, których scenerią był jeden z pałaców przy placu Mincio. I machina ruszyła dość skutecznie, bo od kilku lat Coppedè szturmują turyści. 

 

 

 

Do Coppedè pojechałam w niedzielne popołudnie pod koniec października ubiegłego roku. Było pusto, sennie, pałace przy Piazza Mincio kąpały się w promieniach jesiennego słońca. Urzekła mnie teatralność tego miejsca. Już na pierwszy rzut oka widać, że artysta lubił bawić się formą. Spodobał mi się ten eklektyzm: od antyku, poprzez średniowiecze, barok i art nouveau (Włosi nazywają ją liberty). Jest miejsce i na wysmakowane kopie antycznych herosów, i na Madonnę z Dzieciątkiem. Piękno Coppedè to piękno detali zamkniętych w kamieniu: motywów kwiatowych, geometrycznych, figur zwierząt: od orłów, żab, pająków, po skrzydlate lwy. Trzeba je smakować niespiesznie, powoli, choć zastanowiła mnie spora ilość niepokojących maszkaronów ozdabiających pałace, z grymasem na twarzy. Co właściwie artysta chciał w ten sposób wyrazić, a może zakląć smutek w kamień?

 

 

Kiedy Gino Coppedè otrzymuje to zlecenie w Rzymie, jest już uznanym architektem w Genui. Ale północ Włoch zawsze jest bliżej nowych trendów artystycznych. Rzym to papieże, to klasyka, nowe, choć wchodzi po zjednoczeniu Włoch, jest wciąż egzotyczne. I nawet realizując swój projekt w oddalonej od centrum rodzącej się dzielnicy nowej burżuazji, między Salario i Trieste, Coppedè musi nawiązać do rzymskiej tradycji. Robi to w najbardziej wyrafinowanej formie: buduje łuk triumfalny wzorem Rzymu cesarzy na skrzyżowaniu Via Tagliamento i Via Dora, a na środku Piazza Mincio umieszcza Fontannę Żab – ponoć w hołdzie Berniniemu, mając w pamięci jego wspaniałą Fontannę Żółwi. Prace zleca Società Anonima Edilizia Moderna, finansują je Cerruti i Becchi, formalnie ruszają w 1915 roku. Jako pierwszy zostaje ukończony Pałac Ambasadorów (1921) łączący łuk. Potem następne pałace i pałacyki, łącznie 45 budynków. Luigi Coppedè umiera w 1927 roku. Prace kontynuuje Paolo Emilio André.

 

 

 

I kiedy tak stoimy przed łukiem otwierającym Coppedè, wyłania się ten niesamowity żyrandol z kutego żelaza, niezwykle artystyczny, wewnątrz kolorowy i pełen niesymetrycznych elementów. Jesienno-zimowymi wieczorami i nocami pewnie groźnie brzęczy poruszany wiatrem i wtedy rzeczywiście tworzy nieziemską scenerię.

 

 

Łuk Triumfalny – Coppedè

 

 

A po drugiej stronie łuku jest już całkiem przyjemnie. Serce Coppedè to Plac Mincio otoczony trzema bajkowymi pałacykami.

 

Piazza Mincio

 

Ten najsłynniejszy, najpiękniejszy i najczęściej fotografowany to Villino delle Fate – Chatka Wróżek – przy Piazza Mincio3/Via Brenta 7, ukończony w 1924 roku. Kolorowy, pełen łuków, wieżyczek, finezyjnych ozdobień z kutego żelaza. I niedostępny dla zwiedzających, bo jest prywatnym obiektem mieszkalnym.

 

Coppedè – Villino delle Fate – Chatka Wróżek

 

Trochę szkoda, bo kto wie, jakie cuda i rozwiązania kryją się wewnątrz. Na pocieszenie pozostają trzy piękne freski w hołdzie trzem najsłynniejszym włoskim miastom.

 

Villino delle Fate – Florencja

 

 

Jest Florencja – Firenza Bella – rodzinne miasto architekta (urodzony w 1866 roku), a w niej Dante, Petrarka, w oddali kopuła baptysterium i wieża Palazzo Vecchio.

 

 

Villino delle Fate – Wenecja

 

 

Jest dumna Wenecja ze skrzydlatymi lwami świętego Marka i swoją flotą.

 

Villino delle Fate – Rzym

 

 

Wreszcie Rzym z nieśmiertelną wilczycą, Romulusem i Remusem.

 

Zdumiewa mnóstwo wyrafinowanych detali ogrodzenia, a nawet zegar słoneczny na ścianie ogrodu, widoczny jeśli bramy są otwarte i ktoś z lokatorów opuszcza właśnie posesję.

 

 

Fontanna Żab – Fontana delle Rane – pełna żab, na samej górze osiem, pod spodem potwory z ludzka twarzą. Niemalże do znudzenia każdy przewodnik przywołuje kąpiel Beatlesów w 1965 roku, kiedy koncertowali w pobliskim klubie Piper. Wtedy było to szokujące, dziś Anglicy i Amerykanie nie oszczędzają żadnej fontanny Wiecznego Miasta, bezwstydnie wchodzą nocą nawet do Fontanny Czterech Rzek na Piazza Navona.

 

 

Przy Piazza Mincio, 4 – Palazzina del Ragno – Pałacyk Pająka budowany w latach 1920-24. Hołd złożony pracy w postaci pająka – symbolu pracowitości, a na samej górze, powyżej balkoniku rycerza z napisem łacińskim Labor.

 

 

I wreszcie pałac przy Piazza Mincio, 2. Bezimienny, choć mieszkańcy nazywają go Hospes Salve – od motta umieszczonego przez Gino Coppedè. 

‘Ingredere has aedes quisquis es: amicus eris. Hospitem sospito’

Entra in questa casa, chiunque tu sia: sarai un amico. Io proteggo l’ospite.

Odwiedź ten dom, kimkolwiek jesteś: będziesz przyjacielem, a ja chronię gościa.

 

Ulubione miejsce włoskich horrorów.

 

Ma świetnie udekorowany przedsionek, a monumentalne wejście robi wrażenie.

 

 

Coppedè to nie tylko Piazza Mincio. To ambasady i budynki prywatne rozlokowane przy Via Brenta, Via Serchio, Via Clitunno. Warto przejść się tymi uliczkami, aby w pełni docenić talent mistrza Coppedè. Wiele mieszkań jest wystawionych na sprzedaż, a są to olbrzymie ponad 100-metrowe pomieszczenia, często wysokie na 4 metry. Stoją puste, kto wie, dlaczego?

 

 

Zapada wieczór. Pora pożegnać Coppedè. O zmroku przypomina bardziej londyńską Baker Street niż rzymskie zaułki. Może zza rogu wyłoni się jakiś Sherlock Holmes?

 

Coppedè o zmroku

 

 

Dojazd – z Termini autobus 92 – przystanek Piazza Buenos Aires lub metrem B – przystanek Policlinico i dalej tramwajem nr 3 lub 19 – również wysiadka na Piazza Buenos Aires. Wejście tuż za kościołem Santa Maria Addolorata – róg Via Tagliamento i Via Dora. 

 

Santa Maria Addolorata – kościół narodowy Argentyńczyków

 

Można powrócić Corso Trieste, mijając słynne rzymskie liceum Giulio Cesare, aż do stacji metra Sant’Agnese/Annibaliano – linia metra B1.

Galleria dei Carracci – perła Ambasady Francuskiej

posted in: Perły Rzymu | 2

18 miesięcy odnawiania fresków ręcznie, centymetr po centymetrze, po raz pierwszy od czasu ich powstania, 600 metrów kwadratowych malowideł i stiuków, 6 ekip najlepszych włoskich specjalistów od renowacji i milion euro, głównie z funduszy prywatnych – słowem gigantyczne przedsięwzięcie, a wszystko po to, by Galleria dei Carracci w siedzibie Ambasady Francji w Palazzo Farnese odzyskała swój splendor.

 

Galleria dei Carracci

 

Kiedy przekraczamy próg galerii, wydaje się ona niewielka, wręcz ciasna, to nieduże pomieszczenie, 20 metrów na 7 metrów. O tym samym pomyślał z pewnością Annibale Carracci z Bolonii, kiedy kardynał Odoardo Farnesi wezwał go do siebie do Rzymu w 1597 roku. A ściślej kardynał wezwał trzech Carraccich, bo oprócz Annibale był również jego brat – Agostino i kuzyn Lodovico. Lodovico od razu odmówił, Agostino natomiast dołączył później, kiedy jego słynny brat podupadł na zdrowiu. Zatem większość najważniejszych prac w tym pomieszczeniu to dzieło Annibale. O galerii początkowo nie było mowy, aż do momentu ogłoszenia zaślubin brata kardynała, Ranuccio Farnese z Małgorzatą Aldobrandini, wnuczką ówczesnego papieża Klemensa VIII. Dwa rywalizujące ze sobą rody – Farnesi i Aldobrandini – czyż była lepsza okazja, aby pokazać Rzymowi potęgę rodu Farnesich? Wesele odbyło się 7 maja 1600 roku, galeria, można to sobie łatwo wyobrazić, zapierała dech w piersiach.

 

Galleria dei Carracci – malarstwo iluzjonistyczne

 

 

Geniusz malarski Annibale wspiął się na wyżyny dzięki iluzjonistycznym grom, jakie zaproponował. Spoglądamy na sklepienie i widzimy olbrzymy udające marmury, medaliony imitujące brąz, obrazy w ramach wydają się przyklejone do sklepienia. Efekt piorunujący, bo zabawa architekturą, malarstwem i rzeźbą nie tylko daje wrażenie przestrzeni. Co więcej – to oszustwo staje się prawdziwą ucztą dla oczu, którą można smakować godzinami. Swoim arcydziełem malarskim Annibale Carracci wyprzedził barok.

 

Miłość bogów zdominowała kompozycje sklepienia. Miłość bogów i bogiń, bogów i śmiertelników na podstawie ‘Metamorfoz’ Owidiusza. Trudno nie dostrzec tu fascynacji wielkimi poprzednikami malarza: Michałem Aniołem i jego wspaniałą Kaplicą Sykstyńską pełną pięknych, nagich ciał oraz Rafaelem – a zwłaszcza jego dekoracjami w Villa Farnesina. Bo kiedy widzimy centralny fresk sklepienia – ‘ Triumf Bachusa i Ariadny’, nasze myśli biegną ku genialnym ‘Zaślubinom Amora i Psyche’.

 

 

Triumf Bachusa i Ariadny – centralny fresk, poniżej Glaukos i Scilla

 

Raffaello – Zaślubiny Amora i Psyche

 

 

Zaślubiny Bachusa i Ariadny trzeba oglądać od lewej do prawej. W złotym rydwanie ciągniętym przez lamparty siedzi Bachus – bóg wina. Na głowie ma opaskę z bluszczu, w ręku swoją laskę. U jego boku – Ariadna w srebrnym rydwanie ciągniętym przez kozły. Putti nakładają jej na głowę diadem z gwiazd, który Bachus rzuci w niebo po jej śmierci, tworząc gwiazdozbiór. Przed nimi orszak weselny satyrów i bachantek – wyznawców Bachusa z tamburynami w ręku. Po prawej stronie pochód otwiera Sylen – mistrz Bachusa. Jest tak pijany, że nie daje rady poruszać się samodzielnie, dlatego też podtrzymuje go osioł. U jego stóp, w prawym dolnym rogu – leży naga kobieta – uosobienie miłości ziemskiej, Ariadna natomiast reprezentuje miłość niebiańską.

 

W tej samej linii co zaślubiny znajdują się dwa duże obrazy: Diana i Pan po lewej oraz Merkury i Parys po prawej. Kompozycja obu obrazów jest niemalże identyczna.

 

Diana i Pan, obok Jowisz pod postacią orła porywa Ganimedesa

 

 

Diana – bogini łowów schodzi z wysokości, uwiedziona białą wełną, którą ofiaruje jej Pan – bóg pasterzy, jemu z kolei towarzyszy koza. Na sąsiednim, mniejszym obrazie Jowisz pod postacią orła uprowadza Ganimedesa.

 

Merkury i Parys, Selene i Endymion, Apollo i Hiacynt

 

Z kolei Merkury – posłaniec bogów zstępuje z wysokości, podając jabłko Parysowi, które ten ma wręczyć najpiękniejszej według niego kobiecie. Dalszy ciąg znamy – Helena, wojna trojańska … A całej scenie przygląda się zaskoczony pies. 

 

Poniżej tego malowidła Selene, która usypia pasterza Endymiona, by móc go kochać. A obok Parysa maleńkie malowidło przedstawiające Apollina i Hiacynta.

 

Symetrycznie są umieszczone także dwie historie Polifema.

 

Polifem i Galatea, w górze Apollo i Hiacynt

 

 

Polifem swoją pieśnią próbuje uwieść nimfę Galateę, lecz ona kocha innego – Aci, którego Polifem zabija kamieniem na przeciwległej ścianie. Czyż to nie piękne nawiązanie do wspaniałej Galatei Rafaela?

 

 

Rafael: Galatea

 

 

Polifem i Aci, większy obraz Perseusz i Fineusz

 

 

Poniżej Polifema – olbrzymie malowidło przedstawiające Perseusza i Fineusza, wuja dopiero co uwolnionej przez niego Andromedy (historia Andromedy i Perseusza na przeciwległej ścianie), który miał poślubić dziewczynę. Rozżalony, wkracza na bankiet weselny, a rozgniewany Perseusz, nie mogąc go pokonać, wyciąga głowę Meduzy i zamienia Fineusza w kamień.

 

Perseusz ratuje Andromedę wystawioną na pożarcie potworowi morskiemu

 

 

A oprócz nich są inne igraszki ziemsko-boskie:

 

Jowisz i Junona

 

 

Junona, która próbuje uwieść Jowisza i tym samym odwrócić jego uwagę od losów wojny trojańskiej i przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Greków, którym sprzyjała. 

 

 

Jest Wenera kusząca Anchizesa z Troi, Herkules z Onfale czy Aurora uprowadzająca swoim wozem śmiertelnika Kefalosa. Po szczegółowe opowieści odsyłam do ‘Metamorfoz’ Owidiusza. To bardzo relaksująca lektura.

 

 

Galleria dei Carracci – graffiti

 

 

W trakcie prac restauracyjnych, po etapie czyszczenia sczerniałych fresków odsłonięto szereg interesujących napisów, szkiców, portretów, dat – ot taki zapis codzienności na budowie Carraccich. 

 

Annibale pracuje przy dekoracji galerii do 1605 roku. Rezygnuje po sporach z kardynałem Odoardo oraz ze względu na stan zdrowia (umiera 4 lata później). Pracami do 1608 roku kieruje jego brat – Agostino wraz ze współpracownikami, m.in. Domenichinem, który jest autorem wspaniałej Dziewicy z jednorożcem.

 

Domenichino Dziewica z jednorożcem

 

 

Polecam wizytę wirtualną Palazzo Farnese, jest doskonale opracowana (Galleria dei Caarracci mieści się na końcu piano nobile, uwaga, są pomyłkowo zamienione dwa obrazy: Selene e Endimione i Ercole e Onfale).

 

 

Aby zwiedzić Palazzo Farnese, trzeba odwiedzić stronę Inventer Rome, zarejestrować się jak najwcześniej i nie później niż tydzień przed planowaną wizytą, zapłacić €9 wstępu (€11 jeśli ktoś chce dodatkowo zwiedzić bibliotekę l’École française – tylko w piątki o 17.00 w języku włoskim) i nie zapomnieć o zabraniu dowodu osobistego bądź paszportu, bo to budynek ambasady. Na stronie znajdziecie harmonogram wejść. Palazzo Farnese zwiedza się w poniedziałki, środy i piątki po południu: w języku francuskim, włoskim i angielskim. Godziny otwarcia i język zmieniają się co miesiąc, sprawdzajcie zatem harmonogram przewidziany na każdy miesiąc. Maksymalnie 25 osób w grupie. Dzieci poniżej 10 roku życia nie mogą zwiedzać obiektu. Zwiedzanie trwa godzinę, wyłącznie z przewodnikiem, nie można tłumaczyć. Obejmuje dziedziniec honorowy, ogrody, Salon Herkulesa i Galerię dei Carracci.

 

 

Palazzo Farnese,

Piazza Farnese, 67 (w sąsiedztwie Campo de’ Fiori)

 

 

 

 

 

Zwiastowanie w kościele Santa Maria sopra Minerva

Artysta florencki i artysta rzymski. Ten sam kościół, ten sam temat (zresztą bardzo popularny w ikonografii chrześcijańskiej), niewielka rozpiętość czasowa. Pojedynek? Skądże, raczej dwa mistrzowskie wykonania, choć na pierwszy rzut oka wiele szczegółów jest podobnych.

 

Filippino Lippi – florentyńczyk i Antoniazzo Romano – rzymianin pozostawili w dominikańskim kościele Santa Maria sopra Minerva (tuż przy Panteonie) dwie kaplice ozdobione sceną Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Lippi wykonał ją dla kardynała Carafy, Romano dla kardynała Torquemady.

Santa Maria sopra Minerva – Kaplica Carafa

Oliviero Carafa (1430-1511) – dominikanin, błyskotliwy umysł. Ma 28 lat, kiedy zostaje arcybiskupem Neapolu, 9 lat później jest już kardynałem. Dyplomata, a w 1472 roku również dowódca floty papieża Sykstusa IV w wyprawie przeciwko Turkom.

Latem 1488 roku kardynał Olivero Carafa udaje się do Florencji na dwór Wawrzyńca Wspaniałego. Ten poleca mu znanego już wówczas malarza Filippino Lippiego. Kardynał podpisuje kontrakt z Lippim na wykonanie kaplicy rodu Carafa. Nie wiemy, czy podział urok samego Wawrzyńca, czy renoma artysty, czy może był to sprytnie rozegrany akt pojednania z Medyceuszami, bo nieprzychylny Wawrzyńcowi papież Sykstus IV już nie żył.

(Medyceusze walczyli o wpływy w Kurii Rzymskiej, ale papież Sykstus IV faworyzował swoich siostrzeńców, a zwłaszcza Girolamo Riario, który naciskał na zakup terenów pomiędzy Imolą a Faenzą (a oba miasteczka były własnością Medyceuszy). To przelało czarę goryczy i Medyceusze odmówili papieżowi pożyczki. Ale z radością udzieliła jej papieżowi rodzina Pazzich – odwieczni wrogowie Medyceuszów. Konflikt pomiędzy dwoma starymi bankierskimi rodami z Florencji eskalował, aż doszło do tragicznego finału – spisku rodu Pazzich, którzy zaatakowali Wawrzyńca i jego brata Juliana podczas mszy w katedrze florenckiej Santa Maria del Fiore 26 kwietnia 1478 roku, Julian zginął, Wawrzyniec ledwie uszedł z życiem, zainteresowanym polecam tę stronę).

Kaplica Carafa została ukończona przed 25 marca 1493 roku, kiedy to papież Aleksander VI uroczyście odprawił w niej mszę w uroczystość Zwiastowania.

Filippo Lippi – Zwiastowanie

Scena w centrum ołtarza głównego kaplicy (zamknięta w łuku) przedstawia zakłopotaną Maryję, niezdecydowaną, kogo słuchać. Można zapytać, czy to dobry moment na obwieszczenie decyzji? Z jednej strony Archanioł Gabriel z lilią, który zwiastuje Maryi szczęśliwą nowinę. Po drugiej stronie blady jak ściana św. Tomasz z Akwinu – dominikanin i daleki przodek kardynała Carafy usiłuje przedstawić Maryi klęczącego kardynała. Kto ma pierwszeństwo? Jednak Anioł, wielu krytyków sztuki podkreśla, że choć kardynał i Anioł znajdują się na tym samym poziomie, to jednak Archanioł Gabriel podąża w kierunku Maryi, to jego obie stopy są w ruchu. To, co boskie, jest ważniejsze od tego, co ziemskie, bo nawet gołębica – symbol Ducha Świętego ponad głową Anioła i promienie słoneczne wpadające do pomieszczenia są odseparowane łukiem od pokoju kardynalskiego.

Z kolei inny dominikanin, kardynał hiszpański Juan de Torquemada (1388-1468) – wuj słynnego inkwizytora Tomasza Torquemady przewodniczył bractwu Annunziata, które wspierało biedne dziewczynki, organizując im pomoc finansową, aby dzięki tym pieniądzom mogły znaleźć męża, a nie skończyć jako prostytutki. To właśnie bractwo już po śmierci Torquemady zamówiło dekoracje w swojej kaplicy – Kaplicy Zwiastowania u Antoniazzo Romano. Antonio Aquili zwany Antoniazzo Romano, pictor urbis, malarz miejski był ulubieńcem elity rzymskiej i tej z Lacjum, dyplomacji hiszpańskiej i różnych bractw, stąd zrozumiały wybór.

Malarza wspierał również sam papież Aleksander VI, który już myślał o promocji zbliżającego się Roku Świętego 1500. Prace trwały od grudnia 1499 do marca 1500 roku.

Zwiastowanie namalowane przez Antoniazzo Romano jest przepiękne i wyrafinowane. Nie chodzi tylko o złoto w tle, lecz arcyciekawą scenę i zachowanie Maryi. Otóż Maryja nie jest zainteresowana obecnością Archanioła Gabriela, który ma jej obwieścić cudowna nowinę. Maryja pracuje, jest pewna siebie, przekazuje sakiewkę pełną pieniędzy jednej z biednych dziewczynek przedstawionych jej przez kardynała Juana de Torquemadę. Dziewczynki prezentują się w bieli, Torquemada w szatach dominikańskich, choć spod nich wystaje czerwony pas kardynalski. 

Zwiastowanie – Antoniazzo Romano

Ale patrząc na proporcje tego obrazu: wysoką postać Anioła z uniesionym palcem, jakby przywoływał nim Maryję, a malutkie postaci klęczących oraz gołębicę podążającą w kierunku Matki Boskiej, nietrudno zrozumieć, że posłuszeństwo Bogu musi ustąpić posłudze ludzkiej. 

Apoteoza kobiecości – Galleria Sciarra

posted in: Perły Rzymu | 4

Galleria Sciarra – jest mała, lecz oszałamia swym pięknem. Nieznana nawet miejscowym, choć znajduje się dwa kroki od najsłynniejszej rzymskiej fontanny. To perła Art Nouveau czy jak kto woli Liberty (włoska odmiana Art Nouveau) i wspaniały hymn na cześć kobiecości.

Galleria Sciarra – bo o niej mowa – narodziła się jako dziedziniec wewnętrzny Pałacu Sciarra Colonna di Carbognano. Kiedy Rzym został stolicą zjednoczonych Włoch, potrzebował świeżego oddechu. Po pierwsze musiał przyjąć ponad pół miliona nowych mieszkańców – głównie klasy rządzącej. Budowało się wiele w tych latach. Również jego dotychczasowi mieszkańcy zapragnęli odświeżyć swoje pałace w duchu nowej epoki. Wiele z nich stało się salonami intelektualnymi miasta, a Palazzo Sciarra i dołączona do niego Galleria Sciarra z pewnością błyszczały pod koniec XIX wieku. Książę Maffeo Ducoli Sciarra powierzył prace dwóm wspaniałym osobom: architektowi Giulio de Angelis, o którym mówiło się: najbardziej niespokojny, intrygujący, dociekliwy i odważny ze wszystkich architektów tuż po zjednoczeniu Włoch (oprócz Galerii Sciarra zaprojektował il Teatro Quirino, il Palazzo Rinascente – pierwszy nowoczesny dom handlowy w stolicy przy Via del Corso – dziś przylega do Galerii Alberto Sordi) oraz malarzowi Giuseppe Celliniemu

Budynek powstał w 1885 roku , freski w latach 1886-1888. Duet: de Angelis – Cellini stworzył jeden z najpiękniejszych obiektów Wiecznego Miasta, klejnot Art Nouveau, na szczęście nie zadeptany jeszcze przez turystów.

Początkowo Galleria Sciarra miała być centrum handlowym (mieściły się tu m.in. słynne sklepy Bocconi – przeniesione później do wspomnianego wcześniej Pałacu Rinascente), lecz szybko stała się siedzibą pisma kulturalnego ‘Cronaca Bizantina’ (‘Kronika Bizantyjska’), które należało do księcia Maffeo i którym kierował poeta Gabriele D’Annunzio.

Galeria była innowacyjna pod każdym względem. Pokryta szklaną kopułą, zbudowana przy użyciu nowych materiałów takich jak żelazo czy cement, pierwsza galeria dla pieszych.

W jej wnętrzu zwracają uwagę cztery jednakowe fasady, bardzo harmonijne, żadna się nie wyróżnia. Jakże to odmienne od tradycyjnych rzymskich pałaców, gdzie zazwyczaj dominowała główna fasada. Do tego biel i czerwień – hołd złożony Etruskom i Rzymianom. Czuć również ducha Bizancjum. Wyrafinowanie i klasa sama w sobie! 

Cellini namalował dwa rzędy kobiet na dwóch przeciwległych fasadach: w wyższym pasie – 12 personifikacji pożądanych cnót kobiety idealnej, w niższym 12 scen z życia kobiety w różnych fazach jej życia. To gloryfikacja kobiety końca XIX wieku. Podręcznik cnót, katalog zajęć, słowem całe spectrum życia typowej przedstawicielki burżuazji.

Kobieta jako narzeczona, panna młoda, matka i opiekunka ogniska domowego:

W niższym pasie scenki rodzajowe, wyżej personifikacje cnót:

od lewej: Uprzejma rozmowa i Dbałość o wygląd – kobieta powinna być uprzejma, życzliwa (La Benigna) oraz zachowywać się jak dama (La Signora). Tylko dlaczego pośród tych anielskich kobiet sportretowano Gabriele D’Annunzio – tego, który postrzegał kobietę jako niszczące piękno i pożeraczkę męskich serc?

w środku: Zaślubiny – jako żona kochająca  (L’Amabile) i wierna (La Fedele)

po prawej: Wychowanie dzieci – jako matka wyrozumiała (La Misericordia) i sprawiedliwa (La Giusta).

 

Kobieta w scenach z życia codziennego:

W niższym pasie scenki rodzajowe, wyżej personifikacje cnót:

od lewej: Pielęgnowanie ogrodu i Rozmowa – pewnie bardziej w rozmowie wstydliwa (La Pudica) i wstrzemięźliwa (La Sobria)

w środku: Obiad rodzinny – cierpliwa (La Paziente) i silna (La Forte)

po prawej:  Miłe spędzanie czasu na koncertach i Działalność charytatywna – pokorna (L’Umile) i rozważna (La Prudente).

Przy wejściu do galerii po obu stronach zobaczymy pozostałości szyldów sklepowych oraz herb rodzinny z inicjałami księcia MS – Maffeo Sciarra. Gdzieś na tarczy można również dostrzec inicjały matki księcia CCS – Carolina Colonna Sciarra.

Zatem, podążając w stronę Fontanny di Trevi odbijcie nieco z tradycyjnego szlaku, zwłaszcza z zadeptanej Via delle Muratte i wstąpcie tutaj. Jest cisza, latem przyjemny chłód i cień, często przygrywa jakiś młodzieniec. Podziwiajcie ten ukryty klejnot nie znany nawet samym mieszkańcom. A potem przez Piazzetta dell’Oratorio i Via dell’Umiltà pomknijcie w stronę Pałacu Prezydenckiego i Fontanny di Trevi.

Via Menghetti 9/10

Uwaga! Galleria Sciarra jest zamknięta w soboty i niedziele.

Święta Sabina – perła Awentynu

Ukryta pomiędzy drzewkami pomarańczowymi a cyprysami, na najbardziej magicznym wzgórzu rzymskim. Święta Sabina – perła Awentynu. Urzeka swoją prostotą i wyrafinowaniem. I ciszą, jaką trudno odnaleźć w zgiełku Wiecznego Miasta. To tu od VII wieku papieże celebrują obrzęd posypania głów popiołem podczas Środy Popielcowej. To tu święty Dominik znalazł swój rzymski azyl po licznych europejskich podróżach.

Święta Sabina – atrium

Świętą Sabinę odwiedziłam już kilka razy, lecz nigdy nie widziałam jej tak pięknej, skąpanej promieniami porannego słońca, wdzierającego się przez ciepłe, alabastrowe okna. Jeden z dominikanów dopiero co otworzył bramy bazyliki. Z daleka dobiegały głosy dzieci odprowadzanych do szkoły, a wewnątrz bazyliki powitała mnie cisza, przejmująca cisza. Byłam sama. I pomyślałam sobie, że św. Dominik musiał się tu dobrze czuć. Zieleń, spokój, nieziemski widok ze wzgórza na Wieczne Miasto. Miał czas na przemyślenia i spisanie reguł dominikańskich.

Bazylika świętej Sabiny na Awentynie to najważniejszy kościół dominikański na świecie, główna siedziba jednego z najbardziej intelektualnych zgromadzeń zakonnych w historii Kościoła.

Wnętrze świętej Sabiny

Ale zanim przybył tu św. Dominik, ziemia ta należała do Sabiny, bogatej patrycjuszki rzymskiej i jej męża Walentego, albowiem Awentyn od czasów cesarskich zamieszkiwała arystokracja rzymska. Sabina została ścięta w latach 20-tych II wieku, po tym jak nakryto ją w katakumbach wraz ze swoją chrześcijańską niewolnicą. W bazylice można zobaczyć fragment kolumny i schodów pochodzących z jej domu. Kościół czci świętą Sabinę 29 sierpnia.

Kolumna z domu Sabiny
Kolumna z domu Sabiny

Kiedy chrześcijaństwo zostało uznane oficjalnie, tu na ruinach domu świętej Sabiny Piotr z Illyrii (dzisiejszej Chorwacji) ufundował kościół. Bazylikę budowano w l. 422 – 432, ukończono w 435 roku za panowania Sykstusa III. 

Była jedną z najważniejszych bazylik wczesnochrześcijańskich, jedną z nielicznych, która posiadała chrzcielnicę, a więc odbywały się tu ceremonie chrztu. Z oryginalnej bazyliki pozostało niewiele: 24 kolumny prawdopodobnie z antycznej świątyni Junony Królowej lub Diany, wspaniałe drzwi z cedru bądź cyprysu oraz motywy geometryczne ponad kolumnami nawy głównej przypominające kielichy lub zamglone lustra. Oryginalna jest również mozaika ponad głównymi drzwiami kościoła. Dwie matrony uosabiają Pismo Święte: ta po prawej stronie Nowy Testament (kojarzona także ze św. Pawłem z Tarsu i kościołem chrześcijańskim), ta po lewej Stary Testament (kojarzona ze św. Piotrem i kościołem żydowskim). Inskrypcja wspomina fundatora kościoła oraz sobór w Efezie, na którym najkrócej mówiąc uznano, że Maryja jest Bożą Rodzicielką.

Inskrypcja z V wieku
Inskrypcja z V wieku

Drewniane drzwi to majstersztyk. Nie do końca wiadomo, czy są wykonane z cedru czy z cyprysu, choć wiele przemawia za cedrem, który podobno jest tak mocny jak metal. Z 28 paneli ze scenami staro-  i nowotestamentowymi przetrwało 18, w tym najstarsze w ikonografii przedstawienie ukrzyżowanego Chrystusa, jeszcze bez znajomości perspektywy, ale wcześniej Kościół w ogóle nie pozwalał przedstawiać sceny ukrzyżowania. To pierwszy kwadrat w lewym górnym rogu.

Ukrzyżowanie Chrystusa – pierwsze w historii ikonografii

Na którymś z paneli jest również głowa Napoleona zamiast tonącego faraona w scenie przejścia Żydów przez Morze Czerwone, pamiątka po okupacji Rzymu przez wojska francuskie. Mówią, że artysta, który restaurował ten panel w 1836 roku nienawidził Napoleona i to była jego mała zemsta. choć Napoleon zmarł 15 lat wcześniej.

Drewniane drzwi z V wieku

Papież Grzegorz Wielki po raz pierwszy odprawiał tu liturgię Środy Popielcowej (w VII wieku). Uroczysta procesja pokutna podążała aż z kościoła świętej Anastazji na Palatynie. Tradycję rozpoczęcia Wielkiego Postu właśnie u świętej Sabiny kontynuowano przez wieki, choć z małymi przerwami. Wróciła na dobre za pontyfikatu Jana XXIII. Papież Franciszek też tu przybędzie dzisiaj, 18 lutego. Wymagane są bilety wstępu, rezerwacja na stronie Prefektury Papieskiej.

Ale tak naprawdę święta Sabina oddycha św. Dominikiem. Jest tu obecny na każdym kroku, we wspomnieniach: tych realnych i legendarnych.

św. Dominik
św. Dominik

 

Papież Honoriusz III w 1216 roku wydaje zgodę na założenie zakonu dominikanów, a w 1221 roku przekazuje Dominikowi di Guzman Bazylikę świętej Sabiny. Dominik przebywa w bazylice zaledwie sześć miesięcy (wcześniej dominikanie mieszkali w klasztorze San Sisto Vecchio, a po ich wyprowadzce stamtąd przekazał ten klasztor pierwszemu żeńskiemu zgromadzeniu dominikanek). Potem wyjeżdża do Bolonii i tam umiera, w tym samym roku. Bardzo szybko, bo już w 1234 roku zostaje kanonizowany.

św. Dominik
św. Dominik

Ale te rzymskie miesiące są bardzo płodne. Dominik sadzi drzewko pomarańczowe w klasztornym ogrodzie, według tradycji pierwsze na ziemi włoskiej. To druga ‘słynna dziurka’ na Awentynie zlokalizowana w murze naprzeciwko drewnianych drzwi. Zakonnicy chętnie opowiadają, jak święta Katarzyna ze Sieny ugotowała marmoladę z 5 pierwszych pomarańczy z drzewka dominikowego i wysłała ją papieżom przebywającym w niewoli awiniońskiej, kusząc ich do powrotu. To pomarańcza słodka, jadalna, w odróżnieniu od  Ogrodu Pomarańczy pełnego gorzkich pomarańczy. A drzewko pomarańczowe oglądane przez dziurkę wyrosło ze szczepki pochodzącej z pierwszego drzewka Dominika. Uschnięty pień wciąż wypuszcza nowe pędy, dając życie nowym drzewkom (drzewko pomarańczowe średnio rośnie około 60 lat). I tak już od kilku wieków ozdabiają klasztorny wirydarz. 

Pozostałości po drzewku pomarańczowym zasadzonym przez św. Dominika

Dominik modlił się gorliwie za grzeszników rozciągnięty na kamiennej płycie posadzki bazyliki. Raz nawet zirytował Szatana, który próbował go zabić, celując w niego kamieniem. Nie udało się. Pozostały jednak rysy na posadzce. W rzeczywistości są to uszkodzenia po restauracji kościoła w XVI wieku, powstałe podczas przesuwania grobów męczenników. A czarny, bazaltowy kamień z trzema dziurami to prawdopodobnie odważnik antycznej wagi odnaleziony w podziemiach (znajduje się w rogu, po lewej stronie głównych drzwi, tuż obok wizerunku św. Dominika).

Jest i polski akcent w przedsionku kościoła, obok słynnych drewnianych drzwi: tablica poświęcona Jackowi Odrowążowi, który w tym klasztorze odebrał habit z rąk samego Dominika.

Tablica poświęcona Jackowi Odrowążowi

A w samym centrum bazyliki zwraca uwagę płyta nagrobna generała dominikanów:  to Munoz de Zamora, zmarły w 1300 roku. 

Generał dominikanów – Munoz de Zamora

Całość dekoracji dopełnia apsyda z XVI-wiecznym freskiem autorstwa Taddeo Zuccari. Fresk odwzorowuje pierwotną mozaikę z V wieku: Chrystusa wśród apostołów i świętych: u jego stóp baranki symbolizują Jerozolimę i Betlejem – typowy motyw sztuki wczesnochrześcijańskiej.

Apsyda bazyliki

I przepiękna Schola cantorum odnowiona w XX wieku – miejsce, które służyło śpiewakom podczas codziennych modlitw.

Schola cantorum
Schola cantorum

Bazylika świętej Sabiny na Awentynie 

Piazza Pietro d’Illiria, 1

otwarta zwykle: 8.15 – 12.30/15.30-18.00 (uwaga: godziny otwarcia mogą ulec zmianie)

Można też zwiedzać muzeum klasztorne i celę św. Dominika po wcześniejszym, telefonicznym zgłoszeniu tel: +39 327 975 8869