Gdzie wino płynęło strumieniami …

Hulaj dusza piekła nie ma – chciałoby się zakrzyknąć, spoglądając na tę piękną fontannę Pietra Lombardiego z 1927 roku. Fontanna Beczki doskonale oddaje klimat Zatybrza – dzielnicy pełnej gospód, w której od wieków kwitł handel winem, a i samo wino lało się strumieniami.

 

Fontanna Beczki

 

 

Takimi baryłkami transportowano dawniej wino z pobliskich castelli romani – podrzymskich miasteczek położonych na wzgórzach, słynących z upraw winorośli i produkcji wina.

Po obu stronach beczułki stoją dwa dzbany litrowej wielkości – najczęściej serwowane lokalnej klienteli.

 

Winne uroki Zatybrza

 

 

Obyczaj picia wina w gospodach przywędrował wraz z papieżami po Roku Świętym 1300, kiedy to tłumy pielgrzymów powróciły do Rzymu po latach zapomnienia. Wino piło się wówczas w metalowych bądź porcelitowych naczyniach, tak aby nikt nie zobaczył zawartości kielicha sąsiada. Kres tej tradycji położył Sykstus V, który w 1580 roku zlecił przedsiębiorcy żydowskiemu Meierowi produkcję naczyń szklanych. Wraz z nimi narodziły się tradycyjne miary stosowane później przez wieki w rzymskich gospodach:

 

najmniejsza  – 1/10 litra czyli odpowiednik lampki wina, nazywano ją sospiro lub sottovoce (oddech lub szept), gdyż wina było tak mało, że podobno wzdychało się ze wstydu, że nie starczyło pieniędzy na więcej

1/5 litra zwana chirichetto (dosłownie: ministrant), czyli ilość wina używana do mszy (a na pewno popijana przez ministrantów)

1/4 litra – quartino – kwarta

1/2 litra – foglietta lub fojetta w dialekcie rzymskim –  pół litra wina

1 litr  – tubo bądź tubbo (dosłownie: rura)

2 litri  – barzilai – od nazwiska polityka Barzilai (1860 – 1939), który podczas kampanii wyborczej oferował darmowe wino w dwulitrowych dzbanach w zamian za glosy, skąd my to znamy.

 

Winny zaułek Zatybrza

 

 

Gospody wyrastały w Rzymie jak grzyby po deszczu, ale to Zatybrze było ich prawdziwym zagłębiem, około 1800 roku naliczono ich tutaj aż 537. Stały się ważną częścią tradycji rzymskiej. Przychodziło się tu tłumnie nie tylko wypić, ale i zjeść, podyskutować, potańczyć, pograć w karty, pomimo iż chytrzy papieże wciąż podnosili podatki na wino.

 

Często jednak pod wpływem alkoholu dochodziło do bójek, zadźgań nożem i morderstw, dlatego też papież Leon XII (1823-1829) zabronił spożywania wina w gospodach, czym oburzył mieszkańców i przyjezdnych.

 

W dzikim winie zaplątani …

 

 

Ale sprytni rzymianie znaleźli sposób na obejście papieskiego zakazu. Zapragnęli świętować tak, jak ich antyczni przodkowie oddający niegdyś cześć Bachusowi – rzymskiemu bogowi wina podczas bachanaliów. I tak oto narodziły się słynne ottobrate romane, czyli październikowe niedzielne wypady poza bramy miasta na zakończenie winobrania, połączone z hucznymi tańcami przy dźwiękach mandoliny lub gitary, przy suto zastawionym stole, na którym nie brakowało nigdy klusek, flaków, jagnięciny, drobiu.

 

Podróżowali wszyscy: zarówno szlachetnie urodzeni, jak i lud. Najbardziej popularnymi metami były: Testaccio, wsie wokół Ponte Milvio, winnice pomiędzy Monte Verde a Porta San Pancrazio czy wreszcie wsie poza Porta San Giovanni i Porta Pia.

 

Słynne ottobrate romane

 

Zwyczaj ten przetrwał do początków XX wieku i pozostawił swój ślad w języku, bo dzisiaj, kiedy październik obdarowuje mieszkańców pięknymi, słonecznymi dniami, rzymianie mówią: che bella ottobrata.

 

W latach powojennych aż do końca lat 70-tych bardzo popularne były winiarnie, które serwowały tylko wino, prowiant przynosiło się z domu, a wino piło się przy stolikach wystawionych na zewnątrz (jak na załączonym zdjęciu).

 

Dawnych winiarni czar …

 

 

Cóż, in vino veritas! Szkoda tylko, że tych tradycji już nie ma, bo na pewno integrowały ludzi. Dziś są snobistyczne winiarnie ( po włosku: enoteca), są kursy sommeliera za grube pieniądze, a gdzieś umknęła prawdziwa radość i zabawa z dawnych lat.

 

Fontanna Beczki (Fontana della Botte) znajduje się przy via della Cisterna, w pobliżu bazyliki Santa Maria in Trastevere.

Napij się wody prosto z książki

Nawet jeśli nie jesteś molem książkowym, to po kawowej uczcie w Sant’Eustachio Caffè powinieneś powędrować do Fontanny Książek. Mieści się przy Via Staderari (nazwa od wytwórców wag szalkowych, którzy mieli tu swoje warsztaty), dawniejszej Via dell’Universita’ i przylega do dawnego budynku najstarszego rzymskiego uniwersytetu La Sapienza.

 

Sant’Eustachio Caffè

 

 

Jest rok 1927. Faszyści już na dobre zadomowili się w stolicy i czas świętować 5-lecie słynnego Marszu na Rzym i zamachu stanu. 27 października 1922 roku ponad 25 tysięcy Czarnych Koszul ruszyło na stolicę. Co prawda, sam Mussolini nie uczestniczył w marszu, lecz obserwował go w Mediolanie. Król Wiktor Emanuel III nie ugiął się pod żądaniami faszystów i nie wprowadził stanu wojennego, ale został zmuszony do przekazania władzy Mussoliniemu i uczynienia go premierem kraju już 29 października, co jak się okazało miało opłakane skutki dla przyszłości Włoch. Dwa lata później Mussolini rozpocznie swą dyktaturę, a ‘czarna zaraza’ zrujnuje kraj. 

 

Tymczasem faszyści chcą zmieniać oblicze Wiecznego Miasta i pierwszy zarządca Rzymu, Filippo Cremonesi ogłasza konkurs na wykonanie serii fontann upamiętniających dawne dzielnice rzymskie: Monti, Sant’Eustachio, Campo Marzio, Pigna, Ripa, Trastevere, San Lorenzo i Borgo (dziś Watykan).  Wygrywa go młody architekt rzymski Pietro Lombardi.

 

Nie jest nieznany, bo wykonał już Fontannę Amfor w robotniczej dzielnicy Testaccio, a wcześniej współpracował z późniejszym asem faszyzującej epoki Marcello Piacentinim (projektantem dzielnicy EUR, nowej siedziby uniwersytetu La Sapienza i watykańskiej Via della Conciliazione).

 

 

Fontanna Amfor – Leonardo Lombardi – syn architekta Pietra, ostatni po lewej stronie przemawiającego burmistrza

 

 

Warunek jest jeden, każda z fontann musi nawiązywać do dawnych symboli dzielnic.

 

Sant’Eustachio to dawna dzielnica uniwersytecka, a więc nie mogło zabraknąć książek. I tak cztery książki symbolizują cztery wydziały wyzwolone wszystkich średniowiecznych uniwersytetów: prawo, medycynę, filozofię i teologię. Z zakładek książek płynie woda. Ponad nimi widzimy kule z herbu papieża Leona X Medyceusza, wielkiego protektora uniwersytetu. I wreszcie historyczny symbol dzielnicy: głowa jelenia. Pomiędzy rogami zwierzęcia widnieje nazwa dzielnicy: Sant’Eustachio i jej numer, choć w tym przypadku wdarł się błąd, bo według starej numeracji dzielnica Sant’ Eustachio to VIII, a nie IV dzielnica, jak wyryto w kamieniu.

 

 

Fontanna Książek
Fontanna Książek

 

Uniwersytet La Sapienza, powołany bullą papieża Bonifacego VIII w 1303 roku przetrwał w tym miejscu aż do 1935 roku. Potem został przeniesiony w okolice Piazza Bologna, a do zabytkowych budynków wprowadziło się Archiwum Państwowe. 

 

Sant'Ivo alla Sapienza
Sant’Ivo alla Sapienza

 

Warto wstąpić choćby na chwilę na dawny dziedziniec uniwersytecki po drodze na Piazza Navona. Urzeka sylwetka dawnego kościoła uniwersyteckiego Sant’Ivo alla Sapienza – perełki Borrominiego (niestety, otwarty tylko w niedzielne przedpołudnie), urzeka harmonia samego dziedzińca, na którym wielu znanych artystów często prezentuje swoje prace. Urzeka wreszcie cisza tego miejsca ukrytego w hałaśliwym centrum.

 

 

 

 

 

  • Leonardo Lombardi syn architekta, ostatni po lewej stronie burmistrza
  • Fontanna Amfor - Testaccio
  • Fontanna Amfor - Testaccio

Fontanna Amfor powraca do domu

Ojciec był bardzo niezadowolony, kiedy przeniesiono ją z Piazza Testaccio na Piazza dell’Emporio. Dziś byłby szczęśliwy – powiedział Leonardo Lombardi – ponad osiemdziesięcioletni syn architekta Pietra Lombardiego – podczas inauguracji ‘powrotu’ Fontanny Amfor po prawie 80 latach na Piazza Testaccio. Wzruszeni są przede wszystkim ci, którym udało się dożyć tej chwili, bo oni jako dzieci bawili się na schodkach fontanny, a teraz będzie służyła ich wnukom.

 

Fontanna Amfor – Testaccio

 

 

Moją uwagę zwróciła kartka przywiązana czerwonymi wstążeczkami do jednej z latarni placu – wspomnienia matki spisane przez córkę w dialekcie rzymskim. Pamiętajmy o tym, ze Testaccio było dzielnicą robotników, rzeźni, bardzo ludową, to tu biło prawdziwe serce Rzymu.

 

 

Fontanna Amfor – Testaccio – wspomnienia

 

 

Córka pisze:

Moja matka pamięta czasy, kiedy była dziewczynką,

Właśnie tu, na tym placu, zanim powstał rynek,

Stała ona, piękna, biała, strojna.

 

Matka bawiła się na jej schodkach,

Aż pewnego dnia zabrano ją stąd,

Rozmontowano na części i przeniesiono w pobliże rzeki,

I zrobiło się smutno.

 

Ten rynek, na placu początkowo był pod gołym niebem,

Kilka lat później pokryto go dachem,

Ale był otwarty tylko rano,

Nocą straszyły kłódki bram.

 

A kiedy przeniesiono stąd rynek,

Fontanna powróciła na środek placu,

Odnowiona – jest po prostu piękna,

Są latarnie, ławki, drzewa.

 

I moja matka, która ma już ponad 90 lat,

Ujrzy ją znów na tym placu,

Na którym jako dziewczynka biegała beztrosko, skakała przez skakankę i grała w klasy.

 

 

Cofnijmy się odrobinę w czasie. Jest rok 1926. Władze miasta rozpisują konkurs na fontannę mającą ozdobić Piazza Mastro Giorgio (obecna Piazza Testaccio), aby ożywić istniejące już targowisko. Konkurs wygrywa architekt, Pietro Lombardi i tworzy monumentalną fontannę z 300 bloków trawertynu ozdobioną amforami. To symbol dzielnicy, bo już od czasów starożytnych w pobliskim porcie rzecznym Ripa Grande rozładowywano statki pełne amfor z terakoty. Te, które były połamane, zbierano i zrzucano w jedno miejsce – zwane później Monte Cocci (cocci – czyli naczynia gliniane, z łaciny: testae, stąd nazwa Testaccio).

 

 

Fontanna Amfor – Leonardo Lombardi syn architekta, ostatni po lewej stronie burmistrza

 

 

Ale fontanna zamiast lśnić, zaczęła ginąć pomiędzy straganami, a w dodatku podłoże zaczęło się obsuwać i trzeba było przenieść ją w inne miejsce. I tak w 1935 roku powędrowała na Piazza dell’Emporio, tuż przy Tybrze. Miejsce niefortunne, w pobliżu ruchliwego skrzyżowania. I któż miał ją tam podziwiać? Nic dziwnego, że popadła w całkowitą ruinę. Piazza Testaccio również, bo rynek przeniesiono wkrótce w inne miejsce, a plac odtąd ‘straszył’ mieszkańców swoją brzydotą. Na początku 2013 roku wraz z nową kampanią wyborczą władze dzielnicy wpadły na pomysł ożywienia Testaccio i przeniesienia tej pięknej, a niszczejącej fontanny na swoje pierwotne miejsce. I tak za bagatela 900 tys. euro powróciła na Piazza Testaccio, a 24 stycznia 2015 burmistrz Rzymu Ignazio Marino z wielką pompą uruchomił fontannę ku uciesze mieszkańców. Był ksiądz, byli oficjele, były tłumy mieszkańców. Byli również aktywiści walczący o wskrzeszenie boiska sportowego dla dzieciaków. Marino obiecał im boisko.

 

Miejmy nadzieję, że fontanna i plac rzeczywiście posłużą mieszkańcom, bo już w poniedziałek po hucznej inauguracji część placu została zalana. Cóż, słynni rzymscy hydraulicy …. Można by o nich opowiadać historie.

 

 

Odwiedźcie to miejsce, jest warte grzechu. Możecie zejść z Awentynu na Via Marmorata, możecie podjechać metrem B do stacji Piramide. Plac Testaccio znajduje się zaledwie parę przecznic dalej od słynnej Piramidy Gajusza Cestiusza i Cmentarza Protestanckiego (po Testaccio pospacerujemy innym razem). Jest bardzo przyjemny, został wyłożony kocim brukiem (słynne sanpietrini), są ławki, są ścieżki dla niewidomych. Jest Enoteca Palombi (Piazza Testaccio 38/41), w której serwują niezły aperitiv (drik + konsumcja: bufet szwedzki ok €11). W pobliżu od 1918 roku kusi także Pasticceria di Zio, historyczna cukiernia dzielnicy (Via Ginori, 55).

 

A wieczorem Testaccio przemienia się w królową nocnego życia (obok Trastevere, Pigneto czy San Lorenzo).

 

Burmistrz Rzymu Ignazio Marino inauguruje fontannę, straszy pan, ostatni po lewej stronie burmistrza to syn architekta – Leonardo Lombardi.

 

 

 

 

 

 

Fontanna Artystów na Via Margutta

Fontanna Artystów na Via Margutta. Dwie kamienne twarze spoglądają na przechodniów: jedna uśmiechnięta, druga smutna. Przewrotna, ale jakże prawdziwa alegoria zawodu artysty: do jednego uśmiechnie się los, inny pozostanie w cieniu, niespełniony i zapomniany.
 
Fontanna Artystów
 
To chyba najpiękniejsza ze wszystkich fontann dzielnicowych wykonanych przez Pietra Lombardiego w 1927 roku, a któż jak nie artysta najlepiej zrozumie drugiego artystę. Sam Lombardi kochał ten zaułek Via Margutta i otworzył tu swoją pracownię.
 
Via Margutta
 
Fontanna Artystów (Fontana degli Artisti) – symbol dzielnicy Campo Marzio (Pole Marsowe) to poemat zaklęty w kamieniu. Mamy przed sobą cały warsztat pracy artysty: rozpostarte sztalugi, taborety, cyrkiel pośrodku, a na samej górze wiadro pełne pędzli, dłut i młotków. A gdzieś dalej zapał, pomysł, wreszcie akt tworzenia …
 
I tylko te dwie prowokujące, sugestywne maski każą nam się zastanowić nad sensem pracy artysty, właśnie tu, na Via Margutta, niegdyś mekce bohemy z całego świata, dziś nieco sennym i zapomnianym miejscu.